piątek, 16 czerwca 2017

"Oczko. Miniatury (anty)klerykalne" o. Krzysztof Popławski

"Oczko. Miniatury (anty)klerykalne" to zbiór 21 krótkich opowiadań poświęconych księżom zmagającym się z różnymi problemami m.in. alkoholizmem, homoseksualizmem, zakochaniem w kobiecie. Autorem jest dominikanin o. Krzysztof Popławski. I to chyba zasadniczy mankament tej książki... Osoba duchowna nie zawsze potrafi zdystansować się od kościoła (myślę teraz o kościele jako instytucji) i wszystko jest wygładzone, przez co stworzony obraz wydaje się mało rzeczywisty. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony pokazuje życie księży z innej perspektywy, problemy z którymi się zmagają i to że są tylko ludźmi, z drugiej zaś nadmiernie ich usprawiedliwia i nie przedstawia tego, co jest zasadniczym problemem. Wiadomo, że są duchowni, którzy upadają i powstają (jak my wszyscy). Trudno takich potępiać. Są jednak też tacy, którzy z prawdziwym Kościołem mają niewiele wspólnego. Nie trzeba być szczególnie bystrym obserwatorem, żeby zauważyć obłudę większości hierarchów i to, że bardzo daleko im do ideałów ewangelicznych. 

W czasie lektury miałem wrażenie, że duchowni nie powinni zabierać się za pisanie o kościele jako instytucji. Albo starają się nie widzieć pewnych rzeczy i łatwo usprawiedliwiają kolegów po fachu, albo zwyczajnie nie mogą wszystkiego napisać. Jakby to wyglądało gdyby dominikanin napisał, jaki jest rzeczywisty stan duchowieństwa w Polsce? To tak jakby szukać prawdy o kościele, a zwłaszcza o biskupach w "Gościu niedzielnym", który jest wydawany przez kurię diecezjalną i sprzedawany w kościołach (nie tylko, ale większość egzemplarzy pewnie tam jest rozprowadzana). W razie nieprzychylnego artykułu zaraz jeden czy drugi biskup mógłby wycofać tygodnik ze świątyń.

Dziwić może niecodzienna postawa jednego z zakonników - brata Giedymina, który do końca życia pozostał bratem, bo uważał, że nie jest godny kapłaństwa. Autor książki trafnie stwierdza: "a przecież wiedział, ilu niegodnych kapłanów było wokół niego". Szkoda, że ci współcześni nie mają w większości tego typu rozterek... A już opowieść o księdzu przeznaczającym 90% swoich dochodów dla biednych, a 10% dla siebie (odwrócona dziesięcina) to rzecz tak rzadka, że aż wydaje się niemożliwa. Choć wierzę, że i tacy się zdarzają.
- Czy dla jakiejś utopii tylu młodych mężczyzn ubierałoby dziwaczny strój, rezygnowało z założenia rodziny, cieszenia się dziećmi, jedną ukochaną kobietą? Twój Bóg jest kimś wielkim i tajemniczym. Jak on to sprawił, że oni pozostawili to, co wydaje się niezbędne do życia?
Jakkolwiek pięknie to brzmi, to nieco wyidealizowany obraz. Nie każdy chce podjąć odpowiedzialność za rodzinę. Niektórym pasuje wygodne życie, bez zobowiązań. Nie wspomnę już o tym, którzy mają po prostu inną orientację seksualną i kapłaństwo to dla nich przykrywka, a jednocześnie droga do życia bez problemów, z którymi na co dzień zmagają się świeccy.

Obraz biskupa z jednej z opowieści mógłby posłużyć jako przeciwwaga do nieco wyidealizowanych historii, ale niestety to również upudrowano, żeby nie było zbyt ostro. Biskup pozostawia proboszcza, który przychodzi z problemem samego, nie ma czasu na szczerą rozmowę i nie przychyla się do jego prośby, aby przenieść go na rok do zakonu kontemplacyjnego. Tyle że wszystko przedstawiono w taki sposób, że czytelnik automatycznie usprawiedliwia pasterza brakiem czasu i nadmierną liczbą obowiązków. Swoją drogą przypadek księdza prowadzącego podwójne życie nie jest reprezentatywny dla całej grupy. Owszem, są tacy, którzy mają wyrzuty sumienia, widzą że coś jest nie tak, ale nie brak takich, którzy z kapłaństwa uczynili sobie wygodny sposób na życie.

