sobota, 16 sierpnia 2014

"Książeczka minimalisty. Prosty przewodnik szczęśliwego człowieka"

Zetnij włosy na łyso, a nie będziesz musiał używać szamponu, grzebienia ani żadnych innych przyborów i kosmetyków koniecznych do pielęgnacji włosów. Szaleństwo? Nie, to tylko minimalizm. Leo Babauta w "Książeczce minimalisty" podaje jedynie sprawdzone porady. Tę więc również wcielił w życie. W kontekście całej książki brzmi to komicznie. Autor zarzeka się, że nie jest minimalistą-ekstremistą, a tymczasem dostarcza argumentów, że siedzi w nim minimalistyczny talib. Na szczęście tego typu zalecenia to wyjątek. Generalnie, mimo kilku irytujących rozdziałów, jestem zadowolony z lektury "Książeczki minimalisty". Na pewno wprowadzę przynajmniej część założeń minimalizmu do mojego życia.

Mimo że nie przepadam za stylem minimalistycznym zdecydowałem się sięgnąć po książkę. Skusił mnie opis. Dotychczas myślałem, że to podejście do życia ujawnia się jedynie w urządzaniu wnętrz. Tymczasem okazało się, że prądu tego nie można ograniczyć do dekoratorstwa. Przejawia się on w innych sferach (choćby organizacji pracy, żywieniu czy podróżowaniu). Nie lubię wnętrz minimalistycznych. Uważam je za zimne i nieprzyjazne. Utwierdziłem się w swoim przekonaniu, gdy zobaczyłem biurko autora. Delikatnie mówiąc nie w moim guście. Jedno przyciąga mnie jednak do minimalizmu - nieuleganie reklamom, pozostawanie pod prąd trendom konsumpcjonistycznym i skupienie na wyższych wartościach (niekoniecznie religijnych, mogą to być np. relacje z bliskimi) w zamian za rezygnację z gromadzenia przedmiotów, które często w ogóle nie są nam potrzebne. Swoje trzy grosze dorzucają wielkie koncerny, które tworzą potrzeby i wpędzają konsumentów w błędne koło. Kupujemy coraz więcej, ale nasze pragnienia nie są zaspokajane. Wręcz przeciwnie - ciągle znajdujemy nowe rzeczy, które rzekomo są nam koniecznie potrzebne.

Dotychczas uważałem minimalistów za osobliwych dziwaków. Ostatnio uświadomiłem sobie jednak, że większość świętych to minimaliści (przynajmniej w pewnych sferach życia). Jestem w trakcie lektury "Drogi na Górę Karmel" św. Jana od Krzyża i nie mogę wyjść ze zdziwienia, że można zauważyć pewne analogie (oczywiście bardzo proste, dzieło wybitnego świętego jest oczywiście dużo głębsze, bardziej złożone) między tym przewodnikiem po duszy ludzkiej a "Książeczką minimalisty". Św. Jan od Krzyża również radził, aby wyzbyć się pragnień i pożądliwości. Może to jest właśnie kluczem do szczęścia?

Leo Babauta [źródło]
Minimalizm do sztuka życia. Życia radosnego i pogodnego, ale obojętnego wobec pogoni za dobrami materialnymi. To, że zrezygnujemy z niektórych przedmiotów nie znaczy, że będziemy przez to mniej szczęśliwi. Wręcz przeciwnie. Autor bardzo logicznie to uzasadnia. Za każdą rzeczą obecną w naszym domu stoją mniejsze lub większe pieniądze, a te wymagają nakładów czasu. Jeśli będziemy więc mniej pożądać i mniej kupować to nie będziemy musieli spędzać tyle czasu w pracy. W zamian możemy np. poprawić nasze relacje z rodziną czy odnowić dawne kontakty.

