czwartek, 6 marca 2014

Kolejne potyczki z "Egzorcystą"


"Egzorcysta" to jedyna gazeta, którą uczciwie czytam od deski do deski. Nie omijam żadnych artykułów. Nawet jeśli jakiś wydaje się pozornie mniej interesujący to po skończonej lekturze zawsze przyznaję, że warto było nie ulec pierwszemu wrażeniu. Artykuły nawet nie tyle pogłębiają wiarę, co poszerzają wiedzę (i to nie tylko religijną, ale także historyczną). Co więcej, nie tracą na aktualności. Czytuję czasami tygodniki katolickie, które później lądują na dnie szafy. Po kilku miesiącach często próbuję do nich wrócić, ale wtedy okazuje się, że właściwie tylko kilka (w porywach kilkanaście) stron mógłbym z zainteresowaniem przeczytać po raz kolejny.

Rekomendacja Tomasza Adamka.
Miesięcznik to ucieleśnienie łacińskiej sentencji "verba docent, exempla trahunt". Na łamach każdego numeru znaleziono miejsce dla osobistych świadectw. Co więcej część z nich została opatrzona komentarzem teologicznym, co ma duże znaczenie zwłaszcza, gdy osoba dzieląca się swoimi doświadczeniami porusza kontrowersyjne tematy.

Pismo skupia całą plejadę bardzo dobrych lub wybitnych autorów. W "Egzorcyście" publikują lub publikowali swoje teksty m.in. ks. dr hab. Aleksander Posacki (niestety został ukarany w formie zakazu wypowiedzi przez prowincjała jezuitów), ks. dr hab. Marek Chmielewski (w każdym numerze możemy przeczytać niezbyt długi, ale za to treściwy i konkrety wywód z zakresu teologii duchowości) i dr Wincenty Łaszewski. Cenię artykuły z zakresu historii sztuki, które opatrzone są doskonałej jakości reprodukcjami omawianych dzieł.

Wspominałem już kiedyś, że nie rozumiem zarzutów kierowanych w stronę miesięcznika, zgodnie z którymi ma on rzekomo skupiać się tylko na Szatanie i demonach. Oczywiście dużą część artykułów poświęcono zagrożeniom duchowym (i bardzo dobrze!), ale na tym nie zamyka się tematyka podejmowana przez "Egzorcystę". Czytałem dotychczas 1/3 trzecią numerów (mam nadzieję, że uda mi się kiedyś nadrobić zaległości i przeczytać wszystkie) i na tej podstawie mogę stwierdzić, że ks. abp Marek Jędraszewski niesprawiedliwie ocenił miesięcznik.
Tomasz Adamek o walce duchowej.
Okazuje się, że jest jakieś czasopismo, które nosi tytuł "Egzorcysta", które dla niektórych stało się jakby organem egzorcystów polskich i nikt nie zwraca uwagi na taki drobiazg, że to pismo nie ma imprimatur, że nie wiadomo przez kogo jest wydawane, prawdopodobnie przede wszystkim dla celów komercyjnych (...)
Zgoda, "Egzorcysta" nie ma imprimatur. Teraz to jednak norma. Zdecydowana większość książek religijnych, które czytam jest pozbawiona oficjalnej aprobaty władz kościelnych. Można się przez to natknąć na pseudoteologiczne bzdury, co zdarzało mi się, ale nie przesadzajmy - może dwa, trzy razy. Gdybyśmy jednak przykładali tak dużą wagę do imprimatur to chyba musielibyśmy przestać czytać literaturę religijną. Nie wiem, co metropolita łódzki ma na myśli wspominając o komercji. Nawet jeśli "Egzorcysta" nastawiony jest na zysk to czy to jest czymś złym? Chyba nawet najbardziej zagorzali moraliści nie uznają zarabiania pieniędzy za grzech. Oczywiście ważny jest sposób ich zdobycia. Ale czy przedstawianie katolickiego spojrzenia na zagrożenia duchowe i inne kwestie związane z duchowością chrześcijańską może być uznane za niemoralne (nawet jeśli ktoś czerpie z tego zyski)?
(...) tworzy się jakąś manichejską wizję świata: są siły zła, zdawałyby się nawet silniejsze niż Pan Jezus.
Powiem tylko tyle: temat wiodący styczniowego numeru z tego roku to "Słabość Złego". 
Miejmy nadzieję, że zostaną podjęte kolejne kroki i informacja o tym, że "Egzorcysta" i tego typu przedsięwzięcia mogą przynieść więcej szkód, niż korzyści, będzie docierać do świadomości wszystkich katolików.
Przeczytałem kilka numerów i nie zauważyłem, żeby ta lektura przyniosła mi jakąkolwiek szkodę. Być może nieopatrznie część czytelników niewłaściwie zrozumie przesłanie "Egzorcysty" i zacznie wszędzie widzieć przejawy zła (poniekąd mogę się z tym zgodzić; w numerze z lutego tego roku czytałem list kobiety, która dopatrywała się źródła nieszczęść w swoim życiu w wazonie...), ale autorzy czasopisma nie mogą ponosić za to odpowiedzialności. Cenię ks. abp. Jędraszewskiego i bardzo podoba mi się pomysł comiesięcznego spotykania się z wiernymi swojej archidiecezji (relacje z tych spotkań można znaleźć w internecie), ale w tym przypadku pozwolę sobie pozostać w kontrze do zdania duchownego.

