środa, 31 grudnia 2014

Podsumowanie roku czytelniczego 2014

Koniec roku to dobry czas na wszelkiego rodzaju podsumowania. Warto przyjrzeć się także pozycjom, z którymi zetknęliśmy się przez ostatnie 12 miesięcy. Mnie pomaga w tym zeszyt, w którym od kilku lat zapisuję wszystkie przeczytane książki. Lubię przeglądać go przed rozpoczęciem nowego roku, bo można z niego wysnuć wiele ważnych dla mnie wniosków. Czarno na białym widzę, jak zmieniają się moje upodobania czytelnicze, który gatunek dominował w tym roku, jakich autorów miałem dość, a których polubiłem.

Poniżej przedstawiam listę książek, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Niestety nie o wszystkich mogłem szerzej napisać. Tym niemniej jednak z ręką na sercu polecam wszystkie (może z wyjątkiem dwóch pierwszych, które są w stanie porwać jedynie sympatyków kultury baroku).
  1. "Blaski i cienie baroku" Michał Rożek
  2. "Gorzkie żale. Między rozumem a uczuciem" Michał Buczkowski
  3. "Pasja" Anna Katarzyna Emmerich
  4. "Stworzenie czy ewolucja? Dylemat katolika" o. Michał Chaberek
  5. "Dom" Zofia Starowieyska-Morstinowa
  6. "Kościół, naród i państwo" Roman Dmowski
  7. "Konopielka" Edward Redliński
  8. "Wyspa na prerii" Wojciech Cejrowski
  9. "Maria i Magdalena" Magdalena Samozwaniec
  10. "Książeczka minimalisty" Leo Babauta
  11. "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasz a Kempis
  12. "Błogosławiona wina" Zofia Kossak-Szczucka
  13. "Droga na Górę Karmel" św. Jan od Krzyża
  14. "Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley
  15. "Dzieje duszy" św. Teresa od Dzieciątka Jezus
  16. "Marszałek Piłsudski odbrązowiony" Antoni Położyńskii
  17. "Zofia Kossak. Opowieść biograficzna" Joanna Jurgała-Jureczka
 "Odkryciem" roku ogłaszam Zofię Kossak-Szczucką. Wcześniej znałem jedynie jej heroiczną postawę podczas ostatniej wojny światowej. W tym roku poznałem ją jako świetną pisarkę. Na razie udało mi się przeczytać jedynie "Błogosławioną winę". Zamierzam jednak zapoznać się z jej pozostałymi powieściami historycznymi.

Jeśli chodzi o liczbę przeczytanych książek religijnych i historycznych to nie odbiega ona od poziomu z roku 2013. Inaczej przedstawia się sprawa z książkami podróżniczymi. Zdawałem sobie sprawę, że w tym roku rzadziej sięgałem po ten gatunek, ale nie sądziłem, że aż tak rzadko (do tego między innymi przydaje się lista przeczytanych pozycji). Jestem bardzo zadowolony z tej zmiany. Właściwie większość przeczytanych książek podróżniczych (poza Cejrowskim i w pewnym stopniu Pawlikowską) nie wniosła do mojego życia nic. Przeczytałem za to więcej powieści. W zeszłorocznym podsumowaniu stwierdziłem, że ten gatunek jest nie dla mnie. Teraz dziwię się, że mogłem coś takiego napisać. Cóż, człowiek jest istotą zmienną :)

W przyszłym roku zamierzam skupić się na dwóch autorach: wspomnianej już Zofii Kossak-Szczuckiej oraz Tadeuszu Dołędze-Mostowiczu. Na pewno chciałbym poczytać trochę wspomnień i pamiętników z XIX wieku i dwudziestolecia międzywojennego. Ostatnio chodzi mi po głowie życie codzienne, obyczaje i tradycje świąteczne wśród polskiego chłopstwa przełomu wieków XIX i XX. Ciągle czytam tylko o warstwie ziemiańskiej (o niej zresztą ukazuje się najwięcej publikacji), a życie uboższych stanów też mnie ciekawi. Bez tego mój obraz społeczeństwa la belle epoque będzie niepełny.

