sobota, 6 grudnia 2014

"Pasja" Tomasz a Kempis

Nie wiem, czy pamiętacie mój wpis dotyczący "Pasji" autorstwa Anny Katarzyny Emmerich. Jeśli nie to zachęcam do przejrzenia go. Na pewno będę bowiem odwoływać się do tamtej pozycji. Oba dzieła (bo trudno nie użyć tego słowa w przypadku publikacji takiego formatu) mają identyczny tytuł i poruszają podobną tematykę, ale na tym kończą się podobieństwa. Wizje Anny Katarzyny Emmerich bardziej wpływają na uczucia i emocje, zaś św. Tomasz z Kempis na intelekt.

"Pasja" Anny Katarzyny Emmerich rozbija i wyciska z oczu łzy. Sceny torturowania Jezusa, drogi krzyżowej i konania są opisane tak obrazowo, że jeszcze długo po zamknięciu książki przerażające sceny okrucieństwa przewijają się przez myśli czytelnika. "Pasja" Mela Gibsona (którą oparto przecież o wizje Emmerich) absolutnie nie oddaje głębi wizji niemieckiej mistyczki. Z tego względu raczej nie jest to lektura odpowiednia dla najmłodszych czytelników. Ostatnie dni Chrystusa na ziemi w odmienny sposób przedstawia Tomasz z Kempis. Reprezentuje on zdecydowanie inny typ wrażliwości. W jego dziele nie odnajdziemy brutalnych scen. Jest to raczej medytacja nad męką Jezusa. Szczegółowe opisy cierpienia Zbawiciela zastępują modlitwy do Niego.

"Pasja" obejmuje ostatnie dwanaście godzin Jezusa na ziemi od pojmania w Ogrójcu do męczeńskiej śmierci. Może być wykorzystywana jako pomoc do rozważań w czasie odprawiania nabożeństwa drogi krzyżowej oraz ćwiczeń duchowych. Internetowe księgarnie katolickie opatrują tę pozycję mianem "jednego z najbardziej przejmujących dzieł mistyki religijnej". Cóż, wydaje mi się to przesadą. Ale może to kwestia tego, że jestem już po lekturze wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich. W porównaniu z jej wspomnieniami chyba żadnego opisu Męki Pańskiej nie uznam już za "przejmujący". "Pasję" Tomasza z Kempis polecam osobom niegotowym jeszcze na lekturę książki autorstwa niemieckiej mistyczki. Choć zachęcam oczywiście do przeczytania obu pozycji. Każda z nich w nieco odmienny sposób przedstawia te same wydarzenia, przez co obraz ostatnich dwunastu godzin Chrystusa staje się pełniejszy.


Znowu wyszła mi dość krótka opinia. Ostatnio pisanie sprawia mi jednak trudność. Mam zdecydowanie więcej obowiązków, przez co brakuje mi czasu nie tylko na przelewanie myśli na papier, ale nawet na czytanie. Stałem się też bardziej wymagający jeśli chodzi o dobór lektur. Publikacje, o lekturze których myślałem jeszcze kilka miesięcy temu przestają mnie interesować. Dziwię się czasami, że dodałem taką czy inną pozycję do listy "Chcę przeczytać". Wspominałem niedawno o targach wydawców katolickich. Obszedłem kilkukrotnie wszystkie stoiska i udało mi się znaleźć jedynie dwie książki, na zakup których skusiłem się ("Dzieje duszy" św. Teresy od Dzieciątka Jezus i "Biblijny rachunek sumienia dla młodych"). Chociaż może to i lepiej. W końcu nie warto tracić czasu na czytanie przeciętnych lektur, gdy obok czeka tyle wybitnych...

1 komentarz:

  1. Przekonałeś, a raczej przywołałeś mnie do "Pasji" Tomasza, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...