wtorek, 3 grudnia 2013

"Rób to, co kochasz" Arkadiusz Zbozień


Szczęśliwy człowiek, który się boi Pana 
i chodzi Jego drogami.
Będziesz spożywał owoc pracy rąk swoich
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

Teoretycznie wszyscy znają maksymę Konfucjusza "Rób w życiu to, co lubisz, a nigdy nie będziesz musiał pracować". Ale ile osób się do niej stosuje? Ile postawiło wszystko na jedną kartę i zawierzyło swoim pasjom? Panuje przekonanie, że sytuacja społeczno - gospodarcza, w której znajduje się obecnie nasz kraj nie sprzyja temu. Wielu z utęsknieniem patrzy na lata PRL-u, kiedy wybierało się kierunek, który najbardziej nas interesował. Czy aby podążanie za swoimi marzeniami koreluje z rynkiem pracy? 

Podczas lektury miałem nieodparte wrażenie, że tezy autora są kompatybilne ze stylem Beaty Pawlikowskiej. Podobieństw można dopatrywać się choćby w życiorysie. I Arkadiusz Zbozień, i Beata Pawlikowska musieli zniżyć się niejako do życiowego dna, aby odbić się i wylądować dużo wyżej od poziomu, z którego zaczynali swoją wędrówkę życiową. I oboje z czystym sumieniem przyznają, że są szczęśliwi.

Arkadiusz Zbozień
"Rób to, co kochasz" to solidna dawka motywacji. Jeden z trzech cytatów zamieszczonych na pierwszej stronie zapadł mi szczególnie w pamięć: "Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest Twoje!". Zastanawiam się, ile osób odgadłoby, kto jest autorem tej maksymy. Mógłbym się założyć, że większość z nas podawałaby filozofów Wschodu, myślicieli lub współczesnych coachów. Tymczasem są to słowa bł. Jana Pawła II!

Nie przemówiły do mnie teksty utworów Arkadiusza Zbozienia wplecione między poszczególne rozdziały. Rap nie leży zwyczajne w sferze moich zainteresowań. Trudno mi było nawet niektóre doczytać do końca. W książce swoje miejsce znalazło kilka kolokwializmów. Nie podoba mi się używanie języka potocznego w literaturze, niezależnie od gatunku. Książka kojarzy mi się nierozłącznie z podnoszeniem poziomu naszego języka i wzbogacaniem go.

Od dekad panuje w naszym kraju kult przeciętniactwa. Zaczęło się chyba to już po wojnie. Większość stara się nie wyróżniać. Wybiera zawód, który według nich przyniesie im największe korzyści finansowe, nie zwracając uwagi na własne zainteresowania, pasje i marzenia. Może właśnie dlatego tak bardzo doceniam osoby, które poszły inną drogą, które płyną pod prąd i nie zrażają się tym, że rówieśnicy podążają w zupełnie innym kierunku. Chwała im za to, że chcą dzielić się swoimi doświadczeniami.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję księgarni:

2 komentarze:

  1. Jak podobobnie do B.P. to ja podziękuje. Właśnie się pozbywam Pani P. z półek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównałem "Rób to, co kochasz" to Beaty Pawlikowskiej, ponieważ oboje uważają, że człowiek może być szczęśliwy tylko wtedy, gdy robi to, co lubi. Oboje są przeciwnikami wybierania zawodu, który w danym czasie się "opłaca". Oboje na pierwszym miejscu stawiają satysfakcję z tego, co się robi. Na tym kończy się podobieństwo. Styl i forma są zupełnie różne.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...