piątek, 17 stycznia 2014

"Wskrzeszenia" Małgorzata Pabis


Kiedy w lipcu 2013 roku arcybiskup Henryk Hoser zorganizował na Stadionie Narodowym w Warszawie spotkanie ze znanym ugandyjskim charyzmatykiem część dziennikarzy przystąpiła do ataku. Zgromadzonym wiernym zarzucano naiwność i głupotę. Oskarżano ich o zacofanie i ciemnotę. Ks. Johna Bashoborę bez pardonu nazwano szarlatanem. A posła Johna Godsona, który przy okazji pewnego wywiadu przyznał, że sam widział wskrzeszenie lewa strona mediów niemal zlinczowała. Większość katolików nie wiedziała zaś, co o tym myśleć. Teoretycznie ponad 40% z nas co niedzielę deklaruje, że wierzy w zmartywchwstanie ciała. Ale czy rzeczywiście uznajemy wskrzeszenie za możliwe?

Publikacja Małgorzaty Pabis jest niezwykle ważna. Przede wszystkim ukazuje wszechmoc Jezusa Chrystusa. Jesteśmy skłonni uwierzyć w cudowne uzdrowienie z nowotworu czy nagłe zniknięcie guza mózgu dość pokaźnych rozmiarów. Wydaje się jednak, że do wskrzeszeń podchodzimy z pewną rezerwą. Myślę, że lektura książki Małgorzaty Pabis pozwoli przełamać niewiarę i ostatecznie przyznać, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Na pewno nie bez znaczenia dla wiary czytelnika pozostanie kilkaset cudownych przypadków powstania z martwych, które zostały skrupulatnie zebrane przez autorkę.

Jezus Chrystus wskrzesza Łazarza
Niestety książka nie została przygotowana z należytą starannością. Po bardzo ciekawym i rzetelnym pierwszym rozdziale, który podejmuje tematykę wskrzeszeń opisanych na kartach Biblii, przechodzimy do części traktującej o świętych, którzy dokonywali podobnych cudów. Od tego typu publikacji oczekuję przede wszystkim uczciwego spojrzenia na materiał źródłowy i opisaniu tylko tego, co jest pewne. Tymczasem w tym rozdziale roi się od baśni i podań ludowych, czego zresztą autorka nie ukrywa. W przypisach znalazło się nawet odwołanie do "Legend polskich"... Czy nie wystarczyłoby sięgnąć po przypadki wskrzeszeń potwierdzone przez Kościół lub reprezentujące dużą wiarygodność? Tych warunków nie spełnia choćby legenda o św. Stanisławie i komesie Piotrze. Autorka opiera się w tym przypadku jedynie na "Rocznikach" Jana Długosza, który jak wiadomo miał skłonność do konfabulacji. Wszystkie informacje z jego dzieła powinny być więc konfrontowane z innymi źródłami.

Dobrze, że pojawiła się taka publikacja. Nie sposób co prawda przymknąć oczu na pewne niedociągnięcia, ale nie mają one decydującego wpływu na ocenę książki. Poza ciekawą tematyką warto zwrócić na kompleksowe przedstawienie tematu przez autorkę.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...