Zdecydowanie nie podobała mi się wegetariańska propaganda. Sam nie przepadam za mięsem, ale nie mam żadnych ideologicznych problemów ze spożywaniem mięsnych posiłków. Autor często generalizuje. Stwierdza na przykład, że hodowla zwierząt szkodzi środowisku. W czym prerii amerykańskiej przeszkadzają stada krów? Żywią się one trawą, której tam i tak jest mnóstwo. Leo Babauta próbuje zaś wmówić czytelnikom, że jedzą mięso za sprawą reklam i panującej kultury zbytku... Wszystkim, którzy podzielają zdanie autora w tej kwestii polecam lekturę "Wyspy na prerii", w której Wojciech Cejrowski rozprawia się z niektórymi tego typu poglądami.

Nie zamierzam stosować się do rad związanych z eliminowaniem papieru w codziennym życiu (aż dziwię się, że autor zgodził się na wydrukowanie swojej książki - w końcu lasy giną...). Leo Babauta radzi na przykład, aby pozbyć się wszystkich papierowych zdjęć, a w zamian przechowywać ich skany na komputerze. To chyba najbardziej bezduszna porada. Nie, przepraszam. Jest jeszcze jedna porada, które przebija tamtą - rezygnacja z wysyłania papierowych listów. To już uważam niemal za barbarzyństwo. Tutaj muszę zacytować: Nie wiem, dlaczego jeszcze się to robi, ale poczta elektroniczna zastąpiła tę metodę komunikacji. Jeśli ktoś nie rozumie fenomenu papierowej korespondencji to już nic na to nie poradzę. Leo Babauta odradza również kupowanie papierowych gazet i czasopism oraz drukowanie materiałów do czytania. Autor nie bierze jednak pod uwagę tego, że nie każdy lubi czytać na komputerze. Lektura dłuższych tekstów w formie elektronicznej męczy mnie. Zauważyłem także pewną niekonsekwencję dotyczącą płatności papierowymi pieniędzmi. Raz autor zachwyca się kartami płatniczymi, a drugi raz stwierdza, że woli płacić gotówką.

Tak jak już wyżej wspomniałem nie zgadzam się ze wszystkim, co proponuje autor. Część porad jest dla mnie bezwartościowa. Na szczęście cała publikacja nie okazała się taka. Czas spędzony z "Książeczką minimalisty" był dla mnie okazją do zastanowienia się nad tym, co kupuję, czy jest mi to koniecznie potrzebne i skłonił do przemyślenia raz jeszcze zakupów, które planuję w najbliższym czasie. Pod wpływem Leo Babauty zaplanowałem na przyszły tydzień generalne porządki. Poza tym przeanalizowałem niektóre swoje zachowania oraz przejrzałem swoje półki i szafy. W tym czasie przypomniał mi się ciągle fragment z Księgi Izajasza: czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Może warto czasami zatrzymać się i zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie postawione przez proroka Starego Testamentu?


Na koniec kilka cytatów, które mnie zaciekawiły:
Upraszczanie to eliminowanie zbędnego, żeby niezbędne mogło przemówić.
- Hans Hofmann
 Nie trzymajcie w domach nic, co nie jest użyteczne lub piękne.
- William Morris 
Doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, ale kiedy nie można nic ująć.
- Antoine de Saint-Exupéry
Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

7 komentarzy:

  1. Z tym papierem to chyba autor przesadził. Istna hipokryzja. To książka nie dla mnie, gdyż za bardzo bym się przy niej denerwowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesadził i to grubo. Jak takie mole książkowe jak my żylibyśmy bez papieru?

      Usuń
  2. A może nie oddychajmy co drugi raz????
    Żadna skrajność nie jest dobra!

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę wierzysz ze wszystkie zwierzęta hodowlane żywią sie czystą trawą i nie ma to żadnego wplywu na środowisko? Przeczytaj "Głosy rewolucji żywnościowej ".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie. To był tylko przykład. Nie podoba mi się generalizowanie, a tego dopuścił się autor.

      Usuń
  4. Czytałam inny poradnik Leo i muszę przyznać, że ma facet dobre pomysły i może być pomocny w porządkowaniu rzeczywistości. A z jego poglądami wcale nie trzeba się zgadzać, najważniejsze to znaleźć coś wartościowego dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to :) Nie wiedziałem, że w Polsce wydano też inne jego książki. Muszę poszperać w internecie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...