niedziela, 27 kwietnia 2014

"Człowiek Krzyża. Historia w obrazach" Alfredo Tradigo

Okres Wielkiego Postu i Triduum Paschalnego mamy już co prawda za sobą, ale w żaden sposób fakt ten nie przeszkadza w odbiorze "Człowieka Krzyża...". W końcu w czasie każdej Mszy Świętej wspominamy to, co działo się w Jerozolimie między 30 a 33 rokiem naszej ery. Publikacja nie jest skierowana, rzecz jasna, jedynie do osób wierzących (choć oni w albumie zobaczą na pewno także drugie dno, trzecie i kolejne). "Człowiek Krzyża. Historia w obrazach" można uznać za pozycję z historii sztuki (choć zahacza i o teologię).

"Człowiek Krzyża..." to spacer przez kolejne epoki wraz z ukrzyżowanym Panem. Dominuje malarstwo renesansowe i barokowe, które jest balsamem dla mojej duszy po obejrzeniu nowoczesnych przedstawień tego, co wydarzyło się dwa tysiące lat temu na Golgocie. Kompletnie nie rozumiem nowoczesnej sztuki. Nie twierdzę jednak, że zamieszczenie reprodukcji współczesnych malowideł jest błędem. Przynajmniej czarno na białym widać upadek tej dziedziny, która miała budzić w człowieku wrażliwość. We mnie wzbudza raczej zniesmaczenie. Ale... de gustibus non est disputandum.


Każdą reprodukcję poprzedza analiza autorstwa Alferdo Tradigo, którą kończą cytaty powiązane tematycznie z omawianym dziełem (fragmenty Ewangelii, Listów św. Pawła, pism ojców Kościoła, Bernarda z Clairvaux, Katarzyny ze Sieny, Jacopone da Todi, Ignacego Loyoli,  Benedykty od Krzyża, Eliota, Ungarettiego, Claudela, Borgesa, Giussaniego, papieży Wojtyły i Ratzingera i wielu innych). Badacz w fachowy sposób wyjaśnia kontekst powstania danego dzieła, tło historyczne i szczegółowo interpretuje kolejne elementy obrazu. Bez uwag autora odebranie większości reprodukcji byłoby praktycznie niemożliwie, a na pewno stracilibyśmy wiele. Przeciętny czytelnik nie zna się bowiem zazwyczaj na bardzo bogatej symbolice malarstwa sakralnego. Często jeden najmniejszy szczegół jest kluczem do zrozumienia dzieła. Dodatkowo Alfredo Tradigo pokusił się o stworzenie podręcznego słowniczka terminów związanych z ikonografią krzyża, co uważam za pomysł genialny. Niejednokrotnie czytając analizę danego obrazu zastanawiałem się, jak rozumieć jakiejś pojęcie użyte przez autora. Na szczęście ani razu nie zdarzyło się tak, że nie znalazłem odpowiedzi w dodatku zamieszczonym na końcu albumu.

Autor pogrupował dzieła wraz z rozważaniami w cztery części: Historia Ukrzyżowanego, Ludzkość u stóp Golgoty, W uścisku z Krzyżem, Symbol Krzyża. Wraz z wybitnym włoskim dziennikarzem i pisarzem przebyłem drogę przez kilkanaście wieków sztuki chrześcijańskiej. Poznałem wczesnośredniowieczne freski i gotyckie wzorce, renesansową statykę i barokową ekspresję, klasycystyczne kanony i współczesne próby łamania ich.


Nie sposób pominąć starannego wydania "Człowieka Krzyża". Twarda oprawa, szyty grzbiet, papier kredowy, doskonałej jakości ilustracje oraz kartonowe etui czynią z książki prawdziwą ozdobę biblioteczki. Szkoda tylko, że okładka nie jest identyczna z obwolutą. Nie oszukujmy się - obwolutę wcześniej czy później wyrzucimy (zresztą w założeniu ma ona pełnić funkcję ochronną). Wtedy pozostaje nam jedynie pusta czerń. Choć to akurat do tej publikacji pasuje...


Wbrew temu, co niektóre środowiska próbują wtłoczyć nam do głów, cała kultura europejska oparta jest na Krzyżu Chrystusowym. Cywilizacja zachodnioeuropejska zapuszcza swoje korzenie w cywilizacji judeo-chrześcijańskiej. Jeśli Europa odetnie się od swojego dziedzictwa to pozostanie ciemna pustka. Bo jakie inne dziedzictwo ma Europa? Choćby z tego powodu warto sięgnąć po "Człowieka Krzyża...". Praca Alfredo Tradigo w przystępny sposób prowadzi nas poprzez kolejne epoki kulturowe stawiając na pierwszym miejscu znak, który nie jest jedynie symbolem religijnym, ale buduje także całą naszą kulturę. Być może moje zafascynowanie książką płynie z ogromnej sympatii do historii i dawnej sztuki. Jakby nie patrzeć publikację "Człowiek Krzyża. Historia w obrazach" uznaję za niezwykłą. W założeniach miała zaprezentować najwybitniejsze dzieła związane z ikonografią krzyża, a sama okazała się dziełem.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

4 komentarze:

  1. Zgadzam się, od dziedzictwa nie można tak po prostu się odciąć. Z chęcią obejrzałabym te reprodukcje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno piękna publikacja, z radością wzięłabym do ręki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja! Tak to opisałeś, że zamarzyłam, żeby mieć tak wyjątkową publikację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Naprawdę warto mieć ją w domu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...