czwartek, 5 czerwca 2014

"Planeta dobrych myśli... dla dzieci od lat 7 do 100" Beata Pawlikowska

Na tydzień przed Dniem Dziecka miała miejsce premiera "Planety dobrych myśli... dla dzieci od lat 7 do 100". Jak sam tytuł wskazuje publikacja przeznaczona jest dla osób w różnym wieku. Ręczę, że nie tylko latorośle będą zadowolone z lektury. Niektórzy pewnie domyślają się, jak wygląda książeczka. Oczywiście można zauważyć bardzo dużo podobieństw z pierwszą częścią "Planety dobrych myśli". Dla niewtajemniczonych w twórczość Beaty Pawlikowskiej powiem, że jest to zbiór motywujących myśli i rysunków słynnej podróżniczki.

Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy po otwarciu książki to dużo lepsze przygotowanie techniczne publikacji. Pierwsza część "Planety dobrych myśli" była zdecydowanie mniej barwna (dominowały właściwie tylko dwa kolory - żółty i pomarańczowy), a wiele stron zostało niedokładnie wydrukowanych (nie wiem, czy to tylko mi się trafił taki egzemplarz, czy błąd wystąpił w całym nakładzie). Najnowsza część przypomina bajki z dzieciństwa. Każda strona jest w innym kolorze, tekstu jak na lekarstwo, a rysunki to nie tylko dodatek, ale integralna część książki.

Kolejne kartki zapełniają pozytywne myśli autorstwa Beaty Pawlikowskiej. Niestety autorka pod tym względem jest trochę monotematyczna. Znowu przewijają się podobne tematy: poczucie własnej wartości, odpowiedzialność za swoje życie i podejmowane decyzje, zdrowy styl życia, konsekwencja, radość z małych rzeczy, pozytywne nastawienie do świata i ludzi itp. Tym niemniej jednak nic nie zostało literalnie powtórzone z poprzednich publikacji. W drugiej części można zauważyć trochę świeżości. Generalnie wszystkie rozważania sprowadzają się do jednej cechy - optymizmu. Pamiętam, że w opisie poprzedniej części znalazło się takie zdanie: Bo tylko jedno warto w życiu mieć - umiejętność pozytywnego myślenia. Autorka chyba rzeczywiście wierzy w tę deklarację. Każda strona to ogromna dawka pozytywnego myślenia. Poza tym Beata Pawlikowska swoim życiem świadczy, że wciela tę zasadę w życie. Wystarczy spojrzeć na jej dokonania, żeby przekonać się o skutkach stosowana się do tej reguły.

Cieszę się, że autorka zrezygnowała z pseudopoetyckich wierszyków. Częstochowskie rymy i kompletny brak jakiegokolwiek głębszego przesłania naprawdę raziły w poprzedniej części. Tym razem Beata Pawlikowska bardziej się pilnowała. Pozwoliła sobie jedynie na kilka stron w starym stylu. Mam na myśli rozważania...o truskawkach. Weźmy przykład z truskawek. Truskawki są zadowolone z bycia truskawkami. Truskawka nie marudzi (...) Truskawka wie, że fajnie być truskawką. Jabłko cieszy się, że jest jabłkiem. A arbuz spokojnie jest arbuzem. A wszystko spuentowane dość oczywistymi słowami: Każdy jest taki, jaki jest. Każdy ma swoją wartość. Każdy ma swoją drogę. Pewnie część czytelników przeraziła się po przeczytaniu powyższych cytatów. Uspokajam - to tylko wybryk. Cała książka na szczęście tak nie wygląda.

Widzę, że nie tylko autorka wyciągnęła wnioski z poprzedniej publikacji, ale i wydawnictwo. Pierwsza część kosztowała prawie 40 zł, co uważam za astronomiczną kwotę jak na taką pozycję. Tym razem cena jest bardziej przystępna. Za najnowszą książkę Beaty Pawlikowskiej zapłacimy 29,90 zł. Co więcej, twarda oprawa, szyty grzbiet i niebanalna okładka dodają lekturze uroku.

Niektórzy uznają pewnie "Planetę dobrych myśli" za infantylną. Nie przeczę, że mogą znaleźć argumenty potwierdzające ich zdanie. Inni pewnie boją się, że niedługo Beata Pawlikowska wyskoczy im z lodówki (zgadzam się, że ostatnio wszędzie jej pełno). Myślę jednak, że mimo wszystko warto sięgnąć po tę publikację. Nie jest to jakaś wielka literatura, ale chyba każdy potrzebuje od czasu do czasu oderwać się od lektur "cięższego kalibru". Poza tym książka ta przy odrobinie dobrej woli może być wspaniałym podręcznikiem optymizmu. Bardzo możliwie, że niektóre strony zeskanujemy tylko wzrokiem, nie zagłębiając się dokładniej w ich treść. Prawdopodobnie na część stwierdzeń zareagujemy wzruszeniem ramion. Ale... jeśli choć trochę optymistyczniej spojrzymy na świat i nasze życie to myślę, że warto poświęcić czas na lekturę "Planety dobrych myśli...dla dzieci od lat 7 do 100" (zwłaszcza, że wystarczy na to ok. pół godziny). Mi się to udało, więc uważam, że książka spełniła swoją rolę.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu:

5 komentarzy:

  1. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio non stop słyszę, że pisanie tylu książek jest złe, że nie powinno się tyle wydawać itd, ale jeśli coś jest dobre to czemu z tego nie korzystać i się cieszyć? :) Mi osobiście książki Pani Beaty Pawlikowskiej przypadły do gustu od pierwszego egzemplarza i nie mam dosyć :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawanie tylu książek nie jest niczym złym pod warunkiem, że ilość idzie w parze z jakością. Niestety duża część pozycji Beaty Pawlikowskiej to kpiny z czytelnika. Oczywiście nie każda jej publikacja prezentuje nisku poziom, czego dowodem jest moja opinia na temat "Planety dobrych myśli" :)

      Usuń
  2. Ludzie potrzebują dziś optymistycznych" dawek"! I dobrze, że one są!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie poprawię sobie humor tą książeczką. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książeczki w tym stylu :) coś cudnego :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...