niedziela, 4 maja 2014

Gender srender

Jako że to moja pierwsza recenzja "Frondy" (i w ogóle pierwsza przygoda z tym kwartalnikiem) pozwolę sobie na kilka ogólnych uwag, po czym dopiero później przejdę do opinii na temat najnowszego numeru, w którym temat wiodący brzmi "Gender sredner". 

Czego od Was chcemy? Żebyście chodzili do kościoła, płodzili dzieci, ginęli w powstaniach i czytali dobrą literaturę! - takim apelem swoją działalność rozpoczął nowy redaktor naczelny Mateusz Matyszkiewicz. Może i prowokacyjne, ale taka miała być przecież od początku "Fronda". W okresie, gdy głównodowodzącym na pokładzie kwartalnika został Tomasz Terlikowski trochę osłabło postrzeganie czasopisma w kategoriach kontrrewolucji (naprawdę lubię Tomasza Terlikowskiego, ale w porównaniu z nową ekipą jest on dość przewidywalny).

Nie czytałem wcześniej "Frondy" głównie ze względu na cenę magazynu. Uznałem, że 29 zł za jeden numer to astronomiczna kwota. Nie wziąłem wtedy po uwagę, że kwartalnik to nie kilkudziesięciostronicowa gazetka, ale poważne przedsięwzięcie przypominające raczej książkę. Na ponad trzystu stronach nie znajdziemy ani jednej reklamy (co zasługuje na uwagę zwłaszcza w porównaniu z np. "National Geographic", w którym 40-50% objętości to artykuły sponsorowane i materiały reklamowe). 

Wydaje się, że kwartalnik z dumnie widniejącą deklaracją "Pismo poświęcone" na okładce podejmuje jedynie tematykę teologiczną. Tymczasem artykuły dotyczące problemów z tej dziedziny są w mniejszości (o ile w ogóle pojawiają się). Autorzy dużo większą uwagę przykładają do zmian społeczno - politycznych, kultury i postępów cywilizacji śmierci. W dobie macdonaldyzacji kolejnych sfer życia niejednego czytelnika mogą zaskoczyć kilkunastostronicowe wywiady. W epoce, w której liczą się zwięzłe, możliwie najbardziej skondensowane informacje i bon moty autorzy proponują zatrzymanie się nad artykułem składającym się z kilkunastu tysięcy znaków. 

"Fronda" stanowi przykład, że nie liczy się jedynie liczba sprzedanych egzemplarzy. Pismo poświęcone jest wydawane tylko w 4000 sztuk (niestety nakład zmniejszył się ostatnio o 700 egzemplarzy). Nie zmienia to faktu, że może ono kształtować nową inteligencję katolicką. "Fronda" to szlifiernia dla konserwatywnego narybku. Niewątpliwie różni się ona od klasycznie przedstawianego konserwatyzmu. "Fronda" reprezentuje raczej "hipsterską" wersję tej ideologii.

Zachęcam do prenumeraty magazynu. Bez grona stałych czytelników pismo w naturalny sposób zginie z rynku. Stracony byłby kolejny bastion konserwatyzmu w mediach. Kto więc może - do prenumeraty przystąp! 


Wbrew wiodącemu tematowi artykułów o ideologii gender jest jak na lekarstwo. Redakcja skupiła się bardziej na relacjach damsko-męskich oraz wizerunku i roli współczesnego mężczyzny. Kilkadziesiąt stron zajmują opracowania dotyczące mody. Kilka z nich (choćby "Ciuchy lewicy" czy "Moda turecka") przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Mieszane uczucia wzbudził we mnie natomiast "Katofaszyn", który jest lekki, łatwy i przyjemny, ale przy tym nie przekazuje czytelnikowi praktycznie nic. Choć może moment oderwania się od spraw cięższego kalibru jest potrzebny... 

