niedziela, 20 listopada 2016

"Księża wobec bezpieki" Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Kapłan niezłomny. Zarówno w okresie PRL, kiedy urzędy marionetkowego państwa próbowały skłonić do do współpracy, był zastraszany, a nawet został dwukrotnie pobity przez tzw. "nieznanych sprawców", jaki i w "wolnej Polsce". Nie wiem, czy to co go spotkało w III RP (i to ze strony duchowieństwa) nie jest gorsze od trudności przeżywanych w latach osiemdziesiątych. Ks. Isakowicz-Zaleski po zapoznaniu się z materiałami zgromadzonymi w IPN-ie, dotyczącymi współpracy krakowskich księży z bezpieką, zwrócił się do władz kościelnych z prośbą o zajęcie stanowiska i pomoc w opracowywaniu materiałów. Pierwszy list pozostał bez odpowiedzi. W drugim hierarcha odpisał lakonicznie, polecając go opiece Matki Bożej. Po kolejnej próbie uzyskania odpowiedzi usłyszał w kurii, że lepiej będzie jeśli da sobie z tym spokój. Ks. Isakowicz-Zaleski nie zaniechał działań, uznając że wierność prawdzie jest ważniejsza. Metropolita krakowski zabronił mu wtedy zajmować się tą sprawą. Kilka miesięcy później otrzymał zakaz wypowiedzi publicznych dotyczących współpracy i kontaktów duchownych ze Służbą Bezpieczeństwa. Mówi się, że św. Jan Paweł II nie miał szczęścia w polityce personalnej. Osoba kard. Dziwisza zdaje się najlepiej o tym świadczyć... Co kierowało kardynałem kneblując usta duchownemu zajmującemu się infiltracją środowiska księżowskiego przez SB? Jak wierni świeccy mają darzyć szacunkiem takiego "pasterza"? 

"Księża wobec bezpieki" to bardzo rzetelna praca, oparta na szerokim materiale źródłowym. Autor charakteryzuje jedynie te postaci, co do postępowania których nie ma cienia wątpliwości. Informacje wstydliwe, dotykające nawet już nieżyjących kapłanów, ks. Isakowicz-Zaleski pominął. Problem współpracy duchowieństwa z bezpieką został potraktowany w sposób bardzo życzliwy dla duchowieństwa. Nie ma zatem podstaw, aby w tym zakresie stawiać autorowi jakiekolwiek zarzuty. "Bohaterowie" książki powinni cieszyć się, że sprawą nie zajął się człowiek posiadający mniej wyczucia i wyrozumiałości (nie mówiąc już o zapiekłym przeciwniku Kościoła). 

Opracowania dotyczy inwigilacji Kościoła krakowskiego przez UB i SB. Uwagę czytelnika skupiają zapewne księża współpracujący z bezpieką. Autor przedstawia jednak panoramę postaw duchowieństwa wobec działań komunistów. Charakteryzuje przebieg działań operacyjnych, doniesienia, kapłanów którzy oparli się werbunkowi (często mimo stosowanego szantażu i idących za tym poważnych konsekwencji), księży zrywających współpracę oraz problem pozornej współpracy. Owszem, rozdział dotyczący rzeczywistej współpracy jest najdłuższy, ale nie można uznać go za główny wątek książki. Trzeba pamiętać, że duchowieństwo było jedną z najbardziej inwigilowanych grup w PRL-u. W kolaborację zaplątało się ok. 10 % księży. Trudno uznać to za wysoki odsetek. Wśród apostołów też trafił się jeden kolaborant, co stanowiło 8,5 % całości, a zatem jak widać to stała wartość;) 
Ks. Isakowicz-Zaleski [źródło]

Motywy podjęcia współpracy były różne: materiały obciążające (groziły sankcjami administracyjnymi lub sądowymi), materiały kompromitujące (najczęściej natury moralnej), tzw. uczucia patriotyczne  (pobudki ideologiczne) lub, najbardziej gorszące, pobudki materialne (paszport, pieniądze, markowe alkohole itd.). O pomstę do nieba woła sporządzanie przez niektórych księży raportów na podstawie informacji zdobytych podczas spowiedzi. Jednym z najbardziej znaczących duchownych z III RP współpracujących z bezpieką był ks. Juliusz Paetz (pseudonim "Fermo"), późniejszy arcybiskup poznański. Tak, ten sam od zatuszowanej afery związanej z molestowaniem kleryków poznańskiego seminarium. Arogancja tego człowieka nie zna granic. Ks. Isakowicz-Zaleski wysłał do każdego duchownego pojawiającego się na kartach książki list z prośbą o zajęcia stanowiska i ustosunkowanie się do zebranych materiałów. Część księży odpowiedziała, część nie. Paetz musiał się oczywiście wyróżnić (szkoda, że zawsze na minus). Nawet nie otworzył listu. Odesłał go nadawcy w innej kopercie. Cóż, Pan Bóg nierychliwy...

Warto przypomnieć bezkompromisową postawę kard. Wojtyły w stosunku do księży należących do "Caritasu". Ostrzegał, że wszyscy duchowni należący do tej organizacji będą ukarani, włącznie z suspendowaniem. Nazywał ich księżmi, którzy są na usługach państwa ateistycznego.

Kościół polski odniósł w XX wieku moralne zwycięstwo. Zdecydowana większość kapłanów mimo tak trudnych czasów pozostała wierna Ewangelii i ofiarnie służyła katolikom. Z Kościoła wyszedł impuls do przemian najpierw w Polsce, a następnie w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Niestety III RP (choć nie wiem, czy nadal w niej żyjemy; była już przecież IV RP, złośliwi twierdzą że teraz jest już w pół do V) rozleniwiła duchowieństwo. Po raz kolejny sprawdza się zasada, że im lepiej Kościołowi w ziemskim aspekcie, tym gorzej dla jego duchowości. Przez pierwsze trzy stulecia chrześcijaństwo było najbardziej prześladowaną religią, a jednocześnie najdynamiczniej rozwijającą się. Dziś wielu hierarchów nie chce stanąć w prawdzie. Zachowują się jakby słowa św. Grzegorza I Wielkiego z VI wieku przestały obowiązywać: Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić się zgorszenia, niż wyrzec się prawdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...