niedziela, 9 lutego 2014

Buddyjskie zabobony w podręczniku Agnieszki Drummer

W recenzji "Codzienników" Agnieszki Drummer wspomniałem o pewnym mankamencie. Z powodu objętości tamtej opinii zdecydowałem, że napiszę o nim innym razem. Zaznaczam, że publikacje Agnieszki Drummer uważam za naprawdę dobre i rzeczywiście przydatne. Nie wiem tylko, w jakim celu wtrąca ona do książek językowych buddyjski zabobon. Jeśli w nie wierzy to jej sprawa. Ale czy nie może pisać o swoich wierzeniach na blogu lub wydać osobną publikację na ten temat?

Zarówno w "Codzienniku angielskim", jak i w "Codzienniku niemieckim" umieściła bliźniacze artykuły dotyczące mundr. Mundry to joga palców. Teoretycznie pomagają w myśleniu, nauce, koncentracji. Rzekomo działają nawet na różne schorzenia, problemy i kłopoty. W rzeczywistości są gestami otwierającymi na obce bóstwa, czyli de facto Szatana. Pomijam już tutaj kwestię zdrowego rozsądku i logiki (czy odpowiednie ułożenie palców może nas uleczyć...?). Zalecam szczególną ostrożność, a autorce wystawiam żółtą kartkę. Mogła przynajmniej zaznaczyć, że część artykułów nie jest przeznaczona dla wszystkich. Przemycanie buddyjskich zabobonów pod płaszczykiem pomocy w opanowaniu języka obcego jest nieeleganckie i nieuczciwe.


1 komentarz:

  1. Joga jest modna i wiele osób to "kupi". Wręcz stanie się to plusem tej książki, że takie fantastyczne nowe teorie są prezentowane. Niestety.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...