wtorek, 12 sierpnia 2014

"Życie codzienne arystokracji" Maja i Jan Łozińscy

Po wizycie w średniozamożnych ziemiańskich dworkach przyszedł czas na przestronne i bogato wyposażone pałace. Naszymi przewodnikami są Maja i Jan Łozińscy. W poprzedniej książce "W ziemiańskim dworze" opowieści o dawnych czasach snuto zgodnie z cyklem pór roku. Wędrówkę rozpoczynaliśmy od przygotowań do świąt Bożego Narodzenia i karnawału, przechodziliśmy przez zatłoczone dworskie kuchnie w okresie wielkanocnym, przypatrywaliśmy się żniwom, by zakończyć naszą wizytę w dziewiętnastowiecznym dworze podczas jesiennych przygotowań do kolejnej zimy. Taka systematyka okazała się mniej przydatna w przypadku najzamożniejszej warstwy ziemiaństwa. Arystokratka rzadko doglądała przygotowywania konfitur, nie interesowała się urządzaniem lodowni czy sporządzaniem zapasów tak jak średniozamożna ziemianka. Pory roku w przedstawieniu życia tej sfery mają więc mniejsze znaczenie. Tym razem wędrujemy więc zgodnie z układem pomieszczeń w pałacu. Naszą wizytę rozpoczynamy w pokoju dziecinnym. Następnie zasiadamy przy jadalnianym stole i przenosimy się na dłużej do sali balowej. Wreszcie zostajemy wpuszczeni do najbardziej reprezentacyjnego pomieszczenia - salonu. Później niestety czeka nas noc w pokojach gościnnych, które nawet w najbogatszych domach bywają wyjątkowo zaniedbane. Już w kolejnym rozdziale autorzy rekompensują nam jednak te niedogodności zabierając nas do sypialni i garderoby. W końcu czeka nas wyjście na zewnątrz pałacu - znajdujemy się na polowaniu. Znajdzie się także coś dla miłośników koni (zarówno tych arabskich, jak i mechanicznych) - rozdział "W stajni, w garażu".

Maja i Jan Łozińscy to dla mnie sprawdzona marka. Zawiodłem się tylko raz - podczas lektury "W przedwojennej Polsce". Zupełnie mnie ta książka nie zaciekawiła. Zgromadzono zbyt wiele faktów, nie troszcząc się zbytnio o atrakcyjne przedstawienie ich czytelnikowi. Należy jednak pamiętać, że publikacja ta to jedna z pierwszych małżeństwa zapalonych historyków. Od tego czasu ich pióra wyrobiły się i przedstawiają zdecydowanie wyższy poziom. Książkę "W ziemiańskim dworze" czytałem już trzy razy i wcale nie mam jej dość. Wręcz przeciwnie - jak będę mieć czas to w zimie chętnie zajrzę do niej po raz kolejny. W "Życiu codziennym arystokracji" autorzy użyli wszystkich swoich umiejętności. Narracja jest wartka i płynna. Zebrano dość dużą liczbę informacji, co nie odbija się w jakimkolwiek stopniu na przyjemności wynoszonej z lektury. Mam wrażenie, że czytałem najlepszą powieść. Na pewien czas teleportowałem się do arystokratycznego pałacu doby XIX i początków XX wieku. Żal mi było go opuszczać...

Bardzo mi się podoba częste przytaczanie fragmentów wspomnień i pamiętników. Nic nie mówi lepiej o minionych czasach niż zapiski ludzi, którzy potrafili przez kilkadziesiąt lat przelać na papier większość swoich trosk, radości, zmartwień i niepokojów. Cieszę się, że autorzy znają miarę w cytowaniu.  Książki jednego z dość popularnych autorów zajmujących się tematyką dwudziestolecia międzywojennego wyglądają tak, że jedna trzecia publikacji do fragmenty innych utworów. Temu mówię stanowcze nie. Na szczęście w "Życiu codziennych arystokracji" znalazło się tyle odwołań do dzienników i wspomnieć, że nie rażą one i nie przysłaniają autorskiego tekstu, który przedstawia się znakomicie. Jedyne czego mi brakowało to anegdot. Kilka pewnie znalazło się w poszczególnych rozdziałach, ale nie utkwiły mi w pamięci (a to o czymś świadczy). 

