piątek, 16 maja 2014

"Zdrowie z mądrości natury" dr Wighard Strehlow

Medycyna św. Hildegardy, z którą zetknąłem się po raz pierwszy prawie rok temu, początkowo nie przekonała mnie do siebie. "Wiedza lecznicza św. Hildegardy od A do Z" zawiera sporo metod i zaleceń nieprzystających do naszych czasów. Trudno było mi się pogodzić z uznaniem przez świętą truskawek za truciznę kuchenną. Z czego jak z czego, ale z truskawek nigdy nie zrezygnuję. Pierwsze zniechęcenie wpłynęło na brak dalszego zainteresowania wiedzą leczniczą niemieckiej doktor Kościoła. Coś mi jednak podpowiedziało, żeby zamówić najnowszą publikację dr. Wigharda Strehlowa. Nie żałuję ani jednej minuty spędzonej na lekturze "Zdrowia z mądrości natury".

Zaskakuje mnie to, jak łatwo można dbać o swoje zdrowie i to ponosząc relatywnie niewielkie koszty. Szkoda, że ta wiedza nie przedostała się do szerszych mas odbiorców. Nie mam jednak złudzeń, że zmieni się to w najbliższym czasie. Wstęp do książki pozbawił mnie resztek nadziei. Autor bez ogródek stwierdza: Kogo dziwi ta sytuacja,  skoro służba zdrowia w świecie zachodnim czerpie zyski z ludzkich cierpień? Nie leży w jej interesie przekształcenie systemu opieki nad chorymi w system opieki nad zdrowymi. Dzieje się coś wręcz przeciwnego - to przemysł farmaceutyczny stanowi największą przeszkodę na drodze ku transformacji, która przysłużyłaby się dobru ogółu. W słowach o podobnym nasileniu emocjonalnym zachodni system opieki zdrowotnej przedstawia Beata Pawlikowska. Czytając jej książki (choćby "Teorię bezwzględności") teoretycznie zgadzałem się z jej tezami, ale brakowało mi pewności, żeby zacząć stosować naturalne metody leczenia i prowadzić rzeczywiście zdrowy tryb odżywiania. Być może nie zdecydowałem się na taki krok, ponieważ podróżniczka mimo że trafnie charakteryzuje problem, to nie przedstawia zaleceń, do których mógłbym się z czystym sumieniem stosować. Wszelkie diety wywodzące się z filozofii Wschodu odstraszają mnie. Tymczasem okazuje się, że coś podobnego (ale na gruncie chrześcijańskim) prawie tysiąc lat temu stworzyła niemiecka mistyczka i wizjonerka!
Św. Hildegarda z Bingen

Warto przy tej okazji przyjrzeć się różnym organizacjom, które na sztandarach mają wypisane hasła odwołujące się do troski o człowieka. Szczególnie krzykliwi się działacze ekologiczni. Tymczasem niemiecka minister zdrowia wywodząca się z Partii Zielonych zakazała używania w Niemczech tysięcy naturalnych środków leczniczych! Szczytne idee ideami, ale kasa musi się zgadzać. Ciekawe, ile dostała pod stołem od koncernów farmaceutycznych za podpisanie takiej ustawy... W zestawieniu nie lepiej wypada nasza kochana Unia, która wprowadziła zakaz swobodnego obrotu ziołami. Istnieje cała lista ziół, które można dostać tylko na receptę. Z herbatkami ziołowymi z Herbapolu (albo jakiejś innej firmy) możemy się pożegnać. Pozostaje zbieranie leczniczych roślin na własną rękę. Z tymże w UE poza lobby farmaceutycznym wpływ na podjęcie takiej decyzji miał także fakt, że dziurawiec niweluje działanie pigułek antykoncepcyjnych. UE wspiera rewolucję seksualną, a tu nagle głupi dziurawiec ma przeszkodzić w realizacji programu, który nie może doczekać się wejścia w życie od czasów bolszewickich?!

