piątek, 17 lutego 2017

"Dusza z ciała wyleciała" o. Leon Knabit

Jeszcze nie tak dawno zarzekałem się, że kończę z wywiadami-rzekami. Większość nic nie wnosi do mojego życia, a ich lektura w pewnym momencie zwykle staje się nużąca. Skusiłem się na wywiad z o. Leonem tylko dlatego, że polecał go ktoś, kogo opinie cenię i nie zawiodłem się jeszcze na jego rekomendacjach. Tym razem nie było inaczej. To, co rzuca się w oczy to wydanie książki. Jest przepiękne. Naprawdę. Reprodukcje zdjęć w tej książce to nie przysłowiowy kwiatek do kożucha jak to często bywa, ale integralna część książki. Idealnie pasują do poruszanej tematyki! Nie mam niestety swojego egzemplarza, a szkoda. Raz po raz kartkuję go tylko po to, żeby jeszcze raz przyjrzeć się zdjęciom. 

"Dusza z ciała wyleciała" to zbiór dwunastu rozmów przeprowadzonych z o. Leonem Knabitem przez Łukasza Wojtusika w tynieckiej rozmównicy. Wbrew tytułowi nie jest to książka jedynie o śmierci. Wszystkie rozmowy są w pewien sposób związane ze śmiercią, ale nie jest to książka o umieraniu. Jest to przede wszystkim książka o życiu. Wiem, że brzmi to jak z reklamy na okładce, ale tak rzeczywiście jest. Ojciec Leon dzieli się wieloma ważnymi spostrzeżeniami. Bez zbędnego napuszenia, bez wymądrzania się, bez patrzenia z góry na młodszych od siebie. Prawdziwa zakonna prostota i radość. 

To, co we mnie w jakiś sposób uderzyło to twierdzenie, że człowiek umiera w najlepszym dla niego momencie, bo Bóg jest dobry. Trudno czasami wytłumaczyć sobie przedwczesną śmierć. Ciekawe spojrzenie na temat. Widać w 86-letnim benedyktynie zderzenie przedsoborowej formacji z obecną retoryką Kościoła. Są oczywiście rozmowy o miłosierdziu, ale pojawia się też sprawiedliwość, o której niezbyt chętnie mówi się z ambony (jaki jest stosunek kazań poświęconych miłosierdziu w stosunku do kazań poświęconych Bożej sprawiedliwości? Skoro jedno i drugie jest nieskończone to obu przymiotom Boga powinno się poświęcać podobny czas). Z jednej strony o. Knabit przypomina, że: Pan Bóg nie obrazi godnie i uczciwie żyjących i nie wsadzi do nieba bandyty w zamian za dziesiątkę różańca, z drugiej zaś niechętnie odnosi się do przedsoborowego nauczania: Lęk i straszenie jest częścią starej ascetyki, myślenia przedsoborowego, warto o tym pamiętać. Nieco zraził mnie brak odcięcia od wartościowania różnych powołań. O. Knabit stwierdza, że powołanie do kapłaństwa w samym Kościele rozumiane jest często jako doskonalsze. Co prawda benedyktyn nie powiedział wprost, że podpisuje się pod tymi słowami, ale nie podjął się polemiki, nie opatrzył tego komentarzem. A szkoda. Zadufanie dużej części duchowieństwa bierze się przecież z przekonania o wyjątkowości swojego powołania, o wybraniu przez samego Boga, a przecież każde powołanie ma taką samą wagę. Powołanie kapłańskie nie jest w żadnym stopniu bardziej doskonałe niż powołanie do małżeństwa. 

Jeżeli ktoś szuka czegoś lżejszego od skomplikowanych traktatów teologicznych, a jednocześnie nie chce wybrać czczej paplaniny to jak najbardziej polecam książkę "Dusza z ciała wyleciała". Niezbyt długa (raptem 200 stron), szybko się ją czyta, łatwa w odbiorze, a jednocześnie mądra i pouczająca. Do tego pięknie wydana. Po raz drugi już w krótkim tekście zwracam na to uwagę, ale naprawdę przykuwa wzrok. 

8 komentarzy:

  1. Rozmowy z Ojcem Leonem zawsze były motywujące. Wciąż można go spotkać na krakowskich ulicach, oczywiście z pomocą, ale zawsze znajdzie czas by zamienić słówko, czy się przywitać :)
    Zapraszam również do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami żałuję, że nie mieszkam w Krakowie. Może smog jest jak smok, ale za to tyle plusów :)

      Usuń
  2. Zachęciłeś mnie i muszę w najbliższym czasie zdobyć tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojciec Leon Knabit - najsłodszy zakonnik, jakiego kiedykolwiek widziałam. Uroczy i mądry. Chętnie przeczytam, co napisał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wpis.
    Ja sama jestem przekonana, że Bóg wybiera dla nas najlepszy moment do zawołania nas...bywa, że dobrych zabiera wcześnie, a innym daje czas na nawrócenie i tak niejednokrotnie bywa.
    A odnośnie kapłanów podzielam Twoje zdanie...to też tylko ludzie, którzy realizują lepiej czy gorzej swoje powołanie i z tego tytułu nie powinni uważać się za lepszych od tych realizujących inne powołania. Niemniej jednak to my chcemy w nich widzieć, ze względu na Eucharystię, którą sprawują, nieskazitelnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo też i tacy powinni być. Kapłan w szczególności jest powołany do doskonałości. Księży czeka najsurowsza kara za sprzeniewierzenie się swojemu powołaniu. Znasz może "Orędzie Jezusa Chrystusa do swojego kapłana"?

      Usuń
    2. Nie, nie znam. Ale w widzeniach Katarzyny Emmerich jest mowa o sprzeniewierzeniach księży. Chrystus cierpi z tego powodu. Ja uważam również, że ich powołanie jest szczególnym powołaniem, ale musi być przede wszystkim autentycznym powołaniem.

      Usuń
    3. Zgadzam się, ale ile jest tych autentycznych powołań? Sam papież Benedykt XVI stwierdził kiedyś, że na polu Pana jest więcej kąkolu niż pszenicy.
      Zamieszczę niedługo filmik z fragmentami tamtych objawień. Warto posłuchać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...