Z pewnością będę uważniej podchodzić do książek religijnych. Czasami rzucam się bez namysłu na nowości, a te okazują się, delikatnie mówiąc, mało wybitne. Szczerze mówiąc to szkoda mi czasu na książki przeciętne. Jeśli więc chodzi o ten gatunek to zamierzam raczej sięgać do klasyki niż przeglądać nowinki wydawnicze.

Zdecydowanie zaskoczyła mnie liczba opinii (nazywanych niekiedy szumnie recenzjami, aczkolwiek nie lubię tego słowa w stosunku do moich wpisów) na temat książek. Przed chwilą policzyłem je i wyszło, że udało mi się szerzej napisać o 75 pozycjach. Nie myślałem, że uzbierało się tego aż tyle. Nie sądziłem, że liczba przekroczy 40. A tu taka niespodzianka. Kolejny powód, dla którego warto robić podsumowania.

Z odkryć pozaliterackich muszę wspomnieć o "Frondzie" (dotychczas przeczytałem 4 numery) oraz miesięczniku "Egzorcysta". Te dwa magazyny mogę polecić z czystym sumieniem (co nie znaczy, że są wolne od wad, jeśli ktoś jest ciekaw mojej opinii to może skorzystać z wyszukiwarki znajdującej się na samym dole i odnaleźć odpowiednie wpisy). Pochłonęły mnie także dwa kolejne blogi: "Pięć pór roku" oraz "Światła miasta". Oba są niezwykłe. Pierwszy pokazuje otaczające nas piękno, którego nie zauważamy oraz uczy, jak cieszyć się drobnymi sprawami. Drugi prowadzi o. Krzysztof Pałys proponujący wyciszenie się, refleksję nad światem oraz skupienie się na sprawach najważniejszych. Wspominam tylko o tych dwóch blogach, ponieważ zacząłem na nie zaglądać dopiero w tym roku, natomiast odwiedzam i cenię dużo więcej. Wszystkie znajdują się one po prawej stronie.

Jeszcze trochę liczb... Przeczytałem łącznie 99 książek, napisałem recenzje 75 i łącznie opublikowałem 127 postów (w tym ten). Mam nadzieję, że moje wpisy choć trochę komuś się przydały. Jeśli tak było to będę mógł uznać ten rok blogowania za udany.

Na koniec przedstawiam zdjęcie jednej z kartek, którą dostałem w tym roku. Przyszła ona z wydawnictwa Esprit, a wspominam o niej, bo to jedyne życzenia z wydawnictwa, które przyszły w formie papierowej. Reszta osób, z którymi współpracuję wysłała je w formie elektronicznej. Oczywiście za te życzenia również dziękuję, ale co papier to papier.

niedziela, 28 grudnia 2014

Posypuję głowę popiołem...

Choć do Środy Popielcowej daleko to ja już dzisiaj muszę posypać swoją głowę popiołem. Tak ostatnio zaniedbałem mój kawałek sieci, że nawet nie złożyłem Wam życzeń świątecznych. Ręczę jednak, że pamiętałem o Was. Nie zdążyłem tylko przelać na papier swoich ciepłych myśli w stosunku do Was. Jako że na życzenia świąteczne już za późno to śpieszę ze złożeniem życzeń noworocznych.

Życzę Wam wielu błogosławieństw Bożych w całym Roku Pańskim 2015. 
Radości z małych rzeczy i nietrapienia się problemami.
Dużo zdrowia, spokoju i miłości.
Spełnienia choćby kilku marzeń....
oraz oczywiście, zważywszy na to, że to blog książkowy, wielu niezapomnianych lektur, które zmienią Was na lepsze, bo literatura ma taką moc...


Jak już zahaczyłem o Środę Popielcową to chciałbym Wam polecić przepiękne wykonanie Psalmu 51 w wersji łacińskiej. Nie jesteśmy wprawdzie w okresie Wielkiego Postu, ale możemy przecież modlić się psalmami przez cały rok.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Mól molowi odpowiada


Nie przepadam za wszelkiego rodzaju zabawami blogowymi (zwłaszcza tymi przypominającymi łańcuszki), ale tym razem pytania okazały się naprawdę ciekawe. Bardzo dziękuję za nominację Magdalenie z bloga "O biografiach i innych drobiazgach".

