sobota, 21 lutego 2015

"Literaci w przedwojennej Polsce" Remigiusz Piotrowski

Po miernych "Ułanach, poetach, dżentelmenach" przyszedł czas na kolejną pozycję PWN dotyczącą życia w dwudziestoleciu międzywojennym. O ile poprzedniej publikacji nie polecałem żadnej grupie czytelników, to "Literatów w przedwojennej Polsce" mogę rekomendować tym, którzy nie zetknęli się wcześniej z tym zagadnieniem. Jestem już po lekturze chyba wszystkich książek Sławomira Kopra związanych z międzywojniem, więc "Literaci..." nie zachwycili mnie. Nie mogę zarzucić im tyle, co "Ułanom, poetom, dżentelmenom", ale nie można powiedzieć, że jest to pozycja wyjątkowa. Na przeciętne z kolei szkoda mi czasu. Nie polecam zatem nigdy książki, którą zaliczam do tej grupy.

Remigiusz Piotrowski nie kryje inspirowania się Sławomirem Koprem (nawet dwukrotnie cytuje jego książki). Przyjął jednak inny sposób przedstawienia zebranego materiału. Sławomir Koper poświęca każdej osobie jeden rozdział. Remigiusz Piotrowski zaś w piętnastu rozdziałach zajmuje się poszczególnymi sferami życia przedwojennych pisarzy np. hazardem, ubiorem, podróżami. Plusem publikacji Piotrowskiego są osoby z drugiego planu międzywojennej Polski, o których nie wspomina Koper. Ten drugi (abstrahując już od przeróżnych zarzutów wysuwanych w jego stronę) potrafi bardziej zainteresować czytelnika. Jest on zwyczajnie obdarzony lżejszym piórem. Tym niemniej jednak Piotrowskiego nie czyta się źle. W każdym rozdziale znajdziemy sporo ciekawostek. Rozśmieszył mnie stosunek do psów w rodzinie Iwaszkiewiczów: U nas w rodzinie mówiło się, że pies ma zawsze rację. Nawet jak kogoś pogryzł, zastanawiano się, co to za człowiek, że go pies pogryzł. Nie wiedziałem też o nietypowych upodobaniach kolekcjonerskich Juliana Tuwima. Podobno zbierał książki do diabłach, demonach, pchłach i szczurach. W jego zbiorach znajdowała się taka rzadkość, jak Antologia literatury o pchłach. Było jeszcze kilka informacji, które zaciekawiły mnie. Co prawda gdzieś się już z nimi zetknąłem, ale umknęły mi. Przed lekturą "Literatów..." na pewno nie przypomniałbym sobie np. jaki kompleks miał Bolesław Leśmian (155 cm wzrostu).

Portret Tuwima autorstwa Witkacego [źródło]
Autor niestety popełnia poważny błąd rozdziale dziewiątym. Mylą mu się koligacje rodzinne rodziny Kossaków Anna Szatkowska była córką Zofii Kossak-Szczuckiej, a nie matką. Trudno też uznać za zasadne użycie słowa "zabieg" w przypadku zamordowania dziecka. Remigiusz Piotrowski posługuje się nim kilkukrotnie. Zabiegiem można nazwać, drogi autorze, usunięcie ósemek, a nie zabicie człowieka. Irena Krzywicka nie poddała się zabiegowi, ale wyraziła zgodę na morderstwo.

Nie mogę nic szczególnego zarzucić książce. Wydaje się poprawna pod względem merytorycznym. Być może potrafi nawet zaciekawić tematem czytelnika, który spotyka się z nim po raz pierwszy. Gdybym jednak wiedział, co mnie spotka to na pewno nie zdecydowałbym się na lekturę "Literatów...". Ot, takie czytadło. Jeśli nie ma się pod ręką nic lepszego to można po nie sięgnąć. Przykro mi tylko, że seria, która zapowiadała się tak dobrze ma tak marną kontynuację. Rozumiem, że wydawnictwo musi zarabiać, ale PWN to była sprawdzona marka. Teraz jest to zaś jedno z wydawnictw komercyjnych. Nie twierdzę oczywiście, że nie wydaje ono bardzo dobrych czy nawet wybitnych pozycji (wystarczy przypomnieć sobie "W ziemiańskim dworze", które sam czytałem kilkukrotnie i zamierzam przeczytać je po raz kolejny, bo to naprawdę zajmująca lektura). Niestety tego typu publikacje niegdyś były regułą, a dziś ukazują się na zasadzie wyjątku. Dokąd zmierzasz PWN-ie?

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

7 komentarzy:

  1. Wielka szkoda, że tak zasłużone wydawnictwo, które zawsze kojarzyło się z cennymi i ważnymi publikacjami obniża loty.
    Czy wszystko można wytłumaczyć prawami rynku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałem przed chwilą do jednej z moich ulubionych książek pt. "W ziemiańskim dworze" również wydanej przez PWN, ale w 2012 roku. Bibliografia jest kilka razy dłuższa niż ostatnie pozycje z serii dotyczącej życia w przedwojennej Polsce. Co więcej autorzy przeanalizowali kilkanaście tytułów czasopism ukazujących się w XIX wieku i sięgnęli do wielu publikacji książkowych z przełomu XIX i XX wieku. W ostatnich książkach z tej samej serii bibliografie są kilka razy krótsze i naprawdę trudno odnaleźć w nich pozycje starsze niż PRL.

      Usuń
  2. W tej mnogości wydawanych książek zdarzają się różne " niepotrzebne" drobiazgi. Dobrze, że nam je przybliżasz- dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostra krytyka....nie znam tej serii, ale też pewno poznawać jej nie będę....a skoro nie zachęcasz to tym bardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serię jak najbardziej polecam. Pisałem już o tym w którymś z ostatnich postów. W jej ramach wydano naprawdę wartościowe publikacje. Choćby "W ziemiańskim dworze", które czytałem już kilka razy i gdyby nie brak czasu to przeczytałbym jeszcze raz.
      Książki wydawane w tej serii reprezentują różny poziom. Są bardzo dobre pozycje, ale i bardzo słabe. Nie przekreślajmy jednak całej serii!

      Usuń
    2. Gdybyż ta seria jeszcze była w bibliotece....

      Usuń
    3. Wszystko zależy od biblioteki. W najlepszej sytuacji są oczywiście te, które mają prawo egzemplarza obowiązkowego, a mam szczęście korzystać z takiej :) W mniejszym wiem, że zbyt dużego wyboru w przypadku nowości nie ma. Ale może warto zapytać w bibliotece? W mojej gminnej jest tak, że jeśli ktoś o coś pyta to bibliotekarka zapisuje sobie tytuł. Jeśli okaże się, że więcej osób o coś pyta to zamawiają daną pozycję.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...