środa, 28 maja 2014

Kradnę. Zabijam. Wierzę.

Nie tak dawno głośno było o antyteistycznej (bo trudno użyć tutaj przymiotnika "ateistyczna") kampanii prowokacyjnej, która polegała na umieszczeniu w kilku miastach billboardów z napisem "Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę". "Fronda", która jest znana z tego, że lubi wkładać kij w mrowisko nie mogła przejść obok niej obojętnie.

Promowany na okładce artykuł to wywiad z członkiem bractwa więziennego dotyczący, rzecz jasna, wierzących więźniów. Kiedyś już o tym wspominałem, ale muszę podkreślić to jeszcze raz - cenię "Frondę" za bardzo rozbudowane artykuły. W większości magazynów liczy się głównie przykucie uwagi czytelnika, z którą według niektórych światłych dziennikarzy kilka stron ciągłego tekstu przegrywa. Tymczasem wspomniany wywiad liczy aż 17 stronic. Jest to przestrzeń, która daje pole do dyskusji.

Trochę dłużej zatrzymałem się przy wywiadach z młodymi ateistami. Na początku byłem zły na autorkę. Zastanawiałem się, dlaczego zrobiła z nich idiotów?! Po chwili przyszło zastanowienie. Monika Chomątowska nie zadawała tendencyjnych pytań, nie prowokowała. Po prostu rozmawiała z nimi. To sami rozmówcy zaprezentowali się, delikatnie mówiąc, niezbyt korzystnie.
Monika Chomątowska: Czy uważasz, że dobrze znasz nauczanie Kościoła katolickiego?
Łukasz: Tak, raczej tak.
Czy zanim odszedłeś od wiary, byłeś może w jakiejś wspólnocie? Czy czytałeś jakieś książki religijne, Katechizm Kościoła Katolickiego itp.?
- Nie.
Ciekawe spojrzenie na relację muzyka-Kościół prezentuje artykuł o black metalu. Podczas jego lektury ciągle wracałem myślami do "Egzorcysty". Z perspektywy czasu muszę przyznać, że ten ostatni magazyn jest trochę skrzywiony pod kątem zagrożeń duchowych. Oczywiście cenię "Pismo ludzi wolnych", bardzo dużo mnie nauczyło, ale czasami jest zbyt rygorystyczne. Pamiętam lutowy numer z tematem wiodącym "Muzyka ciemności". Autor w tylu różnych nurtach i zespołach dopatrzył się działania Złego, że bardziej lękliwy czytelnik po lekturze tych rozważań przez tydzień nie włączy żadnej płyty. Tymczasem artykuł we "Frondzie" kończy się pięknym cytatem z Pisma Świętego w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka: Duch tchnie, kędy chce. 

Pisząc o jakimkolwiek numerze "Frondy" zawsze spotyka mnie ten sam problem. Jak zaprezentować pismo wyróżniające się taką różnorodnością artykułów? Wspomnienie choćby o części najciekawszych mija się z celem, ponieważ mój wpis przybrałby dość duże rozmiary. Z drugiej strony zaś trudno napisać kilka zdań ogólnych, ponieważ "Fronda" wymyka się spod wszelkich ogólników i uproszczeń. Jedno jest pewne - to kwartalnik wyjątkowy. Może irytować, może czasami prowokować, ale przynosi dużo świeżości w konserwatywne mury. Prezentuje nieco inne oblicze konserwatyzmu, odmienne od wizerunku "zamkniętej na wszelkie nowości konserwy".

Za egzemplarz dziękuję:

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...