Cenię ten miesięcznik nie tylko za podejmowane tematy, ale i za formę wydania. Bardzo dobrej jakości papier, przyjemny dla oka układ graficzny i duża ilość kolorowych zdjęć uatrakcyjniają lekturę. Może kiedyś autorzy tygodnika zdecydowaliby się na jakieś dodatki związane z tematyką podejmowaną przez "Egzorcystę"? Nie wiem, jak przedstawia się taki pomysł od strony technicznej i finansowej, ale wydaje się niegłupi. Pamiętam, że dwa lata temu "Gazeta Polska Codziennie" dodawała poświęcone medaliki św. Benedykta. Zainteresowanie było ponoć ogromne.

Część tez postawionych w niektórych artykułach uważam za przesadzone. Mam tu ma myśli przede wszystkim numer z "Muzyką ciemności" na okładce. Znam osoby, które słuchają zespołów krytykowanych przez autorów i wcale nie noszą one oznak jakiejkolwiek formy zniewolenia. Są praktykującymi katolikami. Do wszystkiego potrzebny jest dystans. Czasami w "Egzorcyście" brakuje go (tu mogę zgodzić się z ks. abp. Jędraszewskim). Ale chyba otwierając gazetę nie wyłączamy umysłu? Część artykułów rzeczywiście może wzbudzić w nas jakiś lęk, obawę, ale tylko wtedy, gdy bezrefleksyjnie przyjmujemy to, co czytamy.

Piotr Żyłka w październiku tak pisał o "Egzorcyście": Uważam, że miesięcznik "Egzorcysta" jest czasopismem szkodliwym, niepotrzebnie skupiającym uwagę na sprawach, którym nie jest dobrze poświęcać zbyt wiele uwagi. Po lekturze kilku numerów opinia ta wydaje mi się całkowicie bezzasadna. Dlaczego zagrożeniom duchowym nie poświęcać należnego im miejsca? Chowanie głowy w piasek nie rozwiązuje żadnego problemu. Wychodzę z założenia, że lepiej mieć wiedzę (nawet gdy może okazać się trudną) niż jej nie mieć. Oczywiście lepiej byłoby, gdyby "Egzorcysta" nie był jedyną gazetą religijną czytaną przez nas. Jako uzupełnienie wiedzy sprawdza się jednak doskonale. Na koniec zwracam uwagę, że opinia metropolity łódzkiego nie jest opinią całego episkopatu. Ks. abp. Wacław Depo bardzo przychylnie odnosi się do miesięcznika. Skierował nawet swoje słowa do czytelników pierwszego numeru.

Poza tym warto zacytować słowa "Gazety Wyborczej":
Miesięcznik "Egzorcysta" to mieszanka erotyki, horroru, demonologii i problemów kapłaństwa. Błogosławi go abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Czy wcześniej to przeczytał? Czy te brednie to obecna prawda Kościoła?
Jeśli GW nazywa coś bredniami to z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że jest to szczera prawda. 

1 komentarz:

  1. Chyba po prostu warto zachować zdrowy rozsądek przy czytaniu czegokolwiek. Pan Bóg nie po to obdarzył nas rozumiem, żebyśmy z niego nie korzystali. Sami powinniśmy potrafić ocenić, czy jest coś przesadzone czy nie. Miesięcznikowi zarzuca się, że "promuje" nieczyste siły- okej, każdy ma prawo do własnej oceny. Niech jednak każdy się zastanowi nad tym, że prób dobra na świecie panuje też zło i jeśli możemy unikać robienia czegoś by się z tym złem aż nadto nie stykać, to chyba warto o tym mówić.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...