Kilka historii było naprawdę ciekawych. Choćby ta potwierdzająca, że dusze czyśćcowe same czasami domagają się modlitwy oraz ta traktująca o niezwykłej mocy świętych (choć w tej na pierwszy plan wysuwa się zderzenie wiary prostej kobiety z niewiarą proboszcza). Kilka z kolei naprawdę smutnych, tragicznych, ale niosących pocieszenie - śmierć młodego chłopaka kilka lat przed ślubami wieczystymi czy odejście małej dziewczynki i emocje towarzyszące kapłanowi, który był kapelanem w szpitalu, w którym umierała.

Ta historia mimo że może przedstawiona jako zabawna anegdota wydaje się prawdziwa co do stylu życia wielu księży:
Biskup rozejrzał się po pokoju i rzekł:
- Proszę księdza, można powiedzieć, że mamy tutaj wszystko: wino, kobiety i śpiew. Trzeba z czegoś zrezygnować. 
Ksiądz odpalił:
- To ja, ekscelencjo, rezygnuję ze śpiewu.
Wrażenia z lektury pisałem na bieżąco. Czasami tak jest lepiej. Traci się oczywiście ogląd na całość, ale można zapisać pojawiające się emocje i myśli, które później trudno uchwycić. Dopiero dziewiętnasta opowieść przyniosła więcej realizmu - ksiądz, który ujawnił pedofila w sutannie spotyka się z sankcjami ze strony biskupa i ostracyzmem ze strony współbraci w kapłaństwie. Niestety mimo to "Oczku..." jako całości brakuje obiektywizmu. Obraz duchowieństwa, który wyłania się z książki jest ulukrowany.

4 komentarze:

  1. Oj poniosły Cię emocje w tej recenzji...Człowiek z wnętrza kościoła bardziej go rozumie i może nie szuka nadmiernej sensacji jak to się stało w przypadku książki ,,Zakonnice odchodzą po cichu". Naprawdę trudno jest napisać dobrą obiektywną książkę o życiu księży, bo jest ono tak wielowymiarowe. A księża zawsze pozostaną ludźmi najpierw może nie tak upiornymi jak Ty to widzisz ale słabymi. Natomiast podziwiam twą bystrość w patrzeniu na hierarchów Kościoła u których łatwo *Zauważyć obłudę większości hierarchów*. Młodość i gorąca głowa, w tym przypadku przez ciebie przemawia,zbyt pochopne wnioski i uogólnienia.Hmm. Może trochę zależy Ci jednak na Kościele. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wpis jest odpowiedzią na "Oczko...". Książka o. Popławskiego pokazuje tylko jedną stronę medalu, a ja zwracam uwagę, że jest też druga. Nie wspomniałem, że jest wielu księży, którzy żyją zgodnie z zasadami ewangelicznymi, bo po pierwsze to dla mnie oczywiste, a po drugie moim celem nie było przedstawienie panoramy polskiego duchowieństwa.

      Nie widzę księży jako ludzi upiornych (nie wszystkich) i nie wydaje mi się, że tak ich pokazałem. Wszystkie przypadki, o których wspomniałem zdarzyły się w życiu (i zdarzają się regularnie).

      "Młodość i gorąca głowa, w tym przypadku przez ciebie przemawia" - moje opinie nie są odosobnione (także biorąc pod uwagę osoby, które już mają wiele siwych włosów na głowie).

      Gdyby mi nie zależało na Kościele to nie czytałbym książek religijnych ;) Wtedy po prostu przeszedłbym obojętnie obok tego tematu.

      Usuń
    2. Dziękuję za szczerą i wyczerpującą odpowiedź, polemizowałabym jeszcze z niektórymi stwierdzeniami. Napiszę tylko, że opinie, a prawda o rzeczywistości są czasem rozbieżne, co nie znaczy,że ta rzeczywistość jest idealna. Cieszę się,że nie przechodzisz obojętnie i zależy Ci na Kościele,ja go kocham własnie taki niedoskonały. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Może to kwestia duchownych, z którymi Siostra się styka? W mojej diecezji przez wiele lat biskupem był człowiek, który delikatnie mówiąc nie był wzorem cnót chrześcijańskich. Teraz mamy nowego, ale jest nim bliski współpracownik poprzedniego. Raczej nie zmieniło się zbyt wiele...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...