czwartek, 20 lutego 2014

Wśród lektur też są perełki


Wśród lektur też są perełki. Jedną z nich jest dla mnie "Granica". Nie wiem, dlaczego nie przeczytałem jej wcześniej. Zatrzymałem się gdzieś w okolicach dwudziestej strony. Wydawała mi się wtedy nieciekawa. Okazuje się jednak, że z każdym rozdziałem książka zyskiwała w moich oczach. Po skończonej lekturze już rozumiem, dlaczego "Granicę" uznaje się za jedną z najlepszych polskich powieści.

Przed omówieniem walorów językowych i przesłania płynącego z powieści warto zatrzymać się na tak banalnej rzeczy, jak przyjemność z czytania. "Granica" nawet bez zwracania uwagi na tę całą otoczkę psychologiczną to zwyczajnie dobra książka. Akcja jest dość wartka, narracja nie nudzi czytelnika, a opisy mimo że często są dość rozbudowane (chociaż to i tak nic w porównaniu z "Nad Niemnem") to nie wywołują uśpienia u czytelnika.

Zofia Nałkowska
Omawiając "Granicę" rzadko zwraca się uwagę na taką kwestię jak wpływ aborcji na kondycję fizyczną matki. W czasach, gdy część celebrytek szczyci się tym, że zabiła swoje dziecko i biega z tą informacją od programu do programu, od gazety do gazety to ważny głos w dyskusji o mordowaniu nienarodzonych dzieci. Jedna z bohaterek "Granicy" po dokonaniu aborcji popada w obłęd i chorobę psychiczną. Według osób zajmujących się takimi kobietami aborcja zostawia ślad w psychice kobiety do końca życia. Zofia Nałkowska świetnie przedstawiła to, co dzieje się z matką po pozornie normalnym "zabiegu".

Trochę rażą wtłaczane czytelnikowi poglądy socjalistyczne. Autorka krytykuje jednego z przedsiębiorców, który zamknął fatalnie prosperującą hutę. Cóż w tym dziwnego? A co miał zrobić? To chyba jedyne rozsądne wyjście w tej sytuacji. Nie podoba mi się także jednostronne ukazanie arystokracji. Każda grupa ma swoje wady i zalety. Demonizowanie jednej z nich przeczy prawdzie historycznej.

"Granica" ukazuje związek między środowiskiem, z którego wywodzi się i w którym dorasta człowiek a jego tożsamością i wyborami życiowymi. Nałkowska nie przypisuje decydującej roli w życiu jednostki pochodzenia. Uważa, że zawsze ostatnie słowo należy do nas i to my decydujemy o tym, co jest dla nas najważniejsze i czemu możemy się poświęcić.

Dużo do myślenia daje obraz mieszczaństwa przedstawiony przez autorkę, które pozbawione jest jakichkolwiek szerszych horyzontów umysłowych. Jego mentalność podpowiada mu, że odnalezienie się w społeczeństwie można utożsamiać z robieniem kariery i powiększaniem stanu posiadania. Nałkowska ukazuje także upadek moralny (czy nawet ogólnie upadek) inteligencji, która dla doraźnych korzyści materialnych i zachowania pozycji społecznej rezygnuje ze swoich idei. Czy i dzisiaj nie spotykamy się z analogiczną sytuacją? Przesłanie "Granicy" jest ponadczasowe. W końcu to książka o władzy. A ta istnieje od kilku tysięcy lat i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie miało się coś zmienić. Warto więc poznać mechanizmy, które rządzą u jej szczytów.

6 komentarzy:

  1. Czytałem w liceum, i teraz chyba wypadałoby jeszcze raz przeczytać, spojrzeć dojrzalszym okiem :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Są takie książki, do których się dorasta. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam bardzo dawno temu jako lekturę i pamiętam, że powieść podobała mi się. Oglądałam również film. Może wrócę do niej, bo chyba warto sobie ją przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto :) Filmu nie oglądałem. Nie lubię oglądać filmów opartych na książkach, które już czytałem.

      Usuń
    2. A ja lubię, byle film nie wyprzedził książki.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...