piątek, 18 marca 2016

"Judeopolonia. Żydowskie państwo w państwie polskim" Andrzej Szcześniak

Ostatnimi czasy wszystko bywa kontrowersyjne. Nawet to, co przynajmniej w moim odczuciu, pozwala na w miarę jednoznaczną ocenę. Z tego względu nie przepadam za tym przymiotnikiem. W tym przypadku trudno jednak od niego uciec. Już sam tytuł jest kontrowersyjny. Niektórym zapewne włos się od niego na głowie jeży. Teoretycznie można dyskutować na przeróżne tematy, ale pewne środowiska chcą usunąć niektóre kwestie z "dopuszczalnych" ram. Za taką kwestię trzeba uznać Judeopolonię i generalnie wszystko co jest związane z narodem wybranym. Parafrazując powiedzenie Chylona ze Sparty: o Żydach wyrażaj się wyłącznie pozytywnie (oryginalnie niejaki Chylon powiadał: De piscibus nil nisi bene! – O rybach wyrażaj się wyłącznie pozytywnie!). W innym wypadku łatwo się narazić na zarzut antysemityzmu. Jako że tenże zarzut jest zupełnie błędnie sformułowany (Semici to przecież nie tylko Żydzi, a jakoś nie słyszałem o ksenofobii którą mieliby być dotknięci Fenicjanie czy Asyryjczycy; jeśli już to można mówić o antyjudaizmie) to przyjrzyjmy się "Judeopolonii". Bezkrytycznym tropicielom rzekomego antysemityzmu dedykuję zaś cytat Bolesława Prusa, który zadziwia swoją aktualnością: Kwestii żydowskiej prawie niepodobna dotknąć bez wywołania hałasów i kwasów. Wszystko wolno krytykować, nawet pewniki matematyczne, ze wszystkiego można żartować, tylko kwestię żydowską głaskać z włosem i to jeszcze bardzo delikatną ręką w bardzo aksamitnej rękawiczce (1889).

Autor, jako doktor historii, jest wyposażony w umiejętności i wiedzę pozwalającą na zajęcie się tym tematem. Andrzej Szcześniak ma na swoim koncie ponad trzydzieści książek i podręczników o tematyce historycznej. Na początku muszę zaznaczyć, czym zapewne wielu zawiodę, że "Judeopolonia" Szcześniaka jest książką HISTORYCZNĄ i nie dotyka współczesności. Zainteresowani rolą osób pochodzenia żydowskiego w III RP będą zawiedzeni. Jednakże spodziewam się, że tymi czasami autor zajął się w swojej kolejnej książce "Judeopolonia II. Anatomia zniewolenia Polski" (choć tej pozycji nie miałem jeszcze w rękach).

Termin "Judeopolonia" odnosi się do próby utworzenia z ziem zaboru rosyjskiego politycznego tworu pod kuratelą Niemiec. Działo się to w czasach I wojny światowej. Snuto wizję satelickiego państwa, które definitywnie miałoby uniemożliwić odrodzenie się niepodległej Polski. Granice tego państwa wyznaczono między Bałtykiem a Morzem Czarnym. W jego skład weszłoby ok. 6 milinów Żydów z ziem polskich i Rosji; 1,8 mln Niemców (dwie najbardziej uprzywilejowane grupy), 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów i ok. 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów.

Koncepcja ta wyrosła z ruchu syjonistycznego, który podzielił się na dwie grupy:
  • syjonistów ścisłych (uważali, że siedzibą narodu powinna stać się Palestyna)
  • terytorialistów (dążyli do stworzenia niewielkich państw żydowskich w krajach diaspory).
Oczywiście Judeopolonia wyszła z drugiego ugrupowania. Zwiastunów prądu można doszukiwać się już w końcówce XVIII wieku. Rozwija się on w wieku XIX (w drugiej połowie tego stulecia na ziemiach polskich zamieszkiwała 1/3 światowej populacji żydowskiej), a apogeum osiąga w czasie I wojny światowej. Żydzi postulowali utworzenie buforowej monarchii z księciem niemieckim na czele, niemieckim korpusem oficerskim w armii, niemiecką kulturą i językiem. Niemcy nie połakomili się jednak na tę propozycję i ogłosili akt 5 listopada. Zrezygnowali z utopijnej wizji Judeopolonii na rzecz konkretnych korzyści (głównie możliwości poboru świeżego rekruta spośród Polaków). Nie zamyka to jednak tematu antypolskiej polityki twórców Judeopolonii. Odradzającemu się państwu polskiemu starano się podstawiać nogi na każdym kroku, upokarzać na arenie międzynarodowej i wysuwać co rusz absurdalne żądania. Oczywiście nie wszyscy Żydzi ulegli propagandzistom, którzy nakazywali wzgardzić kilkuwiekową gościną i wbijać sztylet w piersi swojego dobroczyńcy. Szereg patriotów pochodzenia żydowskiego wspierał Rzeczpospolitą.

Tak temat przedstawia autor. Zainteresowanych odsyłam do książki (całość jest dostępna w wersji pdf w internecie). Na uwagę zasługuje oczywiście ciekawa tematyka, poruszanie przemilczanych kwestii, wartka narracja oraz pokaźna liczba odwołań do źródeł. Brakuje natomiast przypisów. Nie powiem, że to dyskwalifikuje całkowicie "Judeopolonię" w moich oczach, ale w przypadku tematów, które wzbudzają takie emocje i dyskusje, przypisy są dla mnie koniecznością.

5 komentarzy:

  1. A już myślałam, że to książka o współczesności. Polecę mojemu wujowi, a tytuł brzmi rzeczywiście dość kontrowersyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo obszerny temat, na długie godziny...

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam, mam ten PDF :)))
    Bardzo ciekawa i mało znana koncepcja judeopolonii. Prawie zakazana dzisiaj, warto więc poznać.
    Do kompletu polecam Sołżenicyna "200 lat razem", ostatnia praca Sołżenicyna, dwutomowa, wielkie opracowanie historii Żydów w Rosji. Także i nas dotyczy, jako ze byliśmy częścią imperium rosyjskiego. Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...