piątek, 17 października 2014

Niewolnictwo maryjne

Ona jest Jego mistycznym kanałem, Jego akweduktem, przez który delikatnie i obficie spływa Jego miłosierdzie. To mój ulubiony wyimek z "Traktatu o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny". Prawda, że piękne porównanie? Cieszę się, że książkę tę udało mi się przeczytać w miesiącu poświęconym Maryi. Zwłaszcza, że to szczególna pozycja. Dzieło św. Ludwika Marii Grignon de Montfort uznawane jest za klasykę duchowości maryjnej. Nieprzekonanym przypominam, że lekturę rekomendował św. Jan Paweł II. "Traktat..." był książką, na której wychował się przyszły papież, a jego dewiza to początek modlitwy, którą ułożył św. Ludwik. W tłumaczeniu brzmi ona tak: Jestem cały Twój i wszystko, co moje, do Ciebie należy. Przyjmuję Ciebie całym sobą. Daj mi Swoje serce, Maryjo (w oryginale: Totus Tuus ego sum et omnia mea Tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi cor Tuum, Maria). 

Ludwik Maria Grignon de Montfort był pisarzem religijnym siedemnastego stulecia, kiedy w Europie królował barok. Wpływy tej epoki widać oczywiście w doborze słownictwa i w stylu, którym posługuje się autor. Jako że uwielbiam kulturę baroku to jest to dla mnie ogromną zaletą. Najbardziej rzucają się w oczy nieoczekiwane i zaskakujące porównania. Właściwie na każdej stronie można znaleźć przynajmniej jedno aforystyczne zdanie. Jednocześnie zalecenia autora są bardzo konkretne. Połączenie wysokiego stylu z praktycznymi radami nie pozwala zaszufladkować książki. Warto też zwrócić uwagę na tłumaczenie. Teksty barokowe często bywają trudne w odbiorze (choćby z powodu długich, wielokrotnie złożonych zdań). "Traktat..." czyta się jednak bardzo dobrze. Przypuszczam jednak, że nie jest to zasługą autora (który zapewne stosował się do barokowych trendów), ale tłumacza.

Czas jednak zakończyć rozpatrywanie "Traktatu..." pod względem językowym i literackim, żeby przejść do samej treści. Zdaję sobie sprawę, że tytuł tego wpisu dla wielu może być odrzucający. Każdy lubi, gdy akcentuje się jego wolność, a samo wspomnienie o niewoli mierzi. Niewolnictwo maryjne to jednak zupełnie inne pojęcie. Nie ogranicza ono wierzącego, ale wznosi go na wyżyny nie tylko wiary, ale i człowieczeństwa. Nie tracimy absolutnie nic. Za to możemy zyskać morze łask. Temu właściwie poświęcony jest "Traktat...". W zdecydowanej większości rozdziałów francuski święty uzasadnia celowość zawierzenia Maryi oraz wymienia błogosławione skutki, które z niego wynikają. Sam sposób odprawiania nabożeństwa jest zaś na tyle różnorodny, że wszyscy czytelnicy powinni odnaleźć propozycję, która będzie odpowiadać jego duchowości, a wówczas będą wyraźnie oglądać piękną Gwiazdę Morza, na ile tylko umożliwi im to sama wiara. Aby kierując się Jej wskazaniem, zawinąć do bezpiecznego portu, pomimo burz i piratów. Poznają wspaniałości tej królowej i poświęcą się Jej całkowicie w swojej pracy jako poddani i niewolnicy z miłości. 

Wpis rozpocząłem przepięknym cytatem z "Traktatu...", więc i zakończę go go podobnie. Błogosławiony człowiek, który oddał wszystko Maryi, który zawsze i we wszystkim Jej ufa i zatraca się w Niej. Nie tylko swoim czytelnikom, ale i sobie życzę takiej ufności i wiary, żeby to, o czym pisał św. Ludwik Grignon de Montfort stało się w naszym życiu ciałem. I oczywiście zachęcam do lektury dzieła francuskiego duchownego, bo jest ono klasyką duchowości. W sieci pojawiają się nawet informacje, że autor należy do zaszczytnego grona kandydatów (jeśli można użyć takiego słowa) oczekujących na przyznanie tytułu doktora Kościoła.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

2 komentarze:

  1. To chyba jednak nie dla mnie. Ale polecę mojej cioci, ona czytuje takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za głębokie życzenia.I za piękne cytaty...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...