wtorek, 18 marca 2014

"W salonie i w kuchni" Elżbieta Kowecka


Rozstrzygające losy świata bitwy, znaczące traktaty pokojowe, międzynarodowe konferencje, następujące po sobie dynastie, wybitni dowódcy... - wszystko to ma oczywiście znaczenie i bez tych elementów nie można mówić o historii. Obok pałaców monarszych istnieją jednak zwykłe szlacheckie dworki. Punkty zwrotne dziejów państwa sąsiadują z nie mniej ważnymi dla zwykłych obywateli wydarzeniami - ślubami, pogrzebami, narodzinami dzieci, smutkami i radościami kolejnych dni. Zawsze życie kraju koegzystuje z codziennymi troskami tysięcy obywateli. I o nich jest ta książka. "W salonie i w kuchni" na pierwszy plan wysuwa zwykłego ziemianina zmagającego się przez cały XIX wiek z darami i przeciwnościami losu.

Przeglądałem kiedyś wydanie tej pozycji z lat siedemdziesiątych. Po zapoznaniu się z kilkoma akapitami stwierdziłem, że żadna pozycja dotycząca historii kultury materialnej nie dorówna jej pod względem językowym. Brakowało mi tylko odpowiedniego "opakowania" genialnej treści. Nowe wydanie z nawiązką zrekompensowało ten mankament. Nie dość, że kolejne rozdziały wzbogaca mnóstwo ilustracji, to jeszcze całość wydrukowano na bardzo dobrej jakości papierze. "W salonie i w kuchni" spełnia wszystkie warunki, aby stać się ozdobą domowej biblioteczki.

Elżbieta Kowecka zabiera nas w podróż, którą zaczynamy w sieni, a kończymy w kuchni. Po drodze poznajemy razem z autorką salony, sypialnie, pokoje rezydentów, bawialnie, gabinet pana domu, pokoje przeznaczone dla służby, biblioteki i sale balowe. Ogromnym atutem książki jest język, którym posługuje się autorka. Trudno w czasie lektury uwierzyć, że "W salonie i w kuchni" to książka historyczna. Czyta się ją jak najlepszą powieść o wartkiej narracji. Owszem, nie znajdziemy zaskakujących zwrotów akcji, ale spokojną gawędę urozmaicają setki ciekawostek. Cieszę się, że cytaty z pamiętników i dzienników nie dominują w kolejnych rozdziałach (a tak dzieje się niestety w wielu tego typu publikacjach i w efekcie autor ogranicza się do zdawkowych komentarzy).

Elżbietę Kowecką interesuje człowiek mieszkający w dziewiętnastowiecznym dworze lub pałacu oraz wszystkie osoby związane z nimi (guwernantki, służące, rezydenci, kamerdynerzy, kucharze itd.), a także wszystko to, co wiąże się z mieszkańcami: ubiór, wystrój wnętrz, potrawy, meble i wiele innych. Opisy kolejnych pokoi (taki układ rzeczowy przyjęła autorka) są wnikliwe, przekazują ogromną liczbę informacji, przy czym nie zanudzają czytelnika zasypując go datami. Dzieje kultury materialnej to chyba najlepszy sposób na popularyzowanie historii. Zwłaszcza jeśli jest podana w tak przystępnej i ciekawej formie, jak u Koweckiej.

Myślę, że nie tylko mi w trakcie lektury "W salonie i w kuchni" towarzyszy nostalgia, a nawet smutek. Sprzęty domowe i dekoracje goszczące w dziewiętnastowiecznych wnętrzach można odtworzyć, klimat jednak minął bezpowrotnie. Nikt i nic nie zdoła już go przywrócić. Stęsknionym za dawnymi czasami pozostają sentymentalne literackie podróże. Książka Elżbiety Koweckiej przy odrobinie uwagi może stać się portalem przenoszącym w świat ziemiaństwa doby XIX wieku.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównywałem to wydanie z wydaniem z PRL i muszę przyznać, że jest zupełnie inne. Pod względem oprawy tamto było dość przeciętne. To najnowsze idealnie uzupełnia świetny tekst Koweckiej. Jest w nim więcej ilustracji, lepszy papier i ładniejsza okładka.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dziękuję za polecenie :) W wolnym czasie poszukam w bibliotece.

      Usuń
  2. Same smakowite kąski u Ciebie. To co lubię w historii to codzienność właśnie, nie pociągały mnie zwykle wielki bitwy a to jak ludzie żyli, w co się ubierali czym zajmowali. Coś dla mnie zatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej tematyki polecam także "Dom". Recenzję znajdziesz na blogu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...