niedziela, 29 grudnia 2013

Podsumowanie roku czytelniczego

Rok 2013 był rekordowy pod względem czytelnictwa. Zdecydowanie przebiłem i tak już świetny pod tym względem rok 2012 (wtedy dane mi było przeczytać 100 książek). Poprzeczka dla roku 2014 została postawiona bardzo wysoko.

Nie czytałem oczywiście nigdy na wyścigi. Czytam, bo lubię. Czytam, ponieważ w literaturze znajduję odskocznię od codziennych problemów. Czytam, ponieważ mogę w jednej chwili przenieść się do innego świata. Czytam, bo w ten sposób poszerzam swoją wiedzę. Czytam, ponieważ książki zmieniają mój sposób patrzenia na świat. Czytam, bo... Myślę, że powodów można by jeszcze wymienić co najmniej kilkadziesiąt.

Z częścią książek przeczytanych w tym roku nie spotkałem się po raz pierwszy. Bardzo lubię powracać do pozycji, które szczególnie mi się podobały. Jeśli mi tylko wystarczy czasu to w przyszłym roku będę kontynuować ten zwyczaj. W sumie przeczytałem 102 książki, z którymi nie zetknąłem się wcześniej.


2012
2013
Książki religijne
6
38
Książki podróżnicze
33
22
Książki historyczne
24
22
Klasyka literatury
4
9
Książki dot. samorozwoju itp.
14
8
Poezja
0
3
Biografie
1
8
Publicystyka
2
4
Wspomnienia/pamiętniki
0
1
Psychologia
4
9
Powieści
8
1
Inne
3
4

Wnioski płynące z podsumowania:
  • wypaliłem się jeśli chodzi o książki związane z tematyką samorozwoju. Zauważyłem, że za dużo czytam o zmienianiu swojego życia, a za mało rad wcielam w życie. Myślę, że zmniejszenie liczby przeczytanych pozycji z tej kategorii paradoksalnie wyszło mi na dobre.
  • przeczytałem wielokrotnie więcej niż rok temu książek religijnych. Nie wszystkie były idealnie i nie każda miała moc zmieniania mojego życia. Generalnie muszę jednak przyznać, że literatura religijna pogłębiła moją wiarę, poszerzyła wiedzę dotyczącą religii i sprawiła, że moja wiara jest dojrzalsza. 
  • liczba przeczytanych książek historycznych jest bardzo podobna. Na pewno w przyszłym roku chciałbym przeczytać więcej pozycji z tej dziedziny.
  • o dokładnie 1/3 zmniejszyła się liczba przeczytanych przeze mnie książek podróżniczych. Myślę, że mogę zaliczyć to jako plus. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o podróże to nikt poza Pawlikowską i Cejrowskim nie jest mnie w stanie na razie przekonać do tego gatunku.
  • odkryłem, że poezja może być na prawdę ciekawa! Zamierzam w przyszłym roku wrócić do Kochanowskiego, poetów barokowych oraz ks. Jana Twardowskiego. 
  • przeczytałem zdecydowanie mniej powieści, ale nie czuję z tego powodu niedosytu. Raczej przekonałem się, że nie są one w moim guście.

Perełki roku 2013* (12 najlepszych książek na 12 miesięcy):
  1. Rób to, co kochasz
  2. Wałęsa. Człowiek z teczki
  3. Dwór. Polska tożsamość
  4. Etos dworu szlacheckiego
  5. Faktura na zabijanie
  6. Kurs szczęścia
  7. Summa przeciw lewakom
  8. I boję się snów
  9. Siostra Faustyna. Biografia świętej
  10. Demokracja limitowana, czyli dlaczego nie lubię III RP
  11. Nawyk wytrwałości
  12. Planeta dobrych myśli
 *kolejność losowa

czwartek, 26 grudnia 2013

"Życie polskie w dawnych wiekach" Władysław Łoziński


Suto zastawione stoły i wystawne bankiety. Olśniewające przepychem uroczystości pogrzebowe i skromne szlacheckie podróże zmierzające do krajów Europy Zachodniej. Drewniane dwory i murowane pałace. Bogate wyposażenie siedzib magnackich i proste umeblowanie szlacheckich gniazd rodzinnych. To wszystko poznamy z książki Władysława Łozińskiego. Podróż w czasie umila barwny język autora, wartka narracja i reprodukcje uroczych starych map. 

