wtorek, 1 sierpnia 2017

W imię czego ta ofiara?

Plakat powstańczy

Dziś tragiczna rocznica. Z przykrością obserwuję artykuły na cenionych przeze mnie portalach, które często nawet bez argumentów atakują tych, którzy uważają decyzję dowództwa z czasów II wojny światowej za błędną. Powstanie warszawskie przyczyniło się do ogromnych ofiar; zniszczenia miasta, które podobno przed wojną było uznawane za jedno z piękniejszych w tej części Europy (warto sięgnąć po książkę Marii Barbasiewicz pt. "Warszawa. Perła Północy") i unicestwienia najbardziej wartościowej części młodego pokolenia. W zamian nie zyskano dosłownie nic.

Oddajmy hołd tym, którzy zdecydowali się walczyć, bo im niezależnie od wszystkiego należy się wieczna pamięć i szacunek. Nad decyzją dowództwa zaś zastanówmy się.

Posłuchajmy Stanisława Cata-Mackiewicza:
Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec. Sowietom zależało na zniszczeniu Warszawy, a tak się pomyślnie dla nich składało, że dla tego zniszczenia nie trzeba było używać sowieckich armat ani pocisków. Od czegóż patriotyzm polski! Jest on wielki i wspaniały. Ale ma właściwość bezrozumnego dynamitu. Wystarczy do niego przyłożyć zapałkę prowokacji, aby wybuchł. Powstanie warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości. Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny…
I Pawła Jasienicy:
Jakżeby inaczej wyglądało dziś życie w Polsce, gdyby nie warszawskie cmentarzysko. Nie ma takiej dziedziny życia narodowego, która by tego ciężaru nie czuła. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce.
W nagłówku dzisiejszego wpisu pojawiło się tytułowe pytanie z książki Jana Engelgarda i Macieja Motasa:

17 komentarzy:

  1. Nie pokusiłabym się oceniać tego ogromnego aktu patriotycznego młodego pokolenia Warszawy czasów wojny, ale trudno się nie zgodzić z tym co napisali o Powstaniu Mackiewicz i Jasienica.
    "Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny…" ....Bo czyż można inaczej, gdy tyle istnień pochłonęło......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani Mackiewicz, ani Jasienica w powyższych cytatach nie ocenili przecież młodego pokolenia. Zresztą czy można ocenić to młode patriotyczne pokolenie, o którym piszesz inaczej niż w jak największych pochwałach? Oddali swoje życie za walkę w obronie kraju.
      Ci którzy inaczej patrzą na powstanie nie oceniają tego pokolenia, a jedynie decyzje dowództwa.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą, że są to dwie odrębne sprawy chociaż tak ściśle i dramatycznie ze sobą związane.
      "Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce". Ta ocena wydaje mi się bardzo oparta w realiach politycznych roku 1944. Moja wiedza na ten temat jest szczątkowa, ale wiele wskazuje na to, że Powstanie Warszawskie było skazane na osamotnienie, gdyż żaden z koalicjantów nie miał zamiaru się po polskiej stronie w tym momencie angażować. A powojenne decyzje nas dotyczące pokazały to dobitnie.

      Usuń
    3. Jan Nowak-Jeziorański na dwa dni przed wybuchem powstania mówił, że nie można liczyć na pomoc Zachodu.
      Tutaj jest jego wypowiedź jednego z wywiadów z nim: "Wiedziałem już z własnego doświadczenia, jeszcze sprzed wyjazdu do Londynu, że dowództwo AK i w ogóle dowództwo podziemia żyje w oderwaniu od rzeczywistości, jeżeli chodzi o stosunek aliantów, bo już to odkryłem w Szwecji, gdzie po raz pierwszy miałem dostęp do prasy angielskiej i przeżyłem wstrząs nieprawdopodobny".

