niedziela, 21 września 2014

"Zbaw nas ode Złego" Ralph Sarchie

Nie może nazywać siebie chrześcijaninem, a już na pewno katolikiem ten, kto wątpi bądź nie wierzy w istnienie diabła - teoretycznie oczywista prawda rozpoczyna pierwszy rozdział. Ralph Sarchie to nowojorski policjant, który oprócz służby społeczeństwu ma także drugą Pracę (zawsze pisze o niej wielką literą) - jest członkiem grupy modlitewnej pomagającej egzorcyście w pełnieniu swojej posługi. Niejednokrotnie z prawdziwym złem spotkał się niemalże twarzą w twarz. Do granic ludzkich możliwości angażuje się w  niesieniu pomocy osobom dręczonym przez demony, o czym świadczy między innymi opublikowanie książki, której celem jest uświadomienie wierzącym o czyhających na nich pułapkach. Gdyby opętani nie otworzyli furtki Szatanowi to ten prawdopodobnie nigdy nie zawładnąłby ich ciałem. Całą publikację poświęcono udowodnieniu prawdziwości tezy rozpoczynającej ją. Ralph Sarchie dzieli się wspomnieniami dotyczącymi trudnych przypadków, z jakimi spotkał się podczas pomocy biskupowi McKenna.

Historie przytaczane przez autora często wydają się nieprawdopodobne. Telefon, którym zawładnął demon, wirujący żyrandol, samoistne odkręcanie się kurków z wodą oraz włączanie i wyłączanie się światła, krzesło przesuwające się przez jadalnię, fruwająca po pokoju popielniczka, nagłe błyski światła - to tylko niektóre paranormalne sytuacje pojawiające się na kartach książki. Przyznam, że początkowo trudno było mi w nie uwierzyć. W żadnej przeczytanej przeze mnie pozycji poświęconej zniewoleniom duchowym nie pojawiały się podobne rzeczy. Żaden z polskich egzorcystów w jakimkolwiek wywiadzie nawet nie wspomniał o tego typu sytuacjach. Również ks. infułat Jan Pęzioł (egzorcysta pełniący swoją posługę w sanktuarium w Wąwolnicy), z którym miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu nie mówił o czymś podobnym. Twierdził, że nie raz widział przypadki przeczące prawom natury (np. lewitacja), ale zawsze działy się podczas sprawowanego obrzędu wypędzania złego ducha. Sam nie wiem, czy wierzę autorowi. Wydaje się, że jest osamotniony w swoich tezach. A może z naszą religijnością nie jest jeszcze tak źle i u nas nie dzieją się podobne rzeczy? Generalnie obdarzam piszących książki (zwłaszcza te wydawane w sprawdzonym wydawnictwie) zaufaniem. Dlaczego autor miałby zmyślać?

Ralph Sarchie trochę rozpędził się w zadaniu, które sobie postawił. Nie tylko uświadamia czytelnikowi o zagrożeniach czyhających na niego, ale także niestety wzbudza w czytającym strach. Czy takie uczucie powinno towarzyszyć osobie kończącej chrześcijańską książkę? Naprawdę czasami obawiałem się przejść do kolejnego rozdziału, bo nie wiedziałem, co mnie może w nim spotkać. Dodatkowo "Zbaw nas ode Złego" czytałem głównie nocami, co nie sprzyjało spokojnej lekturze. Zdecydowanie brakuje podkreślenia tego, że wynik walki duchowej został przesądzony już na początku świata. Przypieczętowała go ofiara Jezusa. Chrystus niósł pokój, pokój serca jest także jednym z owoców Ducha Świętego. Nie rozumiem więc, dlaczego książka wydana przez katolickie wydawnictwo wzbudza strach, a niektóre fragmenty nawet przerażenie. Być może zbyt emocjonalnie podchodzę do czytanych pozycji.

Nie mogę nic zarzucić tej publikacji pod względem literackim. "Zbaw nas ode Złego" czyta się bardzo dobrze. Autor, mimo braku wykształcenia humanistycznego, nieźle posługuje się sztuką pisarską. Potrafi zainteresowań czytelnika i wciągnąć go w lekturę. Zdecydowanie brakuje jednak uzmysłowienia czytelnikowi, że żyjąc w zgodzie z Bożymi przykazaniami nie powinien obawiać się działalności zła. Pozostawiam każdemu decyzję, czy chce zapoznać się z tego typu pozycją. Nie żałuję czasu spędzonego z książką "Zbaw nas ode Złego", ale nie zamierzam do niej wracać. Od literatury chrześcijańskiej oczekuję pogłębienia wiedzy dotyczącej doktryny i historii Kościoła oraz umocnienia wiary. Zdecydowanie nie akceptuję wzbudzania w czytelniku przerażenia (nie twierdzę, że było to celowe działanie).


Albo temat egzorcyzmów wyczerpał się, albo to moje zainteresowanie tym tematem skończyło się. Może nie przeczytałem zbyt wielu pozycji dotyczących tej tematyki, ale na chwilę obecną mogę powiedzieć, że w zupełności wystarcza mi to, co wiem. Jest jeszcze tyle nieznanych mi bliżej obszarów literatury, że szkoda zatrzymywać mi się aż tak długo w jednym temacie. "Zbaw nas ode Złego" to moje pożegnanie z egzorcystami, egzorcyzmami i działaniem złego ducha. Nie żałuję ani chwili na lekturę dotyczącą wyżej wymienionych zagadnień. Otworzyły mi się oczy na wiele zagrożeń i stałem się bardziej świadomym katolikiem. Czuję jednak, że nie mam już ochoty na kolejną podobną książkę. Tych, którzy słabo orientują się w temacie zachęcam do przeczytania kilku pozycji, bo coś wiedzieć wypada (poza tym to dość przydatna na co dzień wiedza - w końcu walka duchowa toczy się cały czas). Ja zaś wyruszam na poszukiwanie kolejnych autorów, których publikacje wciągną mnie bez reszty.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

5 komentarzy:

  1. Sam temat jest przerażający, czytałam Amortha :" Wyznania egzorcysty". Szkoda, że tak mało modlimy się do Archanioła Michała...a wielu z nas traktuje szatana w kategoriach baśni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałem "Wyznania egzorcysty". Świetna książka!
      Kiedyś po każdej Mszy świętej kapłan razem z wiernymi klękał i wszyscy odmawiali modlitwę do św. Michała Archanioła. Po soborze niestety ten zwyczaj zniesiono.

      Usuń
  2. Nie znoszę się bać więc unikam wszystkiego co by mnie straszyło.
    O egzorcyzmach co nieco wiem i to mi wystarczy.
    Demony w swych wysiłkach nie ustają więc trzeba jednak być czujnym.
    Z pewnością obroną jest tu eucharystia, którą niestety wielu już zaniedbuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie akurat książka bardzo się podobała. Chociaż muszę przyznać, iż podczas lektury niejednokrotnie czułam się zatrwożona ;) A o tematyce zagrożeń duchowych wiem co nieco, bo od dłuższego czasu się nią interesuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdzę, że była zła, ale nie lubię takiego straszenia. Jeśli interesujesz się tą tematyką to polecam pismo "Egzorcysta". Artykuły w nim są naprawdę rzetelne.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...