Władysław Łoziński
Część pierwsza przenosi nas do zamków i pałaców, do wystawnego życia magnaterii, zwyczajów najzamożniejszych oraz wyposażenia okazałych rezydencji. W drugiej części poznamy subtelną różnicę dzielącą dwór od dworku, tradycje kultywowane przez szlachtę średnią oraz ich codzienne życie. Najbardziej w ilustracje obfituje rozdział trzeci, gdzie autor pokusił się o przedstawienie zmian w stroju polskim na przestrzeni stuleci. "Dom i świat" to zaś przekrój poprzez polski charakter narodowy.

Tytuł jest mylący. Książka bowiem nie podejmuje tematu życia codziennego na przestrzeni epok. Dotyczy jedynie wieku XVI i XVII (kilka fragmentów zahacza o wiek XVIII). "Życie polskie w dawnych wiekach" wbrew pozorom nie można uznać za panoramę życia ludności polskiej, gdyż autor pod lupę bierze tylko stan szlachecki. Naród tworzyli co prawda wtedy szlachetnie urodzeni, ale nie można pomijać istnienia pozostałych stanów. Choćby kilkanaście stron poświęconych codziennej egzystencji chłopów i mieszczan pozwoliłoby uznać publikację Władysława Łozińskiego za kompletną.

Czytelnik może odczuć podczas lektury brak przypisów. "Życie polskie w dawnych wiekach" powstało ponad sto lat temu. Niektóre terminy używane przez autora mogą więc być nieczytelne. Dodanie zaś słowniczka z pojęciami dotyczącymi m.in. niuansów architektonicznych poruszanych w książce niewątpliwie przyczyniłoby się do większego zrozumienia tekstu i oszczędziłoby czytelnikowi "podróży" między właściwym tekstem a słownikiem. Miłym zwyczajem jest także tłumaczenie wtrąceń łacińskich i francuskich, czego niestety nie dokonano w tym przypadku.

Nie można nie zatrzymać się choćby na chwilę przy oprawie technicznej dzieła Władysława Łozińskiego. Obwoluta, twarda (mieniąca się w świetle!) okładka oraz bardzo dobrej jakości papier dodają książce uroku. Tekst uzupełnia kolekcja kilkuset fotografii (w znakomitej części są to ryciny z minionych epok).

Próżno w książce dopatrywać się obiektywizmu. Na kartach książki nie znajdziemy szerszego opisu wad narodowych czy ułomności stanu szlacheckiego. Niektórzy badacze "Życie polskie w dawnych wiekach" uznają za ekspiację za "Prawem i lewem". Trudno dziś rozstrzygać jakie były intencje autora. Władysławowi Łozińskiemu nie można jednak zarzucić braku talentu literackiego i ogromnych wysiłków związanych z zebraniem materiału faktograficznego. Mimo pewnych mankamentów "Życie polskie w dawnych wiekach" jest wspaniałą podróżą poprzez renesansowe i barokowe dwory szlachty polskiej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

wtorek, 24 grudnia 2013

Jest taki dzień...

 
Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę:
zdrowych, pogodnych i rodzinnych świąt Narodzenia Pańskiego.
Wierzącym - prawdziwego spotkania z nowonarodzonym Jezusem, pogłębienia wiary oraz wszelkich łask Bożych na cały rok.
Niewierzącym i wątpiącym - odnalezienia radości w dawaniu siebie innym.
W 2014 roku wszelkiej pomyślności, wielu sukcesów oraz jak najwięcej chwil spędzonych z dobrą książką. A przede wszystkim umiejętności cieszenia się z najdrobniejszych rzeczy i optymizmu na każdy dzień.

sobota, 21 grudnia 2013

Dekoracje świąteczne & ptasie motywy

Wianek w świątecznej odsłonie:



 Ptaszki zagościły także na fikusie:


Jako że nie miałem żadnego pojemniczka na długopisy postanowiłem pomalować niepotrzebną już budkę lęgową:


piątek, 13 grudnia 2013

Herod we współczesnym świecie


Zachęcam do oddania głosu w plebiscycie na Heroda roku 2013. Głosować można tutaj: http://stopaborcji.pl/

Od dziś do 27 grudnia możesz zagłosować na polityka, który według Ciebie najbardziej zasłużył na miano obłudnego, obojętnego na los chorych nienarodzonych dzieci. Krótkie charakterystyki tych polityków znajdziesz poniżej.

Pamiętajmy, że przez obłudę polityków, którzy często powtarzają, że są "za życiem", a głosują za prawem do zabijania, życie traci codziennie dwoje  dzieci, podejrzanych o chorobę.

