wtorek, 16 września 2014

"O naśladowaniu Chrystusa" Tomasz a Kempis

Dzisiejszy post nie jest recenzją. To raczej zbiór luźnych myśli. Nie wyobrażam sobie klasycznego wpisu dotyczącego pracy tak wybitnego autora jak Tomasz a Kempis. "O naśladowaniu Chrystusa" to przecież dzieło ponadczasowe, przeznaczone dla czytelnika z niemalże każdej grupy wiekowej (może z wyłączeniem małych dzieci). Jest to pozycja, której nie można przeczytać "od deski do deski" i odstawić na półkę. Do niej wraca się latami. Ona pomaga w trudnych momentach. Z nią wychowały się rzesze świętych.

"Pójdź za mną!" On wstał i poszedł za Nim - to jeden z moich ulubionych fragmentów Pisma Świętego. Podziwiam postawę Lewiego, który w jednej chwili porzucił swoje dotychczasowe życie i poszedł za Chrystusem. Zastanawiam się wtedy, czy i ja postąpiłbym podobnie, gdyby mnie to spotkało... Zostawić wszystko i pójść za Jezusem to plan, który może wydawać się dość szalony (zwłaszcza, że świat kusi tyloma rzeczami). Nie dla Tomasza a Kempis. "O naśladowaniu Chrystusa" to klasyka duchowości. Wybitne dzieło, które uczy, jak zbudować swoje życie na skale. Mam taki zwyczaj, że najciekawsze fragmenty zaznaczam samoprzylepnymi karteczkami. Traktat duchowy Tomasza a Kempis pochłonął ich kilkadziesiąt. Chyba w żadnej książce nie zaznaczyłem aż tylu stron szczególnie wartych uwagi. Można ją przeczytać przez jeden wieczór, ale to lektura na całe życie. Warto wracać do niej każdego dnia i czerpać wskazówki.

Jako że może nie wszyscy znają dość dobrze postać Tomasza a Kempis to krótko go przedstawię. Żył na przełomie XIII i XIV wieku. Był niemieckim zakonnikiem, teologiem i mistykiem. Pochodził z licznej i bardzo religijnej rodziny. Jego matka prowadziła szkołę wiejską, a ojciec trudnił się kowalstwem. Dość wcześnie poświęcił się życiu zakonnemu. Miał trzy ulubione zajęcia: czytanie, pisanie i modlitwę. Wszystkimi tymi rzeczami zajmował się przez większość swojego życia. Udało mu się czterokrotnie przepisać całe Pismo Święte. Jego największym dziełem jest oczywiście "O naśladowaniu Chrystusa", ale napisał także "O naśladowaniu Maryi" i "Pasję".

Źródło
Cenię go za język, którym się posługuje. Daleko mu do wyrafinowanej terminologii teologicznej. Zdania są krótkie i celne. Całość podzielono na wiele, niezbyt obszernych rozdziałów. Wszystko to sprawia, że tekst czyta się naprawdę dobrze. Każdy podrozdział to konkretne zalecenia. Św. Tomasz a Kempis nie napisał ogólnikowych duchowych rozważań, ale konkretny poradnik skierowany absolutnie do wszystkich. Zadziwia jego uniwersalność. Tak jak był aktualny sześćset lat temu, tak i dzisiaj możemy z niego z powodzeniem korzystać. Co więcej, jest to książka adresowana do chrześcijanina w każdym wieku. Na pewno inaczej przeżywa się lekturę w zależności od bagażu doświadczeń życiowych. Tym niemniej jednak pozwala kształtować charakter i duchowość niezależnie od naszego stanu, a także podnosi na duchu w trudniejszych momentach.

Niestety nie do końca odpowiada mi tłumaczenie o. Wiesława Szymona OP. Zupełnie inaczej odebrałem wiele fragmentów przetłumaczonych przez Marka Gajowskiego. W przypadku "O naśladowaniu Chrystusa" tłumacz ma do spełnienia ogromną rolę. Gdyby ktoś planował zakup tego traktatu duchowego to polecam wybranie się do dobrze zaopatrzonej księgarni katolickiej i przeczytanie dla porównania tej samej strony przełożonej przez różne osoby.

"O naśladowaniu Chrystusa" pozwala uświadomić sobie, że ziemska droga nie zawsze jest usłana różami, a radość może być rzadsza od cierpienia i zmartwień. To książka umożliwiająca zdystansowanie się od trapiących nas na co dzień problemów i skupieniu się na wieczności. Nie wyobrażam sobie domowej biblioteczki jakiegokolwiek wierzącego mola książkowego bez tej pozycji.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

7 komentarzy:

  1. Od wielu lat mam wydanie lubelskie z 1983 r. na podstawie opracowania diecezjalnego Śląska Opolskiego z 1960 r.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma właśnie to wydanie. Dostaliśmy w prezencie i podczytuję.
    A co przeszkadza Ci w tłumaczeniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach to moje "m". Muszę klawiaturę wymienić.

      Usuń
    2. Nie twierdzę, że to tłumaczenie jest złe. Po prostu bardziej pasuje mi tamto. Te same kwestie są inaczej ujęte i robią "większe wrażenie" na czytelniku.

      Usuń
    3. Tłumaczenie odgrywa dużą rolę to fakt.

      Usuń
  3. Mam i stale korzystam z tej pozycji. Sięgam zawsze wtedy, kiedy potrzebuję drogowskazu. Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...