czwartek, 23 lutego 2017

"Czwarta tajemnica fatimska?" A. Socci

Zazwyczaj jestem krytyczny wobec wszelkich sensacyjnych książek publikowanych przez dziennikarzy (Antonio Socci jest znanym watykanistą). Napis "Międzynarodowy bestseller!" na okładce jedynie mnie odstrasza. Cieszę się jednak, że nie dałem się zniechęcić i sięgnąłem po "Czwartą tajemnicę fatimską" (odpuszczę już sobie znak zapytania dla łatwiejszej odmiany; zresztą ten znak zapytania to jedynie chwyt marketingowy, autor w książce dowodzi przecież, że niezaprzeczalnie istnieje nieopublikowana tajemnica przekazana w Fatimie przez Maryję). Na pochwałę zasługuje logika wywodu, oparcie na źródłach, przypisy, krytycyzm wobec różnych dokumentów (nawet wobec tych, które popierają tezy autora) oraz lekkość języka. "Czwartą tajemnicę fatimską" czyta się jak powieść szpiegowską. Czytelnik dostaje na początku zagadkę, która po żmudnych poszukiwaniach ma zostać na końcu rozwiązana.

Zawsze wydawało mi się, że trzecia tajemnica fatimska została już w całości opublikowana i że mówi ona o zamachu na papieża Jana Pawła II. Przyjąłem na wiarę powszechnie przyjętą wersję. Mój błąd. Na wiarę można przyjmować, o ile jest się katolikiem, dogmaty Kościoła oraz prawa logiki i matematyki. Do całej reszty lepiej podchodzić z dystansem. W istocie wystarczy przyjrzeć się tekstowi upublicznionej trzeciej tajemnicy i porównać z oficjalną interpretacją Kościoła, żeby stwierdzić, że coś jest nie tak. Nie potrzeba nawet do tego książki Socciego. Trzecia tajemnica mówi o zabitym papieżu. Niczego nie ujmuję cierpieniu Jana Pawła II po zamachu, ale on przeżył. Do niego doskonale pasują objawienia z La Salette, ale nie z Fatimy. Poza tym nie on jeden padł ofiarą zamachu. Paweł VI w 1970 roku został pchnięty nożem w brzuch w Manili. To też był zamach na życie głowy Kościoła. Dlaczego zatem nie można go postawić w miejscu papieża z Polski? Dalej tajemnica mówi o wielu zabitych kapłanach PO zabójstwie papieża. Nic takiego dotychczas nie miało miejsca. 
Antonio Socci [źródło].

Nie będę streszczać arcyciekawego śledztwa Socciego. Zajęłoby to mnóstwo miejsca. Zresztą nie jest to moim celem. Jeśli myślicie jednak, że trzecia tajemnica fatimska została w pełni przekazana światu do wiadomości, to się mylicie. I nie potwierdza tego tylko jeden watykanista, ale szereg innych osób (nawet takie, które na głowie mają kapelusz kardynalski). Jakie? Dowiedziecie się po lekturze.

Do czego mógłbym się przyczepić? Pominę już kiepską w moim odczuciu okładkę, bo to kwestia gustu. Poważniejszym zarzutem jest kilka błędów w chronologii. Są to naprawdę drobne nieścisłości i pewnie nie przywiązałbym do nich większej wagi, gdyby nie to, że Socci wielokrotnie zarzuca dokumentom watykańskim błędy w datacji. Jeśli oczekuje od innych takiej drobiazgowości, to sam powinien się nią wykazać. Traktat niemiecko-sowiecki zawarto 23, a nie 22 sierpnia jak chce autor  (s. 274), a bitwa pod Lepanto miała miejsce 7, a nie 17 października 1571 roku (s. 317). Ogromnie zawodzi zakończenie. Brakuje podsumowania i wyciągnięcia wniosków. "Czwarta tajemnica fatimska" jest zapisem dziennikarskiego śledztwa. Tymczasem w zakończeniu autor przechodzi na poziom religijny, jakby zapominając o swoich wcześniejszych ustaleniach. Ewidentnie coś nie gra w ostatniej części. Należałoby zebrać ustalenia dokonane przez autora i je streścić. Zadziwia także przejście od krytycyzmu i świadomości nadchodzącego zła do trudno wytłumaczalnego optymizmu. Socci jako katolik wierzy na pewno w ostateczny tryumf dobra, ale zanim to się stanie na świecie ma dojść do niewyobrażalnego zła. Nieujawniona tajemnica z Fatimy mówi przecież o apostazji, która dotknie najwyższe struktury Kościoła i przerażających katastrofach naturalnych (swoją drogą nie jest to nic nowego, wystarczy zajrzeć do 8 i 13 rozdziału Apokalipsy św. Jana). Socci w ogóle nie odnosi się do tego w ostatnim rozdziale. W zamian trochę jak filip z konopi wyskakuje z cytatem z "Dzienniczka" św. s. Faustyny. Ostatnią sporną dla mnie kwestią jest wyobrażenie autora o przemianach ustrojowych w ZSRR i krajach satelickich. Socci twierdzi, że wciąż pozostaje tajemnicą, jak dokonała się dezintegracja systemu komunistycznego bez jednej wybitej szyby. To już od dawna nie jest tajemnicą. Ba, to co się stało na przełomie lat 80. i 90. było przewidywane już wcześniej (por. "Nowe kłamstwa w miejsce starych" Golicyna). "Demokratyzacja" ZSRR to jedna wielka mistyfikacja. Operacja przeprowadzona przez siły dawnego porządku w celu zachowania władzy.

Matka Boża Fatimska [źródło].

Mimo tych kilku drobnych mankamentów książka jest jak najbardziej godna polecenia. Liczy się tylko prawda. Rozumiem w pewnym sensie ludzi Kościoła, którzy nie chcą oficjalnie przyznać się do niej. Obawiają się, że media wykorzystałyby orędzie z Fatimy przeciwko Kościołowi, a wielu katolików mogłoby odejść od wiary. To jest racjonalne rozumowanie, jak najbardziej poprawne logicznie. Tyle tylko że mamy do czynienia z rzeczywistością nadprzyrodzoną, która wymyka się wszelkiej ziemskiej logice. Dlaczego stojący u steru Kościoła nie mogą po prostu uwierzyć, że spełnienie woli nieba może przynieść jedynie błogosławione skutki? Wbrew milczeniu Kościoła (choć niezupełnemu, bo wielu duchownych dawało do zrozumienia, co kryje nieujawniona tajemnica fatimska) warto być świadomym prawdy. Wszakże trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

3 komentarze:

  1. Przeczytałam z zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam inna książkę Socciego ...jeszcze nie czytaną. Ale ta szczególnie mnie intryguje.
    Siostra przywiozła mi z Fatimy I tom "Wspomnień s.Łucji z Fatimy" i mam nadzieję ją w poście przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przytoczenie tej książki! Sam chętnie kiedyś przeczytam wspomnienia s. Łucji.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...