Przypominamy też, że osoba, która zbierze najwięcej głosów otrzyma w Święto Świętych Młodzianków (28 grudnia), zamordowanych przez obłudnego króla Heroda, nagrodę "krwawego srebrnika". Mamy nadzieję na to, że to niechlubne wyróżnienie obudzi sumienia polityków.

Bartosz Arłukowicz - Minister Zdrowia, który udaje, że nie wie jak wygląda rzeczywistość aborcyjna w polskich szpitalach. Nie chce powiedzieć w jaki sposób zabija się dzieci przed narodzeniem, ani nie ujawnia, które z nich są wyjęte spod prawa. W czasie debaty sejmowej demonstrował „święte oburzenie” opisem procedury aborcyjnej, choć opis ten był podawany przez media i jest tajemnicą poliszynela. Głosował przeciw podjęciu przez Sejm prac nad nowelizacją ustawy aborcyjnej, zakazującą zabijania dzieci niepełnosprawnych. Jako pediatra doskonale wie, że aborcja dziecka w 6 miesiącu ciąży to zabójstwo człowieka. Był pełnomocnikiem premiera ds. przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu, więc jego zgoda na zabijanie niepełnosprawnych ma szczególny ciężar.


Ewa Kopacz - Marszałek Sejmu, osoba tak wrażliwa, że chciała zakazać używania w Sejmie słów o „zabijaniu dzieci” , ale nie zrobiła nic, aby zabijanie powstrzymać. Okolicznością obciążającą Panią Marszałek jest fakt, że jest lekarzem pediatrą. Wie doskonale jak wygląda rozwój prenatalny dziecka i ma świadomość, że aborcja to zabójstwo. Publicznie okazuje swoją wrażliwość wobec dzieci, ale nie okazała żadnych wahań, głosując za tym, aby niepełnosprawne można było nadal zabijać.


Donald Tusk - premier i jednocześnie przewodniczący największej partii w Sejmie. Oficjalnie w sprawach tzw. światopoglądowych nie narzuca swoim posłom głosowania w określony sposób. Z wypowiedzi posłów PO można się jednak dowiedzieć, że to Donald Tusk wywierał decydujący nacisk na posłów klubu, aby głosowali przeciw prawu do życia dzieci niepełnosprawnych. W ciągu pięciu lat premierostwa Donalda Tuska, w wyniku aborcji życie straciło 2493 dzieci podejrzanych o niepełnosprawność.


Marek Michalak - Rzecznik Praw Dziecka. Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka nakłada na niego obowiązek troszczenia się o dzieci od poczęcia. Szczególną opieką powinien objąć dzieci chore. Wielokrotnie wzywany do tego aby stanął w obronie dzieci niepełnosprawnych, zabijanych w szpitalach, konsekwentnie uchylał się od spełniania swoich ustawowych obowiązków. Twierdzi, że aborcja to „sprawa polityczna”. W nagrodę za obojętność wobec losu dzieci niepełnosprawnych, został wybrany na kolejną kadencję na urząd Rzecznika. Będzie mógł nadal wyjeżdżać na Cypr i do innych miłych miejsc, aby wśród innych rzeczników mówić o walce z przemocą wobec dzieci. Mordowanie, to dla p. Michalaka najwyraźniej nie przemoc.


Urszula Augustyn - posłanka PO. Publicznie prezentuje się jako katoliczka. Przed 2005 rokiem współpracowała z "Gościem Niedzielnym", Radiem Plus Tarnów, współtworzyła polską wersję Radia Watykan. Była dziennikarką w Biurze Prasowym Konferencji Episkopatu Polski oraz Członkiem Zarządu Katolickiego Centrum Edukacji Młodzieży "KANA" w Tarnowie. Zapewne wielu wyborców głosowało na nią w przekonaniu, że będzie bronić nauki moralnej Kościoła, a zwłaszcza prawa do życia dzieci przed narodzeniem. Tymczasem w czasie wrześniowego głosowania p. Augustyn poparła prawo do zabijania.

*Tekst zaczerpnąłem ze strony stopaborcji.pl

środa, 11 grudnia 2013

"Bajeczki ekonomiczne" Maciej Rybiński


"Naturalnie w interesie ekonomistów leży zachowanie monopolu na interpretację zdarzeń i procesów gospodarczych. W wielu dziedzinach nauki ekonomiczne osiągnęły już poziom lingwistyki (...), popadły w taką matematyzację i wytworzyły tak hermetyczny język, że na temat stanu ich badań może rozmawiać ze sobą kilkunastu monopolistów na świecie". Myślę, że powyższy cytat bardzo dobrze oddaje intencję Macieja Rybińskiego, która przyświecała napisaniu "Bajeczek ekonomicznych". Autor wyjaśnia skomplikowane kwestie w żartobliwy i przystępny dla przeciętnego czytelnika sposób. Próbuje przełamać wspomniany w cytacie monopol ekonomistów oraz skłonić czytelnika do samodzielnych prób zrozumienia prawideł rządzących gospodarką.

