piątek, 17 lipca 2015

"Opowieści wigilijne" Charles Dickens

Wydaje się, że może pora roku nie sprzyja lekturze prezentowanej dzisiaj przeze mnie książki, ale przecież "Opowieści wigilijne" traktują o czynieniu dobra i dawaniu siebie innym, a na to zawsze jest czas, prawda? Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Zysk i S-ka podjęło się opublikowania klasyki literatury w bardziej ekskluzywnej wersji. Najnowsze wydanie zachwyca staranną oprawą graficzną. Jakże się ono różni od tego, które czytałem, gdy opowieść Dickensa była lekturą szkolną. Twarda okładka fakturą przypominająca płótno, obwoluta i dziesiątki lustracji dodają uroku zebranym dwóm dziełom angielskiego pisarza: Kolędzie prozą czyli bożonarodzeniowej opowieści o duchach oraz Nawiedzonemu czyli paktowi z duchem. Skupię się na drugiej części zbioru, gdyż "Kolędę..." wszyscy czytelnicy zapewne doskonale znają.

"Nawiedzony..." to z pewnością mniej znane opowiadanie Dickensa. Głównym bohaterem jest Redlow - samotny profesor chemii tęskniący za zmarłą przedwcześnie siostrą. Uczucie rozżalenia i pustki doprowadza go do myśli, że wspomnienia przynoszą mu tylko ból, a zatem nie warto ich pielęgnować, najlepsze zaś co może się mu przydarzyć to zapomnienie o wszystkim. Z pomocą przychodzi duch proponujący z pozoru kojące rozwiązanie - Redlow zapomni wszelkie smutki i krzywdy, których doznał. Pozostanie mu jedynie wiedza. Naukowiec nie wziął po uwagę tego, że z jego pamięci zostaną wymazane także szczęśliwie chwile, a wraz z tym zanikną u niego współczucie, troska o drugiego człowieka oraz wrażliwość na biedę, choroby i nieszczęście. Propozycja ducha została obwarowana jednym zastrzeżeniem - Redlow otrzymany dar będzie przekazywał każdemu, z kim się zetknie. Doprowadza to do tego, że znieczulica dopada kolejne kręgi bliskich profesorowi osób. Małżeństwa zaczynają się kłócić, rodzice zauważają jedynie troski związane z wychowaniem dzieci, a rodzeństwa przestają okazywać sobie czułość. Złowrogo w duszy Redlowa powtarzają się słowa zjawy: Dar ode mnie otrzymany będziesz dalej przekazywać, gdziekolwiek się udasz. Życie dla niego staje się jeszcze trudniejsze. Zmiana, która się w nim dokonała, tłoczne ulice zamieniała w pustynię, pustynią czyniła jego samego, a z tłumu ludzi wokół, tak wielorakich w swych nawykach i sposobach życia, czyniła wielki bezmiar piasku, wiatrem miotającego w bezsensowne wydmy, nieustannie zmieniające swój kształt i mieszające się ze sobą.

Na szczęście bohater nie został doszczętnie zepsuty przez działania przybysza z innego świata. Widzi on, jak za jego przyczyną w otoczeniu zaczyna się szerzyć zło. Upragniony dar staje się darem niechcianym. Odtąd Redlow próbuje pozbyć się go. Z pomocą przychodzi emanująca dobrem Milly, której przekleństwo ducha nie dosięga. Przy okazaniu odrobiny dobrej woli ze strony widma (wydaje mi się, że od początku było ono pozytywnie nastawione do profesora, a jego działania zmierzały ku jednemu celowi: uświadomieniu naukowcowi, że wspomnienia, nawet te bolesne, kształtują go jako człowieka i nie można się  od nich odciąć bez utraty części siebie). Ostatecznie wszystko kończy się wigilijną wieczerzą. Redlaw kieruje zaś do Pana te słowa: Wybacz mi, Panie na wysokościach (...) że odrzuciłem jeden z Twych najwspanialszych atrybutów! Atrybutem tym jest pamięć o wyrządzonym nam złu, która pozwala nam wybaczać.

Podczas lektury "Opowieści wigilijnych" cały czas przypominała mi się definicja dobrej literatury autorstwa Zofii Kossak-Szczuckiej: Dobra literatura to ta, która ukazuje nieskończoność i wielkość wszechświata, sens życia, celowość życia, która pobudza do walki ze złem, do przeciwstawiania się złu, która głosi wiarę w zwycięstwo dobra, żąda heroicznej, aktywnej postawy. Opowiadania Dickensa wlewają w serce nadzieję, zachęcają do odkrywania pełni człowieczeństwa poprzez poświęcenie się drugiemu człowiekowi oraz uczą, czym jest bezinteresowność i zmuszają do zadania sobie pytania, czy to ona nie sytuuje nas jako ludzi (właściwie tylko człowiek jest zdolny do czynów absolutnie bezinteresownych).

Okładka imitująca płócienną.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

2 komentarze:

  1. Kocham Dickensa! Wychowałam się na jego powieściach! To miłe, że ktoś wydaje dzisiaj Dickensa. Marzy mi się wznowienie tych jego wszystkich wspanialych powieści, a zwłaszcza "Samotni" (nie była wznawiana od lat 1970) i osiąga straszne ceny na Allegro.

    OdpowiedzUsuń
  2. To wielka literatura, zawsze żywa, podobnie jak określenie Z. Kossak.
    I kolejne przypomnienie, że ze złem nie można igrać!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...