piątek, 8 sierpnia 2014

Sudety...


Dla tych, którzy nie wykorzystali jeszcze urlopu, a mają ochotę gdzieś się wybrać proponuję Sudety. Na początku wakacji trafił w moje ręce przewodnik po kilku ciekawych miejscach na południu Polski. Niestety tak się w tym roku złożyło, że nie mogłem wykorzystać tej publikacji w terenie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się wybrać do jednych z najstarszych polskich gór. Na pewno zabiorę ze sobą "Sudety", bo pozycja ta przypadła mi do gustu.

Na początku zwrócę uwagę na to, co mnie irytuje. Całkowicie rozumiem zamieszczanie reklam w bezpłatnie rozpowszechnianych pozycjach np. w kalendarzach studenckich. Dodawanie ich jednak w książce, za którą płacimy jest wyraźnym afrontem w stosunku do czytelnika. Byłbym jeszcze w stanie to przyjąć, gdyby były to reklamy związane z wydawnictwem np. książki dotyczące podobnej tematyki, które mogą nas zainteresować. Tymczasem wydawca przewodnika po Sudetach na co drugiej stronie (!) przypomina nam o Ergo Hestii. Mało tego - wzmianka znalazła się także na okładce oraz zajęła zewnętrzne części obu skrzydełek. To szczyt nieprofesjonalizmu. Jako czytelnik czuję się nieszanowany przez wydawnictwo, które najwyraźniej próbuje zarabiać podwójnie, bo najpierw ściąga pieniądze od reklamodawcy, a później od kupujących. Przyznam szczerze, że pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Nie mam więc pojęcia, jaka jest skala tego zjawiska. Uważam to jednak za naganne postępowanie, licujące z lekceważeniem czytelnika.

Nie rozumiem także idei, która przyświecała twórcom przewodnika, gdy zamieszczali w prawym górnym rogu okładki napis "travelbook". Publikacja jest skierowana do polskiego odbiorcy (w środku nie ma absolutnie żadnych tłumaczeń na jakikolwiek język obcy). Po co więc ten dodatek na pierwszej stronie? Czy polskie słowo "przewodnik" jest aż tak straszne? Może jestem małostkowy, ale naprawdę nie lubię nieustannego okraszania polskiej mowy wtrętami z innych języków.

Na uwagę zasługuje natomiast szczegółowe opracowanie. Otrzymałem odpowiedź chyba na każde pytanie, które przyszło mi do głowy. Od cen biletów wstępu na teren Karkonoskiego Parku Narodowego, poprzez sieć linii kolejowych i autobusowych, szlaki piesze i rowerowe, możliwość spotkania z dzikimi zwierzętami na szlaku, aż do spisu polsko-czeskich pieszych przejść turystycznych. W dziale "Informacje praktyczne" znajdziemy także spis schronisk wraz z numerami telefonicznymi i adresami oraz listę potencjalnych niebezpieczeństw, które mogą nam zagrozić w górach.

Zasadnicza część przewodnika, czyli opracowanie poszczególnych pasm wraz z konkretnymi trasami, również przedstawia się bardzo dobrze. Nie znam wielu tego typu publikacji, więc nie mam porównania. Wydaje mi się jednak, że zebrane informacje (długość, opis i mapa trasy, różnica poziomów, szacowany czas potrzebny na przejście, atrakcje turystyczne) są w zupełności wystarczające. Mimo pewnych mankamentów (wszechobecne reklamy) generalnie przewodnik nie przedstawia się źle. W każdym razie w najbliższej przyszłości zamierzam skorzystać z niego w praktyce. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: 

Świetną fotorelację z wypadu w Sudety możecie obejrzeć na blogu "Pięć pór roku".

5 komentarzy:

  1. W Sudety się nie wybieram, ale mniemam, że taki przewodnik to fajna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą w zupełności w tematach, które poruszyłeś.
    W biegłym roku też byłam w Sudetach, za każdym razem korzystałam z Internetu, ale z takim przewodnikiem to naprawdę warto pojechać.
    Dziękuję za promocję mojego bloga:-) serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto promować dobre blogi, żeby trafiły do jak najszerszego grona czytelników :) Sam bardzo żałuję, że Twój blog odkryłem tak późno. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Bartku, ja uwielbiam czytać Twoje recenzje. Są po prostu bardzo dobre. A jak tam planowane studia historyczne? Myślę, że śmiało powinieneś na nie iść :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo miło czyta mi się takie słowa. Czasami zastanawiam się, czy w ogóle warto prowadzić bloga. Takie komentarze motywują mnie do tworzenia kolejnych wpisów.
      Zdecydowałem, że idę na historię i prawo :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...