poniedziałek, 3 lutego 2014

Cel uświęca środki?


"Na Boga, cóż dla nich święte?!" - biadolił przed tysiąca laty kronikarz Thietmar nie kryjąc oburzenia z powodu koronacji Chrobrego. O ile podstawy jego gniewu są mocno dyskusyjne to komentarz idealnie pasuje do dopiero co wydanej książki "Jestem bardzo w rękach Bożych".

"Notatki osobiste spalić" - czy może być bardziej klarowne polecenie? Na jakiej podstawie ks. kardynał Dziwisz uznał, że wie lepiej od Jana Pawła II? Jeśli Ojciec Święty wydał taką dyspozycję to znaczy, że miał ku temu ważne powody. Może uznał, że wszystko, co chciał nam przekazać już ujrzało światło dzienne? W końcu niewielu papieży pozostawiło po sobie taką spuściznę. Wola zmarłego powinna być zaś święta. Tak jest przynajmniej przyjęte w zachodnioeuropejskiej kulturze. Jeśli testament nie koliduje z prawem to należy go wypełnić od pierwszego do ostatniego punktu. Dlaczego Janowi Pawłowi II odbiera się to prawo?

Wreszcie jedynym dysponentem notatek powinna być Stolica Apostolska. Tymczasem prawo do nich uzurpuje sobie metropolita krakowski. Jak już nie chciał ich spalić i musi koniecznie je wydać to czy nie mógł pójść z nimi do jakiegoś diecezjalnego wydawnictwa, a dochody ze sprzedaży przeznaczyć na stypendia dla młodzieży lub inne dzieła związane z osobą Jana Pawła II? Cel nie uświęca oczywiście środków, ale może przynajmniej niektórym łatwiej byłoby oswoić się z zaistniałą sytuacją. Sekretarz Ojca Świętego wybrał jednak wydawnictwo Znak, które z wielką chęcią przychyliło się do pomysłu duchowego i rozpoczęło nawet szeroko zakrojoną akcję marketingową. W końcu gra się toczy o wysoką stawkę. Polacy mają sentyment do papieża, więc wydawca liczy, że książka będzie się świetnie sprzedawać. Nie dość, że wybrano wydawnictwo komercyjne to jeszcze bardzo kontrowersyjne. Znak zdecydował się przecież na publikację choćby "Złotych żniw", które delikatnie mówiąc w wielu miejscach rozmijają się z prawdą.

Niestety muszę rozczarować tych, którzy mają nadzieję, że książka jest "dziennikiem duszy" (jak to ma miejsce w przypadku choćby "Dzienniczka. Miłosierdzie Boże w duszy mojej" św. s. Faustyny Kowalskiej). Notatki dotyczącą w dużej mierze wysłuchanych rekolekcji. W końcu nie tylko wierni, ale i papież uczestniczy w nich. Ojciec Święty czynił przy tym na bieżąco pewne zapiski. "Jestem bardzo w rękach Bożych" jest więc głównie kompilacją myśli i cytatów innych osób (do tego dochodzą oczywiście drobne komentarze Ojca Świętego oraz przemyślenia na temat swojego powołania, posługi kapłańskiej czy roli Kościoła).

Wszystko, co Ojciec Święty chciał nam przekazać naprawdę ujrzało już światło dzienne. Zachęcam więc do bojkotu książki wydanej przez Znak. Sam jej nie kupię i Was zachęcam do tego samego.

9 komentarzy:

  1. Sama nie wiem co myśleć o tym wszystkim. Póki co nie mam zamiaru kupować, ani czytać tej książki, bo również uważam, ze polecenie Ojca Świętego było jasne i czytelnie. Cała sprawa jest co najmniej podejrzana, a opinię o ks. kardynale pozostawię dla siebie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie decyzje personalne Ojca Świętego muszą być słuszne. Każdy ma prawo do błędu w doborze współpracowników...

      Usuń
  2. Nie wiadomo czym kierował się arcybiskup? Czym to tłumaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłumaczy, że notatki są rzekomo kluczem do zrozumienia duchowości Jana Pawła II.

      Usuń
    2. Jak pomyślę o tym, kardynał Dziwisz buduje Centrum Jana Pawła II to może chodziło mu o dodatkowe dochody, ale mam nadzieję, że to jednak nie to.
      Ale realizacja testamentu jest jednak najważniejsza co innego, gdyby Papież pozostawił to do decyzji swego przecież nie tylko sekretarza, ale i przyjaciela.

      Usuń
    3. Nawet jeśli ks. kardynał buduje Centrum Jana Pawła II to wątpię, żeby prywatne, komercyjne wydawnictwo przeznaczyło na ten cel dużą sumę. Gdyby mu rzeczywiście na tym zależało to zaniósłby książkę to jakiegoś małego, diecezjalnego wydawnictwa. Tylko wtedy całość środków ze sprzedaży mogłaby trafić na inwestycję.

      Usuń
    4. A zatem chyba z dobroduszności dał się komuś "podprowadzić". Wiem, że to brzydko wybrzmiało, ale chyba trudno to inaczej wytłumaczyć.

      Usuń
  3. Zastanawiałam się nad tą książką licząc na jeszcze lepsze poznanie myśli Jana Pawła II ale chyba jednak dołączę do tych , którzy nie kupią tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeglądałem ostatnio książkę i tylko utwierdziłem się w swoim postanowieniu. Większość tekstu stanowią luźne zapiski. A ponieważ były przeznaczone dla samego papieża to mnóstwo jest w nich skrótów, wtrąceń włoskich i innych fraz znanych tylko samemu piszącemu. To, co zobaczyłem potwierdza, że notatki absolutnie nie były przeznaczone dla wiernych.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...