wtorek, 7 stycznia 2014

"Teoria bezwzględności" Beata Pawlikowska


Od wielu lat w poszczególnych książkach Beaty Pawlikowskiej pojawiają się rozważania dotyczące funkcjonowania naszej cywilizacji oraz świata białego człowieka. Moralizatorskie wstawki (jak niektórzy nazywają te fragmenty publikacji podróżniczych) zazwyczaj przepełnione były żalem i rozgoryczeniem, a nawet skrajnym pesymizmem (co znacząco kontrastuje z optymistycznym nastawieniem do życia autorki, który namiętnie promuje). Dotychczas rozrzucone w różnych książkach Beata Pawlikowska postanowiła zebrać i zestawić ze swoimi doświadczeniami płynącymi z ponad dwudziestu lat podróżowania. I tak właśnie powstała "Teoria bezwzględności".
 
Książka składa się z 6 części:
  1. Cyrk osobowości.
  2. Wielka podróż.
  3. Krótka historia naszej cywilizacji.
  4. Kilka prostych prawd o dzieciństwie, czy psychologia stosowana.
  5. Dokończenie krótkiej historii naszej cywilizacji.
  6. Koniec świata według Majów.
Książka otwiera oczy na prawdziwy obraz naszej cywilizacji, która okazuje się nielogiczna i autodestrukcyjna. Autorka za pomocą metaforycznych opowiadań opisuje jej rozwój od Adama i Ewy aż po czasy współczesne. Zastanawia się, co takiego się stało, że Europejczycy w pogoni za pieniędzmi czy stanowiskami nie potrafią się zatrzymać choćby na chwilę i zastanowić się nad swoim życiem, zachwycić się nad wschodem Słońca i zieleniącymi się na wiosnę roślinami, karmią się wysoko przetworzoną i niezdrową żywością, spłacają kilka kredytów i jednocześnie wyrzucają jedzenie. Beata Pawlikowska wyjaśnia to w zaskakująco logiczny sposób. Zazwyczaj rekomendacje wydawnictwa zamieszczane na okładce nie mają zbyt wspólnego z rzeczywistością. Tym razem blurb prawdę czytelnikowi powie. "Ta książka na zawsze zmieni sposób, w jaki patrzysz na świat, cywilizację i własne życie" - mogę się pod tym popisać. "Teoria bezwzględności" nie pozostanie obojętna żadnemu czytelnikowi. Prowokuje ona do myślenia związanym nie tylko ze stanem zachodniej cywilizacji, ale i naszym życiem. Bowiem nasze drobne decyzje, co wielokrotnie podkreśla autorka, bezpośrednio i pośrednio wpływają na cały świat.

"Teoria bezwzględności" nie jest wolna od wad. W przedostatnim rozdziale pojawia się szczegółowy program autorki. Ze zdecydowaną większością podpunktów mogę się zgodzić. Kilka jednak uważam za zbędne, a nawet mogące urazić uczucia innych. "Nie poszedłbym na wojnę w obronie żadnego kraju, bo mam wewnętrzne przekonanie, że umowna granica między państwami nigdy nie będzie ważniejsza od ludzkiego życia i zdrowia" - w najlepszym przypadku ten punkt mogę uznać za tchórzostwo ukryte pod płaszczykiem skrajnego pacyfizmu. Autorce jak widać nie jest znane pojęcie wojny sprawiedliwej. Już kolejny punkt zaczyna się od słów "Jestem patriotą". Czyli kocham swój kraj, ale nie jestem nic dla niego w stanie zrobić? Czy tylko dla mnie te dwa punkty są sprzeczne...?

Niestety Beata Pawlikowska posługuje się czasami stereotypami. Twierdzi np. że wszyscy politycy to oszuści. Nie jestem oczywiście tak naiwny, żeby uważać wszystkie osoby zasiadające w sejmie, rządzie i samorządzie terytorialnym za kompetentne i stawiające za pierwszym celu dobro naszego kraju, ale nie wierzę, że wśród nich nie znajdzie się kilka uczciwych perełek. Myślę, że stwierdzenie autorki mogło dotknąć niejedną osobą. Rozejrzyjmy się wokół siebie i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: czy na prawdę nie znamy ani jednego radnego, posła, burmistrza lub wójta, który rzetelnie wykonuje swoje obowiązki czy jest wręcz społecznikiem?

"Nie pasjonuje się polityką, bo polityka dzieli ludzi zamiast ich łączyć" - kolejny bezsensowny punkt. Wydaje mi się tylko niezbyt udanym usprawiedliwieniem dla braku zainteresowania życiem społecznym we własnym kraju. Polityka to nasz obowiązek (przypomniał o tym niedawno sam papież Franciszek). Nie ma sensu ukrywać, że nie ma ona wpływu na nasze życie. Można oczywiście schować głowę w piasek i nieustannie powtarzać, że polityka jest brudna, ale czy tak powinni zachowywać się odpowiedzialni obywatele? W kolejnym punkcie autorka pisze "Nie walczę z żadną ideologią". A dlaczego? Jeśli jakaś ideologia jest zła i destrukcyjnie wpływa na otaczającą nas rzeczywistość to dlaczego mamy stać z założonymi rękami i się jej nie sprzeciwiać?

"Nie jestem gorącym zwolennikiem kościoła ani też nie występuję przeciw niemu". Zasady ortografii polskiej są najwyraźniej autorce obce. A zaledwie kilka punktów wcześniej deklarowała swój patriotyzm. Szacunek dla języka ojczystego jest przecież jednym z jego przejawów. Chyba że autorka chciała umniejszyć znaczenie Kościoła. Nie znam intencji Beaty Pawlikowskiej, ale poprawność językowa obowiązuje jak na razie wszystkich i tego się trzymajmy. Kolejna kwestia wyłaniająca się z tego punktu to rażąca niechęć autorki do katolicyzmu. Może słynna podróżniczka zainspirowała się Wolterem, który mawiał, że tolerancja należy się wszystkim oprócz katolików. Co ciekawe Beata Pawlikowska nie ma takiego zdania na temat innych systemów religijnych. Kilka stron pisze wcześniej o szacunku dla wszystkich religii. W tym punkcie wyróżnia jednak tylko Kościół...

Nie do końca rozumiem cel włączenia przez autorkę do swoich rozważań elementów fizyki kwantowej. Nie wnoszą one nic ciekawego. Wydaje mi się nawet, że odrobinę utrudniają zrozumienie tez autorki prezentowanych w książce.

Część mojej recenzji dotycząca wad "Teorii bezwzględności" jest znacznie dłuższa od fragmentów opisujących jej zalety. Nie oznacza to, że w książce przeważają słabe strony. Po prostu mankamenty wymagały dłuższego komentarza. Nie żałuję ani jednej chwili poświęconej na lekturę tej książki Beaty Pawlikowskiej. Nie zawsze musimy się przecież zgadzać ze wszystkim, co przeczytamy. Ważne jest to, aby wynieść z każdej pozycji coś dla siebie, co bezapelacyjnie udało się mi.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

3 komentarze:

  1. Ja trochę swojego czasu spędzonego nad nią żałowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo cenię sobie autorkę, tą książkę na pewno kiedyś przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...