      Usuń
    4. Sprawdziło się....Powstanie miało trwać trzy dni.
      Już trzeci rok w sierpniu czytam "Płonące lazarety" Józefa Stompora i przemieszczam się razem z bohaterem książki, lekarzem, po Powstańczej Warszawie razem z jego lazaretem.....prawie codzienny opis tego jak Warszawa walczy i co się dzieje również ludnością cywilną....

      Usuń
    5. A tej książki nie znam. Może kiedyś po nią sięgnę.

      Usuń
    6. Stompor nie przewija się przez blogi....to chyba zapomniane już nazwisko...

      Usuń
    7. To tym bardziej dziękuję za polecenie go! Na razie czeka na mnie jeszcze cały stos, ale kiedyś na pewno po niego sięgnę. Dodam zaraz na LC, żeby nie umknęło mi to nazwisko.

      Usuń
    8. Pozdrawiam Cię serdecznie Bartku.

      Usuń
    9. Ja również :) Dziękuję za rozmowę i polecenie książki :)

      Usuń
  2. W imię wolnej Ojczyzny...Trzeba by było żyć w tamtym czasie aby oceniać dzisiaj dowództwo. Nic nie zmieni ocena negatywna, krew została przelana. Czyn był bohaterski. Cóż znaczy piękno miasta, wobec ducha narodowego lub inaczej umiłowania wolnej Ojczyzny. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można oceniać ludzi, którzy podjęli trud walki. Im się należy wieczna pamięć oraz oczywiście modlitwa. Nie zgadzam się natomiast, że nie można oceniać decyzji dowództwa. Niby dlaczego? Czyli naszych polityków z III RP też nikt za kilkadziesiąt lat nie będzie mógł ocenić? Dlaczego?

      Tak - ocena negatywna nie zmieni tego, że krew została przelana, ale może warto wyciągnąć wnioski? A co jeśli powtórzy się kiedyś taka sytuacja? "Zła historia jest matką złej polityki" - jak to mądrze mawiają.

      Cóż znaczy piękno miasta? A cóż znaczą dziesiątki tysięcy zamordowanych cywili? Cóż znaczy zagłada tylu ludzi? Kim jest, zdaniem Siostry, ten mityczny "duch narodowy" i dlaczego w jego imię można poświęcić tyle ludzkich istnień? Obawiam się, że ten duch może nie być w zastępach chórów anielskich oddających cześć Bogu, ale w zgoła innej grupie...

      Na koniec fragment wiersza Adama Asnyka (pochodził z powstańczej rodziny i sam był zaangażowany w powstanie styczniowe, więc jemu na pewno nie można odmówić prawa do oceny):

      Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
      Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
      Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
      Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.

      Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
      Która na oślep leci bez oręża,
      Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
      Przeciwne losy stałością zwycięża.

      Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Kiedyś na historii mnie uczono, że aby dobrze ocenić wydarzenia historyczne, z dzisiejszej perspektywy należy dobrze rozumieć epokę i kontekst w którym żyli ówcześni ludzie... Trzymam się zdania,które kiedyś usłyszałam u Jana Nowaka Jeziorańskiego, chociaż był przeciwnikiem Powstania Warszawskiego to po latach zrozumiał,że z tego desperackiego zrywu, zrodziła się w latach 80 Solidarność jako ruch społeczny,to jest ten właśnie duch narodowy,wolnościowy lub patriotyczny.Pozdrawiam miło,bardzo lubię ten wiersz Asnyka.

      Usuń
    3. A jak zdaniem Siostry kontekst, w którym żyli ówcześni ludzie wpływa na ocenę decyzji dowództwa?
      I jaki jest związek między hekatombą powstania warszawskiego a Solidarnością?

      Usuń
  3. Im jestem starsza, im bardziej cenię sobie poczucie bezpieczeństwa, tym bardziej wkurza mnie to powstanie i cały ten kult wokół niego.

    OdpowiedzUsuń
  4. I mimo że trzeba być dumnym z postawy naszych, to wszystko skończyło się wtedy tragicznie... :( Ciekawie tu, będę zaglądał ;) Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do swojego kącika! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...