Skoro nie możemy liczyć na wsparcie międzynarodowych organizacji ani polskiego systemu opieki zdrowotnej sami powinniśmy wziąć kwestię zdrowia w nasze ręce! Autor gorąco zachęca do tego: Wiedza o tym, jak zachować lub odzyskać zdrowie, jest w stanie uczynić was radosnymi i szczęśliwymi ludźmi. Tylko wy sami możecie w pełni decydować o swoim życiu, ostatecznie to właśnie wy dokonujecie wyboru, co jeść i pić oraz jak organizować swój czas w ciągu dnia. Nie wiem, czy Was przekonały te słowa. Mnie tak. Zwłaszcza, że nic nie tracę. Mogę tylko zyskać poprawę swojego zdrowia i samopoczucia, a przy okazji zagrać na nosie tym, którym zależy na wciskaniu nam kolejnych pigułek. Autor jest bezwzględny dla koncernów farmaceutycznych: Podobnie jak w przypadku wielu innych tematów, również tutaj obowiązuje zasada, że słyszymy i oglądamy tylko to, za czym stoją duże pieniądze i władza. Zresztą przypomnijmy sobie białą gorączkę związaną z kolejnymi "epidemiami". Ptasia grypa już była, świńska też. Co będzie następne? Proponuję wziąć na tapetę króliki. Niechże i gryzonie doczekają się swojej "choroby".

Kończę jednak te dygresje i wracam do książki. Ktoś może zapytać, jakim prawem dr Wighard Strehlow kreuje się na eksperta od medycyny św. Hildegardy. Odpowiadam: od 25 lat zajmuje się on specyfikami i metodami wskazanymi przez świętą. Przy tym zaznaczam, że dzieło O przyczynach i leczeniu chorób to pierwsza i jedyna medycyna chrześcijańska (co nie oznacza oczywiście, że innowiercy czy ateiści nie mogą z niej korzystać - przecież większość z nas zdrowie umieszcza bardzo wysoko w hierarchii wartości!). Niemiecka doktor Kościoła swoje dzieło oparła na wizjach, których doświadczyła osobiście. Poza tym przez lata zajmowała się naturą i jej związkiem z życiem i zdrowiem człowieka. Dr Wighard Strehlow zwraca uwagę, że jest to jedyna usystematyzowana lecznicza metoda chrześcijańska porównywalna z medycyną starożytnych ludów, Chińczyków, Japończyków, a zwłaszcza pochodzącą z Indii Ajurwedą. Wielu z nas szuka inspiracji w filozofii Wschodu nie wiedząc, że podobny system powstał w cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Tymczasem według autora wyważona dieta oparta na orkiszu, owocach i warzywach może zapobiegać rozwojowi raka i innych chorób cywilizacyjnych. Może kogoś do św. Hildegardy przekona fakt, że nie była ona pozbawiona także wiedzy ogólnej. 300 lat przed Galileuszem za centrum wszechświata uznawała Słońce!

Oprócz obszernego wstępu, w którym autor wyjaśnia zasadność życia zgodnie z zaleceniami niemieckiej doktor Kościoła w książce znajdziemy mnóstwo opisów poszczególnych chorób ze zwróceniem uwagi na poglądy św. Hildegardy oraz konkretne rozwiązania. Niektóre przepisy mogą nas zadziwić. Możliwe, że o wielu składnikach usłyszymy po raz pierwszy. Według mnie warto się jednak przełamać. W końcu ceną jest nasze zdrowie, samopoczucie i zadowolenie z życia. Niewiele wartości znajduje się wyżej w hierarchii... Mamy więc o co walczyć. "Zdrowie z mądrości natury" może stać się furtką do nowego życia.

[Polecam także wywiad z dr Alfredą Walkowską - jedyną dyplomowaną terapeutką medycyny św. Hildegardy w Polsce]

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

3 komentarze:

  1. Na pewno życie w harmonii z naturą się opłaca:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynam od jej biografii, którą dostałam za uzbierane punkty od granicy.pl.
    A za ta książką też się rozglądnę.
    Powrót do natury jest niezbędny, by nie popadać na choroby cywilizacyjne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa pozycja, ostatnio też dokonałam jej recenzji. http://niebieskaobwoluta.blogspot.com/2014/04/hildegarda-radzi.html. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...