Część wywodów straciła na aktualności. W niektórych rozdziałach znajdziemy liczne odwołania do ówczesnej sytuacji politycznej.  Nie wszystkie aluzje autora są zatem zawsze zrozumiałe. Po skończonej lekturze mogę jednak przyznać, że nie przeszkadza to w zrozumieniu całości. Po prostu nie trafi do nas kilka anegdotek.

Nie podobały mi się pewne uogólnienia. "To jest Tadzik. Tadzik nie jest żonaty, a mimo to jest ojcem. Tadzik ma radio. A to jest Adaś. Adaś ma dzieci, ale nie jest ojcem. Adaś ma gazetę. Tadzik i Adaś nie rządzą, ale mają władzę. Kto słucha Tadzika nie czyta Adasia, kto czyta Adasia nie słucha Tadzika. Kto ani nie słucha, ani nie czyta, śpi spokojnie. A kto śpi, ten nie grzeszy" - wrzucanie wszystkich do jednego worka jest nieprofesjonalne i nieeleganckie.

Na medal spisał się zaś, jak zwykle zresztą, Adam Krauze. Powszechnie znana zasada głosi, że jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów. Mogę się tylko pod tym podpisać. Pomysłowość tego rysownika i bystrość w obserwacji rzeczywistości jest godna podziwu.

Niestety, ale nie z każdego rozdziału mogłem wynieść jakąś dawkę wiedzy. Niektóre opowiastki Macieja Rybińskiego były dla mnie zwyczajnie nużące, część zaś mało odkrywcza. Co nie zmienia oczywiście faktu, że herezją jest odmawianie autorowi lekkości pióra i poczucia humoru. Zdecydowana większość rozdziałów prezentuje bardzo wysoki poziom. "Dramat społeczny w trzech aktach" to zaś majstersztyk. Za pomocą krótkiej formy dramatycznej Maciej Rybiński niezwykle trafnie scharakteryzował koncepcję "sprawiedliwości społecznej", rozśmieszając przy tym czytelnika do łez.

Nie zabrakło pstryczków wymierzonych w socjalistyczne pomysły dotyczące gospodarki. Oto jeden z nich: "W 1985 roku w Polsce przy ewidencji, kontroli, rozliczaniu i rozdziale kartek żywnościowych zatrudnionych było 40 tysięcy osób. Można przyjąć, że większość z nich jest dziś bezrobotna. Co trzeba zrobić, aby znów je zatrudnić - oto temat do rozmyślań w drodze na majową manifestację. Cześć Pracy!". I śmieszno, i straszno robi się, gdy czytelnik uświadomi sobie, że sparodiowane socjalne pomysły mają odzwierciedlenie w programach polskich partii politycznych zasiadających w Sejmie, a wielu polityków dałoby sobie za nie uciąć rękę.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

wtorek, 10 grudnia 2013

"Niezwykłe objawienia świętych" ks. Marcello Stanzione


Przeciętny katolik zaledwie raz w roku odmawia Litanię do Wszystkich Świętych. Mam wrażenie, że wtedy większość z nas traktuje tę modlitwę jako kolejny element liturgii Wielkiej Soboty. Wiara w to, że może ona poruszyć niebiosa traktowana jest raczej z przymrużeniem oka. Ks. Marcello Stanzione w książce "Niezwykłe objawienia świętych" próbuje poruszyć sumienia letnich i uzmysłowić za pomocą przytaczania nadzwyczajnych objawień świętych, że mogą oni swoją modlitwą pomagać nam w ziemskiej wędrówce. Pomoc zastępów świętych i błogosławionych jest bardziej realna niż nam się wydaje. Wystarczy jedynie uwierzyć i wytrwale prosić. Tylko tyle. Albo aż tyle...
"Komunia świętych i archaniołów w niebie"

Książka nie mogła oczywiście zacząć się niczym innym niż wyjaśnieniem terminu "święty" i przedstawieniem nauki Kościoła w tym zakresie. Ks. Marcello Stanzione zaczyna wywód od Pisma Świętego (szczególną uwagę zwraca na Ewangelię), a kończy na ustaleniach Soboru Watykańskiego II. Po czym rozpoczyna się kolejny rozdział będący zasadniczą częścią publikacji. Poświęcony jest świętym, którzy pojawiali się (zazwyczaj tuż po swojej śmierci), aby uzdrowić przyjaciół. Część ta wyróżnia się nie tylko długością, ale i największym "ładunkiem" wiedzy historycznej. Niestety nie podzielono jej na mniejsze fragmenty. Na próżno możemy także szukać indeksu świętych. Odnalezienie interesującego nas świętego nie będzie więc łatwe.

