poniedziałek, 27 lipca 2015

"Bez oręża" Zofia Kossak - Szczucka

Wraz z każdą kolejną przeczytaną książką Zofii Kossak - Szczuckiej moja ocena jej jako pisarki wzrasta. Z biografii Joanny Jurgały - Jureczki poznałem ją jako niezłomną, bohaterską, wierną swoim zasadom Polkę i gorliwą katoliczkę. Później przyszedł czas na zetknięcie się z twórczością stryjecznej siostry Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec. "Błogosławiona wina" ujęła mnie. Bardzo szybko zaliczyłem tę pozycję do grona moich ulubionych książek. Tak się dziwnie składa, że zarówno w "Błogosławionej winie", jak i w "Bez oręża" odnajduję wątki wprost odnoszące się do mojego życia. Tytułowa błogosławiona wina (zastanawiam się, czy autorka nie nawiązywała w tytule do Exultetu, w którym to znajduje się taki fragment:  O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!) przydarzyła mi się kilka miesięcy temu. W wyjątkowo trudnej sytuacji, w której znaleźli się dwaj bohaterzy "Bez oręża" teraz odnajduję siebie i kogoś mi bliskiego. 

"Bez oręża" to powieść historyczna będąca częścią trylogii, której akcję umieszczono w czasach wypraw krzyżowych. Dwa pozostałe tomy to "Krzyżowcy" i "Król trędowaty". Wszystkie te pozycje bez obaw można czytać w dowolnej kolejności. "Bez oręża" bazuje na nieszczęśliwej w skutkach krucjacie dziecięcej (1212) oraz V wyprawie krzyżowej (1217-1221) skierowanej przeciwko muzułmańskiemu Egiptowi. Warto przy tej okazji zastanowić się nad ruchem krucjatowym. Niekiedy bywa on przytaczany jako przykład zaborczości Kościoła i splamienia się krwią przez chrześcijan. Tymczasem zjawisko to można uznać za akt miłosierdzia wobec tych wszystkich, którym muzułmanie tak bardzo utrudniali pielgrzymowanie do Ziemi Świętej i wobec tych, którzy tam mieszkali, a nie wyznawali mahometańskiej wiary (przy czym nie twierdzę, że nie było innych przyczyn podjęcia wypraw przeciwko półksiężycowi).

Zofia Kossak-Szczucka w 1933 roku [źródło].
Główną postacią jest Jan de Brienne - możny rycerz nieszczęśliwie zakochany w zamężnej Blance. Przeciwny mu król francuski sugeruje papieżowi obwołanie de Brienne królem jerozolimskim, aby uniemożliwić mu spotkania z grabiną Szampanii. Ojciec święty przystaje na tę propozycję, wierząc w umiejętności dowódcze i męstwo Jana. W tym miejscu muszę dodać, że zastanawia mnie, na ile wierny prawdzie jest portret Innocentego III, którego Kossak-Szczucka ukazała jako rzeczywiście zatroskanego wyzwoleniem grobu Chrystusa, pobożnego, mającego na celu jedynie dobro Kościoła pasterza. "Bez oręża" skłoniło mnie to zapoznania się z tym pontyfikatem. 