Uwaga, uwaga - idzie gender! - to nie fragment kazania jakiegoś biskupa, nie są to także słowa Tomasza Terlikowskiego (przy okazji przypominam, że katotalib zdecydował się na założenie własnego bloga). To deklaracja ze spotu wyborczego kandydatki do europarlamentu z ugrupowania biłgorajskiego. Niektórym jak widać znudziła się już ta cała otoczka polegająca na rzekomej realizacji programów równościowych i wprost wystawiają działa, nie kryjąc swoich prawdziwych celów. Źle się dzieje w państwie duńskim... 

Raziły mnie wulgaryzmy w, skądinąd świetnym, artykule Dawida Wildsteina. Rozumiem, że ekspresja dziennikarska rządzi się swoimi prawami, ale pewne standardy muszą obowiązywać. Przypominam, że "modę" na używanie przekleństw w prasie rozpoczął Jerzy U. i tygodnik "Nie". Głowę daję, że żaden autor Frondy nie chciałby być kojarzony z tym czerwonym pisemkiem. Nie czas jednak na lamenty, gdy wróg przedarł się już przez mury...

Nawet nie próbuję wybrać artykułu, który najbardziej mi się podobał. Zadanie przerasta moje możliwości. W numerze 70 naprawdę jest mnóstwo ciekawych rzeczy do przeczytania. Wymienię tylko "Notatnik smoleński" (znajdziecie w nim informacje, które dziennikarzom TVN - Tusk Vision Network - nie przechodzą przez gardło: W kwietniu 2010 roku władze Rosji postąpiły podobnie. Zabłocone ciała, ludzkie szczątki wrzucone do foliowych worków, gumowe rękawiczki i odpadki zaszyte w ciałach. Gumowa rękawica albo fragment materiały tkwiący w głowie Anny Walentynowicz. Fotografie ciał, zmasakrowanych, zniekształconych, zalanych krwią. Krzyczą. Słyszycie? Krzyczą krwawe koszule), "Samiec alfa Romeo" i "Beati pauperes" (nieco przewrotny artykuł dotyczący Romów i ich szans na zbawienie). 

Nie mam wątpliwości, ze "Fronda" była pismem niszowym i takim pozostanie. Lwia część artykułów wymaga ogromnej uwagi, pewnego dystansu do swoich poglądów oraz dużej dozy otwartości na dość prowokacyjny i eksperymentalny warsztat autorów. Nie bez znaczenia jest także to, że "Fronda" skłania do wysiłku intelektualnego oraz przedstawia punkt widzenia, który już dawno stał się przedmiotem wykpiwania liberalno-lewicowych (czy nawet lewackich) mediów. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

8 komentarzy:

  1. Przeczytałam wnikliwie Twoją recenzję. Sięgnę po pismo, szkoda tylko, że doba jest taka krótka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem :) Moja lista "Chcę przeczytać" na lubimyczytac.pl liczy już prawie 200 pozycji...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krystyna Pawłowicz w jednym z ostatnich wystąpień powiedziała, że zrobiła już zapasy cukru, mąki itp. na wszelki wypadek... Ale mówiła to z przymrużeniem oka. Zresztą zgodnie z proroctwami mamy chyba zostać oszczędzeni? Chyba, że coś mi się pomyliło... Kojarzy mi się, że św. Faustyna Kowalska pisała o tym...

      Nie wiem, czy robisz czasami zakupy przez internet. Jeśli tak to polecam poszukać "Frondę" na tablicy. Tutaj są egzemplarze po 6 zł: http://olx.pl/oferta/czasopismo-fronda-CID751-ID3reOl.html#637aa2c67f

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Czytałam wcześniejszy numer tego kwartalnika. Różnorodność to na pewno cecha charakterystyczna tego pisma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytam poprzedni numer. Równie dobry, co ten najnowszy.

      Usuń
  4. O patrz! U mnie dzisiaj też Fronda ;)
    Przyznam, że ten numer spodobał mi się najbardziej z 3 ostatnio wydanych i zgodzę się całkowicie z tym że jest to pismo niszowe.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...