niedziela, 3 maja 2015

W drodze na Kalwarię

Tylko w nieskończonej ciszy można zacząć słyszeć. Tylko tam, gdzie nie ma słów, można zacząć widzieć. Te słowa przyświecały twórcy filmu "Wielka cisza", o którym pisałem w tamtym roku. W ostatni dzień kwietnia udało mi się w minimalnym stopniu zasmakować tej "nieskończonej ciszy". Pomogła mi w tym atmosfera panująca w Kalwarii Pacławskiej. Niestety nie udało mi się tam wybrać na kilka dni. Żałuję, bo w ciągu jednego dnia trudno jest zajrzeć do własnej duszy. Polecam to miejsce, ale chyba nie w czasie odpustu, kiedy do Kalwarii będą zmierzać tłumy pątników. Ja tam byłem w zwykły dzień roboczy. Z perspektywy widzę, że to był dobry wybór.


Wysiadamy na przystanku w miejscowości o pięknej nazwie - Nowosiółki Dydyńskie. Fani Jacka Komudy oczywiście skojarzą je z głównym bohaterem wielu jego powieści - Jackiem Dydyńskim. Zaskoczyła mnie obecność informacji turystycznej we wsi liczącej niewiele ponad 150 mieszkańców. Co prawda była ona zamknięta, ale podobno w niektóre dni ktoś tam dyżuruje. Następnego dnia po wizycie w Kalwarii natknąłem się na artykuł w jakiejś podkarpackiej gazecie dotyczący groźby mieszkańców Nowosiółek. Otóż grożą oni zablokowaniem drogi, jeśli nie zostanie wyremontowana. Wydało mi się to naprawdę komiczne. Kto przejmie się blokadą drogi, którą przejeżdża średnio 7-8 samochodów na godzinę?


Po przejściu ok. 1-1,5 km skręcamy na właściwą drogę do Kalwarii. Teraz czeka ok. 2,5 km wędrówki pod górę.


Ograniczenie prędkości musi być, bo droga jest wąska i bardzo kręta.


A to już ścieżka do kilku stacji drogi krzyżowej. Niestety muszę powiedzieć, że oznakowanie jest fatalne. Ojcowie franciszkanie mogliby zainwestować w większą liczbę tabliczek informacyjnych.




Kapliczki są rozsiane w pięknym otoczeniu.




Niestety nie udało mi się dotrzeć do wszystkich. Żeby wszystko obejrzeć i przeżyć na spokojnie potrzeba kilku dni.


Tron, z którego wyrok wydaje Piłat. 




To nie wymaga komentarza.


Weronika ociera twarz Jezusowi.



I znowu droga. Zdjęcia tego nie oddają, ale spadek terenu jest naprawdę duży.


Gdy zobaczyłem ten budek już myślałem, że zbliżam się do świątyni, a to tylko...


...cudowne źródełko znajdujące się w połowie drogi do Kalwarii.


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?


A tam figura Chrystusa otoczona kwiatami i zniczami oraz...


...studnia, z której zgodnie z tradycją należy napić się wody, co też uczyniłem.



 Obok "cudownego źródełka" znajduje się budynek, który każdy powinien rozpoznać o zdobieniach drzwi.


Tak, to Wieczernik.


Zdjęcie słabej jakości, ale bardzo go lubię. Kojarzy mi się z tym, co dzieje się z człowiekiem dzięki wierze. Dzięki niej, stopniowo, wychodzi z ciemności grzechu ku światłości...

Niedługo pokażę samą Kalwarię Pacławską - wieś zamieszkującą, zgodnie z danymi z 2007 roku, zaledwie 78 mieszkańców, ale kryjącą przepiękne sanktuarium i specyficzną atmosferę.

8 komentarzy:

  1. Pięknie spędzony czas. Potrzeba takiego wyciszenia jest dziś ogromną. Tylko tak niewielu ludzi potrafi ja odczytać i przyjąć.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. "Tylko tam, gdzie nie ma słów, można zacząć widzieć." - piękne słowa.
    Z ogromnym zaciekawieniem odbyłam wędrówkę - zdjęcie po zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam film "Wielka cisza", do którego odnoszą się cytowane słowa.

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia! Dzięki za wirtualną wycieczkę! Kalwarie to fascynujące miejsca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odwiedziłem ich dotychczas zbyt wiele, ale bardzo je lubię.

      Usuń
  4. Piękne miejsce. Masz rację, potrzeba choćby kilku dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda mi się tam wrócić w tym roku...

      Usuń
  5. Nigdy tam nie byłam, więc Twoja relacja mnie chwilowo przeniosła w to miejsce ;) Super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...