niedziela, 26 kwietnia 2015

"Echa Polesia" Franciszek Wysłouch

Barbarzyńskie zmiany na mapie Europy powstałe wskutek drugiej wojny światowej pozbawiły nas niejednego miejsca, które nie pasowało do ówczesnej cywilizacji i nie pasuje do niej do dziś. Jednym z takich regionów była Huculszczyzna, drugim Polesie. Co prawda część tej krainy znajduje się obecnie w granicach państwa polskiego, ale lwia część przypadła Białorusi. Pierwsze moje skojarzenia z przedwojennym Polesiem to bagna, nieprzejezdne drogi, niski poziom wykształcenia i brak świadomości narodowej u większości mieszkańców. Zawsze jednak czułem, że miejsce to ma jakąś swoją drugą naturę. Inną od tej przedstawianej w spisach i oficjalnych sprawozdaniach międzywojennej Polski. Franciszek Wysłouch w "Echach Polesia" przedstawia krainę, w której człowiek żyje z zgodzie z przyrodą, a to przynosi mu satysfakcję i szczęście. Coś w tym musi być. W końcu motyw ten pojawia się w literaturze już od starożytności...

Franciszek Wysłouch należy rzecz jasna do warstwy szlacheckiej. Nie natknąłem się jeszcze na jakąkolwiek informację o wspomnieniach z Polesia wydanych przez "tutejszego" (z oczywistych względów).  W relacji uderza bliskość dworu z miejscową ludnością. Autor wielokrotnie wyruszał na polowania z chłopami, prowadził z nimi rozmowy podczas wspólnych wyjazdów i utrzymywał kontakty nazwijmy to "gospodarcze". Polescy tubylcy byli dość specyficzną grupą. Nie rozumieli oni do końca terminu "własność". Nigdy nie uważali lasów czy łąk za dobra, które mogą być przypisane do kogoś. Nie respektując obowiązujących zasad dowolnie korzystali z zasobów leśnych. Oczywiście nie można obarczać ich winą. Pamiętajmy, że naprawdę niewielki procent z nich był objęty choćby podstawowym kształceniem. Warto podkreślić, że rodzina Wysłouchów nigdy nie robiła w związku z tym żadnych problemów i tolerowała korzystanie przez miejscową ludność z ich lasów.

"Błota. Polesie" Iwan Szyszkin [źródło]
Obraz Polesia, który wyłania się z książki jest niezwykły. Pola i  lasy otoczone ogromnymi połaciami bagien, które dają schronienie wielu gatunkom zwierząt. Część z rozlewisk i torfowisk dostępna była tylko zimą, kiedy wszystko skuwał lód. Do części w ogóle nie można było dotrzeć. Należało wszakże uważać na zapadliny, które niejednego śmiertelnika wciągnęły do, jak to się mówiło, otchłani piekielnej. W pewne miejsca nie zapuszczały się nawet wilki...

Widać, że autor niesamowicie tęskni za Polesiem. W końcu to jego rodzinne strony, gdzie się wychował. Ale mam wrażenie, że nie tylko o to chodzi. Franciszek Wysłouch jest bardzo wrażliwy na przyrodę. Odnajduje w niej spokój. Obcowanie z nią przynosi mu radość i stabilizację. Nagła wyprowadzka zniszczyła cały jego świat. Świat, w którym głuszce i cietrzewie nie znajdowały się w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych, ale były dość pospolitymi mieszkańcami poleskich lasów. Świat, w którym ogromne obszary kraju nigdy nie zostały dotknięte ręką ludzką. Świat, w którym łódź jest podstawowym środkiem transportu. Świat, w którym życie zaczyna się od niczym niezmąconej ciszy poranka i kończy mieniącym się na rozlewiskach słońcem. Świat, który nie jest jedynie środkiem do zaspokajania materialnych korzyści, ale źródłem zadumy, refleksji i wyższych uczuć.

