sobota, 12 marca 2016

"Rachunek" Jonas Karlsson

Już u samych początków cywilizacji grecko-rzymskiej próbowano odnaleźć odpowiedź na pytanie, jak zdefiniować szczęście. Według stoików szczęściem jest stan równowagi, w którym człowiek wyzbywa się nadmiernych pragnień, lęków i wzruszeń. Arystoteles szukał szczęścia w działaniu zgodnym z naturą. Jako że myślenie i tworzenie organizacji politycznej uznawał za najważniejszy element natury człowieka, to najszczęśliwsze życie kojarzył z działalnością męża stanu i filozofia. Dla chrześcijan absolutnym szczęściem jest bezpośredni kontakt z Bogiem. Dla buddystów... Można by jeszcze długo mnożyć stworzone przez wieki definicje. Szczęście było i jest tematem ludzkich dociekań. W ten nurt wpisuje się "Rachunek" Jonasa Karlssona.

Nie czytuję zbyt wielu powieści współczesnych. Karlsson jest mi zupełnie nieznany. Wydawnictwo Znak zamieściło na swojej stronie wywiad z autorem, który mnie na tyle zaciekawił, że postanowiłem sięgnąć po książkę. Skoro już przywołałem wydawnictwo to muszę ponarzekać na cenę. Książka liczy 189 stron. Marginesy są bardzo duże, interlinia spora, a zagęszczenie liter wydaje się mniejsze niż w innych pozycjach. Krótko mówiąc ten sam tekst można by spokojnie "upchnąć" na stu kilkunastu stronach. Tymczasem wydawca sztucznie zwiększa objętość i każe płacić prawie trzydzieści pięć złotych. Dobrze, że przynajmniej książka jest warta swojej ceny.

Chciałoby się zacząć od "głównym bohaterem jest...". W tym przypadku nie znamy jednak personaliów czołowej postaci. Wiemy, że ma 39 lat. Pracuje w wypożyczalni filmów na pół etatu. Mieszka w wynajętym mieszkaniu. Nie ma własnej rodziny, jego rodzice już nie żyją. Nie zarabia zbyt wiele, ale nie ma też szczególnych potrzeb. W życiu osobistym na pierwszy rzut oka też mu się niespecjalnie powodzi. Nie ma zbyt wielu przyjaciół (z wyjątkiem jednego naprawdę zaufanego), przeżył kilka nieszczęśliwych miłości. Może nie określa siebie jako człowieka szczęśliwego, ale też nie uważa swojego życia za pasmo nieszczęść. Życie płynie mu spokojnie. Dni są podobne do siebie. Nie wydaje się jednak, żeby bohater odczuwał z tego powodu przygnębiającą monotonię. W chwili gdy go poznajemy przegląda korespondencję. Wśród wielu niechcianych reklam zauważa coś, co zmieni jego życie - rachunek opiewający na wiele milionów. Wokół niego autor osnuł akcję książki.

Jonas Karlsson [źródło]
Pierwsza reakcja to oczywiście niedowierzanie. Przecież nie można kupić czegoś za 5 milionów i zapomnieć o tym! W dodatku na rachunku widnieje tajemnicze, niewiele mówiące logo jakiegoś W.R.D. Firmy windykacyjnej oczywiście nie interesują zapewnienia delikwenta, który jak zwykle nie ma żadnych zaległości, a wszystko jest zwykłym nieporozumieniem. Pozostaje porozumieć się z nieszczęsnym W.R.D. Okazuje się, że należność naliczono prawidłowo. Przyszło zapłacić za całe szczęście jakiego doświadczyło się w życiu. No dobrze, jak trzeba to trzeba - myśli nasz bohater - ale czemu aż tyle? Kiedy niby doświadczyłem takiego szczęścia? Wynajmuję niewielkie mieszkanie, pracuję na pół etatu bez jakichkolwiek nadziei na awans i rozwój, jestem sam. Czemu zatem aż 5 milionów koron?!

W trakcie zamieszania bohater poznaje Maud pracującą w W.R.D., do której zaczyna się coś czuć. Znajomość z nią uświadamia mu, że rachunek wystawiony za szczęście, które doświadczył w życiu jest jak najbardziej poprawie naliczony. Można mieć większy rachunek niż milionerzy? Można! Bo szczęście w niewielkiej mierze zależy od czynników obiektywnych, a w większej od nastawienia. Bohatera cieszyły promienie Słońca i krople deszczu, dzieci bawiące się na ulicy i zrzędliwy przyjaciel, wygnieciona kanapa i wygodne poduszki oraz smak czekoladowo-malinowych lodów.

Bohater "Rachunku" zdecydowanie nie pasuje do współczesnej cywilizacji zachodnioeuropejskiej, której niespecjalnie podobają się jej korzenie i nieszczególnie chce się do niej przyznawać. Bo jak tu nie uznać za wariata greckiego mędrca, który głosi, że odcięcie się od nadmiernych pragnień może przynieść szczęście? Jak przyjąć respektowanie Dekalogu za bramę nie tylko do niebieskiego szczęścia, ale i ziemskiego? Bohater powieści Karlssona w żadnej mierze nie odpowiada wizji człowieka tworzonej przez tych, którym rzeczywiste dobro człowieka niekoniecznie leży na sercu. Nie porównuje się on z innymi, nie uczestniczy w wyścigu szczurów, konsumentem jest raczej marnym. Cieszy go zaś to, co powszechnie dostępne, darmowe i na wyciągnięcie ręki. Po skończonej lekturze czas zrobić własny rachunek...

 

Polecam wywiad z autorem. To właśnie on skłonił mnie do sięgnięcia po książkę. Dla tych, którzy podobnie jak ja po raz pierwszy słyszą o Karlssonie kilka słów o nim ze strony wydawnictwa:
Jonas Karlsson to człowiek wielu talentów. Jeden z najlepszych szwedzkich aktorów, laureat prestiżowych nagród za świetne role w kinie i telewizji. Dramaturg, którego sztuki wystawiane są przez najlepsze sztokholmskie teatry. Pisarz, którego debiutancki zbiór opowiadań zyskał status jednej z najlepszych szwedzkich książek w 2007 roku.

4 komentarze:

  1. Żeby tylko nie przyszedł do mnie rachunek, bo nie mam szans na spłatę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyśmy wszyscy zostali niewypłacalnymi dłużnikami:)

      Usuń
  2. Przyznam, że jeszcze nie znam tego autora, ale Twoja recenzja mnie mocno zachęca do poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Książkę czyta się bardzo szybko. O innych zaletach napisałem wyżej :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...