To, co mnie zaskoczyło podczas lektury to sposób wychowywania dzieci. Wiedziałem, że w średniozamożnych ziemiańskich dworach hołdowano surowemu podejściu do latorośli i sztywnemu planowi ich dnia. Spodziewałem się, że w pałacach kwestia ta wyglądała trochę inaczej. Tymczasem mali książęta i hrabianki nie mogli liczyć na taryfę ulgową. O w pół do szóstej rano pobudka, pół godziny później rozpoczynały się lekcje, które trwały do trzynastej (przewidziano dwie krótkie przerwy na posiłki). Po czterech godzinach przeznaczanych na "rekreację" wracano do książek. Zajęcia kończono dopiero o dwudziestej. Zwracano także uwagę, by dzieci nie wyręczały się służbą i jak najwięcej rzeczy wykonywały same. Historia pokazała, że wychowanie to przyniosło niezwykłe skutki. Przedstawiciele tej sfery w wyniku wojny i barbarzyńskiego zajęcia naszego terytorium przez Armię Czerwoną po tzw. "wyzwoleniu" stracili niemalże wszystko - swoich bliskich, pozycję społeczną, majątek i źródło utrzymania. A mimo to nie poddali się i nie ulegli załamaniu. Dużą rolę na pewno odgrywało w tej sytuacji staranne wychowanie katolickie. Arystokracja była silnie związana z Kościołem. Dochodziło nawet do takich sytuacji, jak w domu Marii i Franciszka Potockich, w którym pokój pierworodnego syna urządzona w dwóch barwach - białej i niebieskiej, nawiązując do barw maryjnych.

Jak zwykle, w przypadku serii PWN dotyczącej ziemiaństwa, muszę powtórzyć słowa o wspaniałej oprawie technicznej - mnóstwo reprodukcji fotografii tematycznie dobranych do omawianych kwestii, bardzo dobrej jakości papier, twarda okładka i dbałość o detale. Wszystko to lekturę "Życia codziennego arystokracji" czyni jeszcze atrakcyjniejszą. Z pewnych względów "W ziemiańskim dworze" jest mi bliższe. Nie oznacza to jednak, że nie zamierzam zaglądać po raz kolejny do najnowszej książki Mai i Jana Łozińskich. Czas spędzony z ich książką był dla mnie wspaniałą podróżą w przeszłość, do której zachęcam wszystkich moli książkowych zafascynowanych życiem codziennych w dawnych czasach, którzy chcą się dowiedzieć, jak to drzewiej bywało...


Z tej tematyki polecam także:
  1. Arystokracja. Polskie rody 
  2. Dwór - polska tożsamość  
  3. Dobre maniery w przedwojennej Polsce   
  4. Dom
  5. W salonie i w kuchni
  6. Ziemiański savoir-vivre  
  7. Życie polskie w dawnych wiekach 
Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

8 komentarzy:

  1. A ja pożyczyłam " W ziemiańskim dworze" Łozińskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury :) To wspaniała książka. Jedna z moich ulubionych.

      Usuń
  2. Na pewno warstwa dotycząca wspomnień i pamiętników, jest bardzo ciekawa. Chętnie bym zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka przepięknie wydana, dobrze się czyta, dobrze ogląda, bo ilość ilustracji ogromna. A to przecież zdjęcia osób, miejsc dopełniają treść tej książki.
    Osobiście zabrakło mi tylko jednego - przypisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, szczerze mówiąc, nie zwróciłem na to uwagi. Widocznie aż tak pochłonęła mnie książka, że nie zauważyłem tego mankamentu ;)

      Usuń
  4. Jedna z lepszych tego typu książek, głównie dzięki bogatym ilustracjom. :) Czytanie tej książki to była czysta przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiły mnie obie ksiażki Łozińskich i będę chciała je zdobyć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę kuknąć za nią w bibliotece.

    Chociaż taką książkę warto mieć.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...