niedziela, 2 marca 2014

KONKURS JĘZYKOWY: "Władca języków" i "Codzienniki" Agnieszki Drummer!


Poprzednie dwa konkursy były dość ubogie jeśli chodzi o pulę nagród. W każdym z nich można było wygrać tylko jedną książkę. Tym razem na nowych czytelników czekają trzy egzemplarze. Najpierw mniej ciekawa część, czyli regulamin:
  1. Uczestnikiem może być osoba, której adres korespondencyjny znajduje się na terenie Polski.
  2. Konkurs trwa od 2 marca do 16 marca 2014 roku do północy. Zwycięzca zostanie ogłoszony do 31 marca (ale oczywiście postaram się wcześniej wyłonić laureata).
  3. Nagrodami są: dwa egzemplarze "Codziennika" Agnieszki Drummer i "Władca języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą".
  4. Aby wziąć udział w konkursie należy być stałym czytelnikiem bloga. Można do tego grona dołączyć ---> patrz "Obserwatorzy". 
  5. Nie jest to warunek konieczny, ale byłoby miło gdybyś umieścił/a na swoim blogu informację o konkursie.  
  6. Książki otrzymają autorzy najciekawszych wypowiedzi, które należy zamieszczać w komentarzach poniżej. 
Zadanie konkursowe: motywacja jest niezbędna w każdym działaniu, które podejmujemy. Jakie macie sposoby na motywowanie się do nauki języka obcego?
Sponsorzy:


4 komentarze:

  1. Z językami jestem związana całe życie i mam nadzieję, że tak pozostanie. Angielskiego uczę się od kiedy pamiętam, chociaż szkoła nie zaoferowała mi pola do popisu w tej kwestii. Aż do momentu spotkania na mojej drodze młodziutkiej studentki filologii angielskiej, która - zostając moją korepetytorką - zmieniła moje życie ;) Dzięki jej zapałowi, cierpliwości i miłości do uczenia i nauczania otworzyły się przede mną drzwi do świata, o którym nie miałam pojęcia. Samo wypowiadanie swoich myśli za pomocą kodu innego niż mój własny było dla mnie - wtedy małej dziewczynki - czymś nie z tej ziemi. Nie wiedziałam oczywiście jak ważne i przydatne są te umiejętności, ile pomogą mi osiągnąć, zrozumieć... Wkrótce okazało się, że mogę porozumieć się z każdym, znaleźć informacje na każdy temat, doskonalić się wg własnych wytycznych, tylko przez umiejętność komunikacji w innym języku. Jak łatwo się domyślić - było mi mało. Kolejnym krokiem było liceum o profilu hiszpańskojęzycznym, gdzie poznałam kolejną pasjonatkę, która otworzyła mi oczy i zaraziła miłością do melodyjnego języka półwyspu. ROZUMIEJĄC mamy świat na dłoni i nie chodzi tu o lepszy wygląd CV czy wyższe zarobki... Wybierając studia zadecydowałam - chcę być dobrą wróżką, odmienić życie młodych, zdolnych, z umysłami chłonnymi jak gąbka, ukształtować ich w najpiękniejszy sposób, postawić ich na skale niczym Mufasa Simbę i powiedzieć ,, patrz Mały, wysiłek, praca i dużo pokory a nauczysz się wybitnie kodu, którym posługują się ludzie na całym świecie i... to wszystko będzie należało do Ciebie''. Zdecydowałam się na specjalizację dydaktyczną na filologii hiszpańskiej. Po co więc się uczę? Po to, żeby nauczyć, wytłumaczyć, pomóc zrozumieć. Bo wiem jaka to potęga i chcę ją przekazywać dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Kiedy wybrałam studia językowe nie wiedziałam tak naprawdę na co się rzucam.
    Wybrałam filologię romańską, profil- bez znajomości języka.
    Problem tkwił w tym, że w „zerówce” większość osób już wcześniej choć „liznęła” język francuski, tylko po prostu nie zdawała z niego matury.
    Ja byłam w tej mniejszość, która z językiem prócz „bonjour” i „merci” nie miała nic wspólnego.
    Nie zniechęciłam się jednak. Każdego dnia chciałam dorównać tym innym, którzy rzekomo nie znali języka. Sama robiłam powtórki z programem multimedialnym. Uwielbiam muzykę, a francuskie piosenki to coś, czego mogłabym słuchać przez cały czas, więc i w ten sposób motywowałam się do poznania zasad wymowy i nowych słów. Chęć zaśpiewania kiedyś po w tym języku jest ogromna. Szczęśliwie zaliczyłam pierwszy rok studiów, ale mój głód wiedzy nie mógł osiąść na laurach. Chciałam czytać lektury w oryginale, niekoniecznie sięgając przez cały czas do słownika.
    Postanowiłam, że poznam język u samych źródeł. Napisałam więc podanie o urlop dziekański i zaczęłam rozglądać się za jakimś zajęciem dla mnie w kraju Króla Słońce.
    Zarejestrowałam się na stronie dla Au Pair i po kilku rozmowach zdecydowałam się na pobyt u jednej z rodzin. Nie tylko poznaję język ale też kulturę. Uczę się przez zabawę z dziećmi jak i uczęszczam na kurs językowy 4 razy w tygodniu. Tam też mam znajomych z różnych zakątków świata. Wielu z nich to osoby mówiące w języku hiszpańskim, więc postanowiłam tez choć troszkę pouczyć się tego języka, by móc zamienić z nimi choć kilka zdań w ich rodzimym języku.
    Językiem otaczam się wszędzie i o każdej porze. Czytam książki, słucham radia, oglądam filmy..
    I nie zamierzam przestać.
    Poznanie wspaniałych ludzi z innego kraju to największa motywacja do codziennej nauki języka.
    A pewnie za jakiś czas coś tam sobie zaśpiewam w nim... niekoniecznie pod nosem (czy pod prysznicem).

    Tak właśnie się motywuję- rzuciłam się na głęboką wodę, by nauczyć się pływać.
    A w końcu też nie tylko będę czytała w języku Moliera, ale też będę tłumaczyła z niego na nasz piękny język ojczysty.
    VIVE LE FRANCE!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeglądanie ofert pracy. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...