sobota, 18 lutego 2017

Nowe wydanie "W salonie i w kuchni" z moimi słowami

Okładka wydania z 2008 roku.
Okładka nowego wydania.

Dziś się pochwalę. W tamtym roku napisała do mnie pani z wydawnictwa Zysk i S-ka. Poinformowała, że szykują nowe wydanie "W salonie i w kuchni" i zapytała, czy może wykorzystać fragmenty mojej recenzji. Wyraziłem zgodę. Okazało się, że na skrzydełkach nowego wydania znalazły się nie tylko fragmenty, ale prawie cała moja opinia. Tak jak dwa lata temu zachęcałem do lektury książki Elżbiety Koweckiej, tak i dziś zachęcam. To jedna z najlepszych pozycji o życiu codziennym w polskich dworach, jakie czytałem. Cieszy mnie to, że wydawnictwo zdecydowało się na wznowienie.

Nowe wydanie różni się znacząco od poprzedniego. Grafika na okładce bardziej żywa i przyjazna dla oka oraz twarda okładka z obwolutą. Zmianą na niekorzyść będzie dla niektórych papier. Poniżej przypominam moją opinię.




Rozstrzygające losy świata bitwy, znaczące traktaty pokojowe, międzynarodowe konferencje, następujące po sobie dynastie, wybitni dowódcy... - wszystko to ma oczywiście znaczenie i bez tych elementów nie można mówić o historii. Obok pałaców monarszych istnieją jednak zwykłe szlacheckie dworki. Punkty zwrotne dziejów państwa sąsiadują z nie mniej ważnymi dla zwykłych obywateli wydarzeniami - ślubami, pogrzebami, narodzinami dzieci, smutkami i radościami kolejnych dni. Zawsze życie kraju koegzystuje z codziennymi troskami tysięcy obywateli. I o nich jest ta książka. "W salonie i w kuchni" na pierwszy plan wysuwa zwykłego ziemianina zmagającego się przez cały XIX wiek z darami i przeciwnościami losu.

Przeglądałem kiedyś wydanie tej pozycji z lat siedemdziesiątych. Po zapoznaniu się z kilkoma akapitami stwierdziłem, że żadna pozycja dotycząca historii kultury materialnej nie dorówna jej pod względem językowym. Brakowało mi tylko odpowiedniego "opakowania" genialnej treści. Nowe wydanie z nawiązką zrekompensowało ten mankament. Nie dość, że kolejne rozdziały wzbogaca mnóstwo ilustracji, to jeszcze całość wydrukowano na bardzo dobrej jakości papierze. "W salonie i w kuchni" spełnia wszystkie warunki, aby stać się ozdobą domowej biblioteczki.

Elżbieta Kowecka zabiera nas w podróż, którą zaczynamy w sieni, a kończymy w kuchni. Po drodze poznajemy razem z autorką salony, sypialnie, pokoje rezydentów, bawialnie, gabinet pana domu, pokoje przeznaczone dla służby, biblioteki i sale balowe. Ogromnym atutem książki jest język, którym posługuje się autorka. Trudno w czasie lektury uwierzyć, że "W salonie i w kuchni" to książka historyczna. Czyta się ją jak najlepszą powieść o wartkiej narracji. Owszem, nie znajdziemy zaskakujących zwrotów akcji, ale spokojną gawędę urozmaicają setki ciekawostek. Cieszę się, że cytaty z pamiętników i dzienników nie dominują w kolejnych rozdziałach (a tak dzieje się niestety w wielu tego typu publikacjach i w efekcie autor ogranicza się do zdawkowych komentarzy).

Elżbietę Kowecką interesuje człowiek mieszkający w dziewiętnastowiecznym dworze lub pałacu oraz wszystkie osoby związane z nimi (guwernantki, służące, rezydenci, kamerdynerzy, kucharze itd.), a także wszystko to, co wiąże się z mieszkańcami: ubiór, wystrój wnętrz, potrawy, meble i wiele innych. Opisy kolejnych pokoi (taki układ rzeczowy przyjęła autorka) są wnikliwe, przekazują ogromną liczbę informacji, przy czym nie zanudzają czytelnika zasypując go datami. Dzieje kultury materialnej to chyba najlepszy sposób na popularyzowanie historii. Zwłaszcza jeśli jest podana w tak przystępnej i ciekawej formie, jak u Koweckiej.

Myślę, że nie tylko mi w trakcie lektury "W salonie i w kuchni" towarzyszy nostalgia, a nawet smutek. Sprzęty domowe i dekoracje goszczące w dziewiętnastowiecznych wnętrzach można odtworzyć, klimat jednak minął bezpowrotnie. Nikt i nic nie zdoła już go przywrócić. Stęsknionym za dawnymi czasami pozostają sentymentalne literackie podróże. Książka Elżbiety Koweckiej przy odrobinie uwagi może stać się portalem przenoszącym w świat ziemiaństwa doby XIX wieku.


Poniżej kilka zdjęć z nowego wydania:



7 komentarzy:

  1. To bardzo miłe, że Twoja opinia została udostępniona Czytelnikom- gratuluję i przyznaję, że Twoje recenzje świetnie się czyta.
    Książkę przeczytałam i przyznaję, że to interesująca pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Bardzo się cieszę, że udało mi się kogoś zachęcić do lektury "W salonie i w kuchni"!
      Ostatnio czytałem właśnie Twój tomik. Niedługo pojawi się wpis z kilkoma Twoimi wierszami :)

      Usuń
  2. Tak, mam to nowe wydanie :) Stare tez miałam, ale w końcu poszło do znajomej.
    To bardzo dobra książka. :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę pozbyć się starego wydania :)

      Usuń
  3. To na pewno miłe uczucie, że w tak pięknej książce zarówno pod względem treści, języka jak i szaty graficznej "skrzydełka" są Twojego autorstwa.
    Książkę znam ze starego wydania, ale widzę, że warto sobie przypomnieć lekturę w tym nowym wydaniu, a może nawet zakupić na własność.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję...i wcale nie jestem zdziwiona.
    A książka się znakomicie prezentuje i postaram się sobie ją sprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A czemu nie jesteś zdziwiona? Ja byłem zaskoczony.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...