niedziela, 12 października 2014

"Prostota" Bill Hybels

Nie, to nie kolejny poradnik z zakresu filozofii minimalistycznej. To coś więcej. "Prostota" to przewodnik po projekcie życia skupionego na tym, co najważniejsze. Bill Hybels jest pastorem, który pewnego dnia zatrzymał się i zadał pytanie "po co?". "Po co to wszystko robię?". Protestancki duchowny zdał sobie sprawę, że dzisiejsze tempo życia i koncentracja w jednym tygodniu nadmiernej liczby obowiązków prowadzi do wykończenia człowieka, który zajmuje się wieloma drugorzędnymi sprawami, tracąc z horyzontu to, co najważniejsze. Tytułowa prostota nie polega na uporządkowaniu domu i zmianie grafiku. Przede wszystkim jest to droga oczyszczenia duszy ze wszystkiego, co zbędne i dające złudne poczucie satysfakcji.

Nie przepadam za poradnikami traktującymi o tym, jak żyć, ale doceniam "Prostotę". Na tle innych tego typu publikacji wypada naprawdę nieźle. Autor nie poucza czytelnika i nie stara się za wszelką cenę przekonać go, że jego sposób na życie jest najlepszym z możliwych. W zamian dość logicznie argumentuje swoje pomysły i przytacza historie zasłyszane od wiernych w czasie swojej kilkunastoletniej posługi. Niektóre z jego postulatów są kontrowersyjne (choćby zalecane zerwanie relacji z przyjaciółmi, którzy mają inne priorytety od naszych - wiem, że brzmi to niejasno, ale nie ma tutaj miejsca na szersze wytłumaczenie tego projektu autora; zainteresowanych odsyłam do książki). Niestety Bill Hybels nie wziął pod uwagę tego, że nie wszystkie obowiązki nakładamy na siebie sami. Nie wiem więc, czy poradnik ten jest uniwersalny...

Nie uważam czasu poświęconego na lekturę "Prostoty" za straconego. Warto było ją przeczytać choćby dla jednego rozdziału dotyczącego wyboru swojego motta z Pisma Świętego. Bill Hybels uważa, że każdy chrześcijanin powinien odnaleźć je, nauczyć się go na pamięć, a następnie powtarzać w trudnych momentach i hołdować mu przynajmniej przez część życia. Ostatnią część książki autor przeznaczył na pomoc w wyborze odpowiedniego fragmentu. Argumentacja Billa Hybelsa jest przekonywająca. Nie wiem, czy każdy czytelnik poczuje się zobligowany do wykonania tego kroku, ale ja zamierzam odnaleźć moje motto życiowe, bo może przynieść to pozytywne skutki.

Bill Hybels zanim wyrazi opinię na temat działalności jakiejkolwiek osoby działającej w sferze publicznej powinien sprawdzić, jakie wartości wyznaje i czy rzeczywiście to, co robi jest dobre. Autor zachwyca się nad małżeństwem Gatesów, którzy zdecydowali się na założenie fundacji. Przed wydaniem pochopnej opinii należało zapoznać się z działaniami i projektami, które wspiera ta organizacja charytatywna. Tylko w latach 1998-2006 przekazała ona 12 milionów dolarów na rzecz Planned Partenthood Federacion of America. Stowarzyszenie to zajmuje się m.in. lobbingiem na rzecz aborcji przy ONZ i propagowaniem szerokiego dostępu do antykoncepcji. Nad czym więc zachwyca się pastor?

Wrócę jeszcze do koncepcji uproszczonego życia. Autor nie ma na myśli jedynie zredukowania liczby naszych zajęć. Uważa on, że powinniśmy przynajmniej próbować stawać się takimi, jakimi chciałby nas widzieć Bóg. Oznacza to więc, że sprawy istotne powinniśmy postawić na pierwszym miejscu, spychając na dalszy plan to, co rozprasza nas od osiągnięcia naszego ostatecznego celu. Brzmi to logicznie. Wymaga jednak sporej odwagi, ale warto chyba spróbować?

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

2 komentarze:

  1. Nie jestem przekonana, że przekaz tej książki do mnie dotrze. Ale spróbować warto, czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że tylko niewiedza spowodowała ten nieroztropny krok autora...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...