środa, 19 kwietnia 2017

"Ostatnie proroctwo" A. Socci

To już druga książka włoskiego watykanisty, z którą przyszło mi się zmierzyć. Po wcześniejszej znakomitej "Czwartej tajemnicy fatimskiej" przyszedł czas na "Ostatnie proroctwo". Jest to książka napisana w dużej mierze w formie listu zaadresowanego do papieża Franciszka, w którym Socci przedstawia stan Kościoła, stawiając konkretne zarzuty biskupowi Rzymu (że się posłużę tytułem najchętniej używanym przez Franciszka). 

Pierwsza część stanowi zbiór proroctw dotyczących upadku moralnego i fizycznego wiecznego miasta. Dla mnie jest to najciekawsza część książki. Niestety autor nie dochował należytej staranności i miesza objawienia uznane przez Kościół z objawieniami, które nigdy nie doczekały się aprobaty ze strony Rzymu. Przy pewnej dozie krytycyzmu można jednak wiele wynieść z tej części. Ciekawie patrzy się na nią z perspektywy kolejnej, stanowiącej list do papieża Franciszka. Pierwsza część zapowiada upadek Kościoła, druga ma dostarczać argumentów, że ten w czasach nam współczesnych osiąga w ogromne rozmiary (jeśli nie apogeum).

Uważny obserwator życia Kościoła nie dowie się zbyt wiele listu. Socci tylko zebrał zarzuty wobec obecnego papieża, które przewijały się już w wielu mediach. "Czwarta tajemnica fatimska" była rezultatem rzetelnego, jak mi się wydaje, śledztwa dziennikarskiego i wnosiła nowe informacje. "Ostatnie proroctwo" wydaje się napisane na fali popularności poprzednich publikacji (zwłaszcza "Czy to naprawdę Franciszek?"). Mimo to przeczytałem ją z zainteresowaniem, bo sam podzielam wiele obaw autora.

Jakkolwiek Paweł VI wiele zamętu wprowadził do Kościoła to potrafił słusznie przewidzieć to, co może się stać z Kościołem w przyszłości: "To, co mnie uderza w świecie katolickim, to fakt, iż wewnątrz katolicyzmu zdaje się nieraz brać górę myślenie zgoła niekatolickie, i może dojść do tego, iż ów niekatolicki sposób myślenia jutro przeważy wewnątrz katolicyzmu. Lecz nigdy nie będzie ono wyrażało myśli Kościoła. Potrzeba, by istniała mała trzoda, choćby miała być bardzo mała". Słowa zdają się być zapomnianymi. Dąży się raczej do poszerzania wiernych, nawet za cenę rezygnacji z Prawdy.

Pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat. Tym razem św. Brygidy Szwedzkiej. Odnosi się on do fałszywie pojmowanego miłosierdzia, co jest jednym z zarzutów podnoszonych wobec papieża: "Fundamentem Kościoła tego jest Wiara święta, to jest przekonanie, że jestem Sędzią sprawiedliwym i miłosiernym. Ale teraz podkopany jest ten fundament, bo wszyscy wierzą we Mnie i nazywają miłosiernym, ale jakby nikt nie wierzy ani nie opowiada, że i sprawiedliwie sądzącym jestem. Oni poczytują mnie jakoby za niesprawiedliwego sędziego. A niesprawiedliwy byłby sędzia, który by przez miłosierdzie złych nie karał, aby niezbożni sprawiedliwych tym więcej trapili i dręczyli. Ale Ja jestem sprawiedliwym Sędzią i miłosiernym tak, że najmniejszego grzechy nie chcę bez karania ani rzeczy dobrej najmniejszej bez nagrody". Słowa z XIV wieku, a wydają się jakby pochodziły z czasów współczesnych.

Lista zarzutów stworzona przez Socciego jest długa. Przytacza między innymi nierozsądną, oględnie mówiąc, politykę wobec imigrantów; przywoływane już wyżej fałszywe miłosierdzie; niechęć do środowisk tradycyjnych; niszczenie zakonu Franciszkanów Niepokalanej; zmiany w prawie kanonicznym prowadzące w praktyce do stworzenia instytucji "rozwodu kościelnego"; spadek wiernych na audiencjach papieskich; deprecjonowanie znaczenia Mszy; brak należytego szacunku do Najświętszego Sakramentu. Każdy zarzut popiera oczywiście konkretnymi przykładami. 

Nie każdemu może pasować forma książki. Nie każdy jest też gotów zmierzyć się z krytyką głowy Kościoła. Nie kupiłbym tej książki na prezent każdemu wierzącemu. Do lektury jednak jak najbardziej zachęcam. Zakończę słowami Socciego, które bardzo mi się spodobały: "Powinniśmy być solą dla świata, a sól pali w miejscach zranionych. Podobnie jak Prawda".

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...