środa, 29 stycznia 2014

Język obcy w rok z Agnieszką Drummer


Systematyczność. Każdy, kto próbował uczyć się języków obcych zna wszystkie barwy tego słowa. Bez niej wszelkie wysiłki kończą się fiaskiem, różne cudowne metody przestają przynosić obiecywane efekty, a najlepsze materiały tracą swój urok. Zniechęcenie zaś rośnie wprost proporcjonalnie do jej spadku. Drugim kluczowym pojęciem niezbędnym w procesie uczenia się języka obcego jest motywacja. Być może przeczytałeś już kilkanaście artykułów na temat coraz większego znaczenia języka niemieckiego (o j. angielskim nawet nie wspominam z oczywistych względów), ale zapał do nauki w tajemniczy sposób rozmył się po kilku tygodniach. Posiadasz w przepastnych zbiorach swojej pamięci takie doświadczenia? Niestety muszę przyznać, że mi nie jest to obce. A co byście powiedzieli gdybym zaraz przedstawił Wam remedium na powyższe bolączki?

Nie mam zbyt dobrych wspomnieć związanych z podręcznikami do nauki języków angielskiego i niemieckiego. W większości były nieciekawe, sztampowe i odpychające. Choć może nie powinienem na nie narzekać. W końcu widziałem książki nie posiadające ani jednego zdjęcia. Całe czarno-białe! Ktoś może powie, że to nie przedszkole i liczyć się treść. Jaką jednak korzyść wyniesie uczeń z najlepszego podręcznika jeśli nie będzie do niego zaglądał? Pierwszy kontakt z pozycjami Agnieszki Drummer wypadł bardzo pozytywnie. Otwieram, a tam wszystkie kolory tęczy (obie książki były wydane przed 11 listopada, więc nie myślcie, że to jakaś prowokacja:). Na połowie stron zdjęcia, schematy, tabelki, diagramy i różne inne barwne cuda, od których trudno oderwać wzrok.

A czym właściwie są "Codziennik niemiecki" i "Codziennik angielski"? Na pewno nie zaliczyłbym ich do kategorii typowych książek do nauki języków obcych. Dla mnie są podręcznikami motywacji. Wyraźnie zaznaczam, że nie zastępują one tradycyjnych materiałów do nauki! Są raczej ich uzupełnieniem. Choć w tym przypadku to chyba za małe słowo, ponieważ owo "uzupełnienie" jest równie ważne (jeśli nie ważniejsze) niż "normalny" podręcznik.

Pierwsza strona (oczywiście po stronie z informacjami od wydawcy, stronie tytułowej i tego typu rzeczach) i już zaskoczenie. "Po co uczę się angielskiego/niemieckiego?" To moje początkowe zadanie. Pierwszy raz spotykam się z podręcznikiem, który tak poważnie traktowałby kwestię motywacji w procesie nauki. Ale to nie wszystko. Wystarczy przewrócić kilka kartek, żeby przekonać się, że autorka będzie czuwać nad naszą nauką przez okrągły rok. Otóż wymyśliła ona diagram kołowy, w których na zielono zaznaczamy dni, w które sumiennie poznawaliśmy tajniki danego języka obcego, a wszelkie nasze lenistwa odnotowujemy barwą czerwoną. Od dziś nic już nie będzie takie kolorowe. Każdy nasz upadek będzie kłuł w nasze oczy i serce tyle razy, ile otworzymy podręcznik. Metoda kija i marchewki na jednej stronie.

Na następnej stronie zaczyna się tęczowa część podręcznika, którą podzielono na 365 dni (daty uzupełniamy sami, więc nie możesz drogi czytelniku wykręcać się, że zaczniesz od 1 stycznia, 1 lutego czy jakiejkolwiek innej "daty granicznej"). W każdym dniu znajdziemy trzy lub cztery elementy z następującej listy: cytat, idiom, humor, rada, przysłowie, czy wiesz, że... Wszystko (poza radą) oczywiście w języku obcym. Zapewnia to minimalny dzienny kontakt z językiem. Między poszczególnie dni wpleciono rozmaite zestawienia np. czasy przeszłe, konstrukcje gramatyczne wyrażające teraźniejszość czy najczęściej używane czasowniki. Wyjaśnienia są bardzo przejrzyste. Ale to nie koniec. Autorka dodała także kilka pragmatycznych dodatków m.in. "jak dobrze napisać CV po angielski?" i"gdzie szukać pracy w Wielkiej Brytanii?". Tematy jak najbardziej aktualne.

Druga część książki to plany tygodniowe. W każdym tygodniu zobowiązujemy się (pisemnie!), co będziemy robić każdego dnia (konkretnie!) i jak dużo czasu nam to zajmie. Nie myśl Drogi Czytelniku, że wymyślisz nierealny plan, nie zdołasz go zrealizować, a później szybko przejdziesz do kolejnego planu tygodniowego. Autorka przewidziała grzechy językowe takich spryciarzy. Po każdym planie tygodniowym musimy wypełnić "moje podsumowanie językowe". Możliwości wymówek dla leni zostały poważnie ograniczone. Nie ma tam miejsca na elaboraty. Nieuchronnie musimy pod koniec każdego tygodnia zmierzyć się z prawdą i ocenić od 1 do 10, czy jesteśmy zadowoleni z siebie czy też nie.

Książka nie jest przeznaczona dla jakiegoś konkretnego poziomu językowego. Mogą z niej korzystać zarówno osoby rozpoczynające przygodę językową, jak i te bardziej zaawansowane. Może zabrzmi to jak z taniej reklamy, ale efekty gwarantowane (jeśli oczywiście zastosujemy się do rad autorki). Pomimo mojego krytycznego nastawienia do wszelkich cudownych materiałów trudno mi znaleźć jakieś poważniejsze defekty w publikacjach Agnieszki Drummer. Natknąłem się na jeden ale nie jest kluczowy w ocenie "Codzienników", a poza tym nie ma tu miejsca na opisywanie go. Wspomnę o nim innym razem...

Poniżej kilka przykładowych stron:





 Za egzemplarze do recenzji dziękuję wydawnictwu:

8 komentarzy:

  1. Spadłeś mi z nieba z tym artykułem. Nienawidzę swoich podręczników do angielskiego, a chciałbym wrócić przynajmniej do swojego dawnego poziomu A2/B1 :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc powodzenia w pracy z "Codziennikiem angielskim" :)

      Usuń
  2. Wygląda super! Nie wiesz czy mają wersję do czeskiego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. Dostępny jest tylko angielski i niemiecki. Nie wiedziałem, że uczysz się czeskiego :)

      Usuń
    2. Nie uczę... ale bardzo bym chciała :D słucham czasami kursu na płytach ale to jednak za mało, żeby nazwać uczeniem :)

      Usuń
    3. Niezłe kursy do nauki języków obcych ma wydawnictwo Edgard. Możesz przejrzeć ich ofertę. Czeski mają na 100% :)

      Usuń
  3. Dołączam do grona zachwyconych, bo jednak materiały materiałami, książki, kserówki, notatki, wszystko zgromadzone, a o systematyczność czasem tak trudno. Na razie decyduję się na angielski i mam nadzieję, że wydawnictwo planuje też taką książkę do włoskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi nie wiadomo na ten temat. Myślę, że jeśli "Codzienniki" z angielskiego i niemieckiego będą dobrze się sprzedawać to wydawnictwo pomyśli o kolejnych językach.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...