1. Czy planując świąteczne prezenty wiesz już ile kupisz książek (jako podarunki dla rodziny czy przyjaciół)?
Nie mam pojęcia. Takie rzeczy odkładam zwykle na ostatnią chwilę.

2. Czy przeczytałaś/eś "Pana Tadeusza" od przysłowiowej "od deski do deski"? 
Tak, oczywiście.

3. Jak reagujesz na książkę, którą określono mianem "bestseller"? Raczej ostrożnie czy poszukujesz, by natychmiast przeczytać?
Włącza mi się czerwona lampka. Choć znam świetnie książki obdarzone mianem "bestsellera" (choćby "Gringo wśród dzikich plemion" czy "Rio Anaconda") to podchodzę do nich nieufnie. Mam raczej specyficzny gust czytelniczy. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że to, czym zachwyca się większość przyniesie mi rozczarowanie.

4. Czy książki historyczne powinny być ilustrowane? 
Ilustracje nie są dla mnie niezbędnym elementem, aczkolwiek to miły dodatek. Kilka dni temu zacząłem po raz kolejny czytać "Opowieść wigilijną", ale w nowym wydaniu, właśnie z ilustracjami. Przyznam, że dużo bardziej podoba mi się ta wersja. Czy tak samo ma się sprawa z książkami historycznymi? Myślę, że tak. Jeden obraz jest podobno wart więcej niż tysiąc słów (choć mnie jako molowi książkowemu trudno się z tym pogodzić). Może dobrze byłoby skorzystać z tej zasady. Na pewno ilustracje uatrakcyjniają tekst, a niekiedy czynią go bardziej zrozumiałym.

5. Czy okładka ma wpływ na to, że będąc w księgarni wybierasz właśnie tę, a nie inną książkę do przejrzenia, ewentualnie zakupienia?
Nie. Tak jak nie lubię oceniać ludzi po pozorach, tak też staram się nie kierować okładką przy wyborze lektury. Znam mnóstwo świetnych książek, które pod względem wizualnym przedstawiają się nie najlepiej. Choćby "W salonie i w kuchni". Nowe wydanie jest bardzo atrakcyjne, ale okładka tego z lat siedemdziesiątych (a po raz pierwszy czytałem właśnie tę wersję) raczej zniechęca do lektury. Wolę nie myśleć, ile miłych chwil straciłbym, gdybym wtedy kierował się pozorami. 

6. Jakich informacji, przemyśleń nigdy nie napisałabyś/napisałbyś na swoim blogu?
Wszystkich tych, które uważam za zbyt osobiste. Prywatność się ma tylko wtedy, gdy nie mówi się o niej na lewo i prawo.

7. Pożyczasz książkę, po czasie zostaje Ci oddana w nie najlepszym stanie fizycznym. Jak reagujesz?
Cóż, zależy to od pożyczającego :) Jeśli jest to mniej znana mi osoba to nic nie mówię. Jeśli zaś najbliższa rodzina to potrafię się zirytować. Zwłaszcza jak ktoś nawet nie sklei kartek, które powypadały...

8. Czy marzysz o swojej prywatnej biblioteczce z prawdziwego zdarzenia. Jedno pomieszczenie w domu/mieszkaniu przeznaczone tylko na książki?
Oczywiście. Czasami w wyobraźni planuję jak miałoby wyglądać. Masywne, wysokie, drewniany regały przy czterech ścianach, stół na środku na którym można rozłożyć najpotrzebniejsze pozycje oraz fotel i mały stolik w którymś z rogów. I oczywiście tysiące książek...

9. Twoje najciekawsze spotkanie czytelnicze w tym roku (wydarzenie, w którym brałaś/eś udział, "spotkanie" z bohaterem, odkrycie nowego autora).
O tym napiszę pewnie więcej pod koniec miesiąca w ramach podsumowania roku czytelniczego. Niestety nie brałem udziału w żadnym spotkaniu czytelniczym. Jeśli chodzi o odkrycie "nowego" autora to zachwycam się Zofią Kossak, o której wcześniej miałem mgliste pojęcie. Ważna była dla mnie lektura "Domu" Zofii Starowieyskiej-Morstinowej oraz "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza z Kempis. Coś we mnie zostało także z dzieł św. Jana od Krzyża. 