De Brienne w czasie wyprawy krzyżowej doznaje przemiany. Pewien wpływ miał na pewno nieszczęśliwy koniec ataku na Egipt, spowodowany jego opieszałością. Nie starał się on u nowego papieża o przydzielenie mu dowództwa, w efekcie czego otrzymał je zadufany w sobie, niesłuchający nikogo i niemający pojęcia o orężu kardynał Pelagiusz. Jan w czasie choroby purpurata zastępuje go w dowodzeniu. Cały czas ma świadomość, że winien jest nie legat papieski, ale on sam. Zamiast skontaktować się z papieżem wolał wymykać się na nocne spacery z Blanką. Na tym tle Kossak Szczucka ukazała postać św. Franciszka oraz początki założonego przez niego zgromadzenia. To właśnie przykład zakonnika postulującego całkowite ubóstwo dla braci skłonił de Brienne do przemiany. Wydaje mi się, że kluczowy jest ten dialog z grabinią:
- Mieliśmy prawo tak uczynić - zapewniła.
 - Ja też dawniej w to wierzyłem. Prawo! Dziś sądzę, że takie prawo nie istnieje. Jest tylko jedno prawo: Boże Twarde prawo.
[Z. Kossak-Szczucka, Bez oręża, Warszawa 1957, s. 423]
Król jerozolimski dochodzi do wniosku, że wbrew pieśniom snujących się po zachodniej Europie trubadurów miłość nie rozgrzesza wszystkiego i trzeba czasami umieć z niej zrezygnować dla innego, większego dobra.
- Miłuję cię, jeno inaczej. Jakżebym cię nie miłował? Jesteś jedynym człowiekiem, z którym mogę mówić szczerze. Jedynym moim przyjacielem. Zrośliśmy się w jedno. Gdy odjedziesz, zostanę przeraźliwie sam.  Jednakże mówię ci: wróć! Tak trzeba.
[s. 425] 
Dwutomowa powieść Zofii Kossak-Szczuckiej zawiera oczywiście więcej wątków. Nakreśliłem tylko ten najważniejszy.  Zachęcam do lektury "Bez oręża" nie tylko pasjonatów historii, gdyż książka naprawdę wciąga. Poza tym nie jest to pusta literatura, która nic nie zostawia po sobie w duszy czytelnika. Ja dla siebie wyłuskałem te dwa cytaty. Dzięki tej pozycji inaczej spojrzałem na pewną frapującą mnie kwestię i utwierdziłem się w moralności, której jak mi się wydawało zawsze hołdowałem. Bez przesady mogę stwierdzić, że "Bez oręża" ukształtowała moje postępowanie w pewnej sprawie. Jeśli więc zmieniła moje życie to czy można więcej oczekiwać od książki? Zofia Kossak - Szczucka jako gorliwa katoliczka odniosła kolejne pośmiertne zwycięstwo - wyprostowała mnie moralnie, gdy zacząłem się podłamywać. Jednej rzeczy tylko Zofia Kossak nie wyjaśniła w "Bez oręża". Bez odpowiedzi pozostaje pytanie postawione przez Jana de Brienne, jak odnajdywać na co dzień radość z wypełniania twardego, Bożego prawa, gdy serce rwie się ku czemuś przeciwnemu...

5 komentarzy:

  1. Literatura P. Zofii jest nieśmiertelna, bo opiera się na Bożych prawach.Czytałam ją wielokrotnie. Kuzynki niespecjalnie ją ceniły, właśnie za te twarde prawa, którym Maria i Magdalena nie hołdowały.
    Do odpowiedzi na ostatnie pytanie, które za Janem postawiłeś, dorastamy całe życie...i obyśmy kiedyś dorośli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest więcej miłośników Zofii Kossak na moim blogu :)
      Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się odwiedzić jej dom w Górkach Wielkich.

      Usuń
    2. Gdy zaczęłam czytać Zofię Kossak, a potem także wspomnianą biografię pani Jureczki musiałam pojechać do Górek Wielkich. Byłam trzykrotnie, w innych porach roku - zimą, wiosną i latem. Wynika z tego, że powinnam jechać jeszcze jesienią...
      To naprawdę niezwykłe miejsce. Skromne muzeum w dawnym domku ogrodnika, dwór w połowie odbudowany, w połowie będący zabezpieczoną ruiną i park pełen starych drzew i ciszy.

      Usuń
  2. Też mam taki plan, moja koleżanka ze studiów bywa tam systematycznie i jest zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam Kossak w planach czytelniczych...mam na razie jej trzy książki i wspomnienia.
    Szkoda tylko, że mnie już nie ciągnie tak jak dawniej do literatury historycznej.
    A co do odpowiedzi na pytanie....
    Konieczna do tego jest łaska Boża...bez niej jest to bardzo trudne a być może nawet niemożliwe.....w dzisiejszych czasach szczególnie. Dlatego wciąż trzeba prosić o nią i w tych prośbach nie ustawać..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...