"Echa Polesia" to jedne z ciekawszych wspomnień z życia w przedwojennej Polsce, które czytałem. Trochę irytowały mnie zbyt częste opisy polowań. Naprawdę nie rozumiem, co jest ciekawego w tarzaniu się w bruździe ziemi o świcie tylko po to, żeby strzelić do kaczki... Cudowne opisy przyrody rekompensują jednak tę niedogodność. Poza oczywistymi walorami historycznymi i przyjemnością z lektury (autor posługuję się pięknym językiem) książka pokazuje, jaką rolę odgrywa przyroda w równowadze wewnętrznej człowieka. Franciszek Wysłouch nie jest, rzecz jasna, pionierem w takim podejściu. Literatura od najdawniejszych czasów zna ten wzorzec i chętnie się nim posługuje. "Echa Polesia" dotyczą jednak świata relatywnie bliskiego nam i czasowo, i przestrzennie.

"Krajobraz poleski" Iwan Szyszkin [źródło]

niedziela, 5 kwietnia 2015

Raduj się, Kościele święty, Matko nasza!


Wszystkim Czytelnikom życzę:

wielu łask od Zmartwychwstałego Pana,
autentycznej radości,
pogody ducha,
wiary zdolnej przenosić góry,
nadziei i miłości.

Niech Pan błogosławi!

sobota, 4 kwietnia 2015

"Homilia paschalna" Meliton z Sardes

Źródło

W związku ze zbliżającym się 14 nisan polecam lekturę "Homilii paschalnej" Melitona z Sardes. Meliton był biskupem Sardes i apologetą. Napisał kilkadziesiąt dzieł, z których zachowała się jedynie "Homilia paschalna" i kilka fragmentów z apologii skierowanej do cesarza Marka Aureliusza, w której to uzasadniał, że dalszy rozwój chrześcijaństwa przyniesie cesarstwu pokój. "Homilia..." jest zapisem rzeczywiście wygłoszonej przez Melitona przemowy po lekturze Starego Testamentu. Meliton uzasadnia w niej, że Jezus jest Tym, który wypełnia starotestamentalne proroctwa. Pascha i wyjście z Egiptu są wyrazem tego, co stało się z Chrystusem. Szczególnie piękny jest wstęp:
Tak oto nowa i stara, wieczna i przemijająca, zniszczalna i niezniszczalna, śmiertelna i nieśmiertelna jest tajemnica Paschy. 

Stara według Prawa, nowa według Słowa; przemijająca jako figura, wieczna jako łaska; zniszczalna przez zabicie baranka, niezniszczalna przez życie Pana; śmiertelna przez pogrzebanie w ziemi, nieśmiertelna przez powstanie z martwych. 

Stare jest Prawo, nowe jest Słowo; przemijająca figura, wieczna łaska, zniszczalna owca, Pan niezniszczalny; zabity jako baranek, jak Bóg zmartwychwstały. „Jak baranek na rzeź prowadzony”, a przecież nie był barankiem; i jak „owca niema”, a przecież nie był owcą. Figura bowiem przeminęła, a Prawda została znaleziona.

Zamiast baranka Bóg przyszedł, i zamiast owcy człowiek, a w człowieku Chrystus, który ogarnie wszystko. 

Tak więc zabicie baranka, i uroczystość Paschy, i litera Prawa wypełniły się w Chrystusie Jezusie, do którego zmierzało wszystko w Starym Prawie, a tym bardziej jeszcze w porządku nowym. 

Prawo bowiem także stało się Słowem, stare stało się nowym – jedno i drugie wyszło z Syjonu i z Jerozolimy i przykazanie stało się łaską, i figura rzeczywistością, i baranek Synem, i owca człowiekiem, i człowiek Bogiem. 

Zaiste, zrodzony jak Syn, prowadzony na rzeź jak baranek, złożony na ofiarę jak owca i pogrzebany jak człowiek, powstał z martwych jak Bóg, gdyż z natury był Bogiem i człowiekiem. 

On sam jest wszystkim: prawem, jako że sądzi, Słowem, jako że uczy, łaską, jako że zbawia, Ojcem, jako że daje życie, Synem, jako że otrzymuje życie, barankiem, jako że cierpi, człowiekiem, jako że jest pogrzebany, Bogiem, jako że zmartwychwstaje.

Taki jest Jezus Chrystus, któremu chwała na wieki. Amen.

Całość można przeczytać tutaj.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...