10. Przed Tobą 8 godzin lotu samolotem. Jaka książka będzie Ci towarzyszyć?
Zapewne zabrałbym tę, którą właśnie czytam. A jako że czytam zwykle kilka jednocześnie to musiałbym zabrać więcej pozycji. Na chwilę obecną byłyby to: "Nowy wspaniały świat", "Dzieje duszy", "Marszałek Piłsudski odbrązowiony" i "Opowieść wigilijna". 

11. Czy korzystasz z bibliotek cyfrowych?
Nie. Nie lubię czytać dłuższych tekstów w formie elektronicznej. 

sobota, 6 grudnia 2014

"Pasja" Tomasz a Kempis

Nie wiem, czy pamiętacie mój wpis dotyczący "Pasji" autorstwa Anny Katarzyny Emmerich. Jeśli nie to zachęcam do przejrzenia go. Na pewno będę bowiem odwoływać się do tamtej pozycji. Oba dzieła (bo trudno nie użyć tego słowa w przypadku publikacji takiego formatu) mają identyczny tytuł i poruszają podobną tematykę, ale na tym kończą się podobieństwa. Wizje Anny Katarzyny Emmerich bardziej wpływają na uczucia i emocje, zaś św. Tomasz z Kempis na intelekt.

"Pasja" Anny Katarzyny Emmerich rozbija i wyciska z oczu łzy. Sceny torturowania Jezusa, drogi krzyżowej i konania są opisane tak obrazowo, że jeszcze długo po zamknięciu książki przerażające sceny okrucieństwa przewijają się przez myśli czytelnika. "Pasja" Mela Gibsona (którą oparto przecież o wizje Emmerich) absolutnie nie oddaje głębi wizji niemieckiej mistyczki. Z tego względu raczej nie jest to lektura odpowiednia dla najmłodszych czytelników. Ostatnie dni Chrystusa na ziemi w odmienny sposób przedstawia Tomasz z Kempis. Reprezentuje on zdecydowanie inny typ wrażliwości. W jego dziele nie odnajdziemy brutalnych scen. Jest to raczej medytacja nad męką Jezusa. Szczegółowe opisy cierpienia Zbawiciela zastępują modlitwy do Niego.

"Pasja" obejmuje ostatnie dwanaście godzin Jezusa na ziemi od pojmania w Ogrójcu do męczeńskiej śmierci. Może być wykorzystywana jako pomoc do rozważań w czasie odprawiania nabożeństwa drogi krzyżowej oraz ćwiczeń duchowych. Internetowe księgarnie katolickie opatrują tę pozycję mianem "jednego z najbardziej przejmujących dzieł mistyki religijnej". Cóż, wydaje mi się to przesadą. Ale może to kwestia tego, że jestem już po lekturze wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich. W porównaniu z jej wspomnieniami chyba żadnego opisu Męki Pańskiej nie uznam już za "przejmujący". "Pasję" Tomasza z Kempis polecam osobom niegotowym jeszcze na lekturę książki autorstwa niemieckiej mistyczki. Choć zachęcam oczywiście do przeczytania obu pozycji. Każda z nich w nieco odmienny sposób przedstawia te same wydarzenia, przez co obraz ostatnich dwunastu godzin Chrystusa staje się pełniejszy.


Znowu wyszła mi dość krótka opinia. Ostatnio pisanie sprawia mi jednak trudność. Mam zdecydowanie więcej obowiązków, przez co brakuje mi czasu nie tylko na przelewanie myśli na papier, ale nawet na czytanie. Stałem się też bardziej wymagający jeśli chodzi o dobór lektur. Publikacje, o lekturze których myślałem jeszcze kilka miesięcy temu przestają mnie interesować. Dziwię się czasami, że dodałem taką czy inną pozycję do listy "Chcę przeczytać". Wspominałem niedawno o targach wydawców katolickich. Obszedłem kilkukrotnie wszystkie stoiska i udało mi się znaleźć jedynie dwie książki, na zakup których skusiłem się ("Dzieje duszy" św. Teresy od Dzieciątka Jezus i "Biblijny rachunek sumienia dla młodych"). Chociaż może to i lepiej. W końcu nie warto tracić czasu na czytanie przeciętnych lektur, gdy obok czeka tyle wybitnych...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...