Ważną częścią książki jest aneks z modlitwami do świętych. Myli się ten, kto uważa zabieg ten za niepotrzebny, gdyż można je rzekomo znaleźć w każdym modlitewniku. Z popularnych modlitw odnajdziemy tylko Litanię do Wszystkich Świętych. Nawet ona różni się jednak od popularnej wersji zamieszczanej w modlitewnikach, gdyż jest bardziej rozbudowana. Książkę zamykają modlitwy do świętych Cyryla i Metodego, do świętego Jana Chrzciciela i do świętego Benedykta.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie prowadzono żadnych statystyk, więc trudno dokładnie powiedzieć, ile osób łącznie zostało uznanych przez Kościół za świętych. Przypuszcza się, że liczba przekracza obecnie 10 tysięcy. Aż strach pomyśleć, jak wielu z nich pozostaje bezczynnych, bo nikt do nich się nie zwraca z modlitwą. "Niezwykłe objawienia świętych" to pozycja otwierająca oczy na ten aspekt życia religijnego. Książka, która oddziałuje na czytelnika nie tylko podczas lektury, ale i długo po przeczytaniu ostatniej strony.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 9 grudnia 2013

niedziela, 8 grudnia 2013

A śniegi pola wysoko przykryły...

"Krzyż w zadymce" Józef Chełmoński

Patrzaj teraz na lasy
Jako prze zimne czasy
Wszystkie swa krasę drzewa utraciły,
A śniegi pola wysoko przykryły.

"Las zimą" Andrzej Otawa
To wszystko prawda, ale...
Po chwili wiosna przyjdzie,
Ten śnieg z nienagła zyjdzie,
A ziemia, skoro słońce jej zagrzeje,
W rozliczne barwy znowu się odzieje.
Życzę wszystkim takiego optymizmu, jaki towarzyszył Janowi Kochanowskiemu podczas pisania kolejnych strof "Nie porzucaj nadzieje".


Może długie zimowe wieczory będą okazją do nadrobienia zaległości literackich? Na początek proponuję wiersz "Rwanie bzu" Juliana Tuwima. Jeśli wczytacie się to gwarantuję, że poczujecie woń majowych bzów.
Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego.

Liści tam - rwetes, olśnienie,
Kwiecia - gąszcz, zatrzęsienie,
Pachnie kropliste po uszy
I ptak się wśród zawieruszył.

Jak rwali zacietrzewieni

W rozgardiaszu zieleni,
To się narwany więzień
Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

Śmiechem się bez zanosi:
A kto cię tutaj prosił?
A on, zieleń śpiewając,
Zarośla ćwierkiem zrosił.

Głowę w bzy - na stracenie,
W szalejące więzienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze! 

sobota, 7 grudnia 2013

"Myśl pozytywnie" Beata Pawlikowska


Komu podobała się "Planeta dobrych myśli" nie będzie się nudzić przy "Myśl pozytywnie". Kto zaś "Planetę..." uważa za infantylny zbiór banałów nie powinien zabierać się za lekturę "Myśl pozytywnie". Mimo, że "Myśl pozytywnie" należy do jakiejś nowej serii to uważam ją za kontynuację "Planety dobrych myśli".

Tekst Beaty Pawlikowskiej (nota bene nie jest go zbyt wiele) porusza kwestie związane z szeroko pojętnym pozytywnym patrzeniem na świat i życie. Autorka pisze m.in. o dbaniu o swoje ciało i rozwój duchowy, szkodliwości porównywania się z innymi, docenianiu tego, co już się ma oraz wewnętrznej równowadze.

Nie sposób przejść obojętnie obok strony technicznej książeczki. Twarda oprawa z ciekawym projektem okładki, kredowy papier i bardzo dobrej jakości zdjęcia uzupełniają pozytywne przesłanie płynące z rad i rozważań autorki.

Na stronie Empika nie jest podana liczba stron, więc po przeczytaniu "Myśl pozytywnie" zabrałem się do rachunków. I wyszło mi...44. Od razu przypomniały mi "Dziady" ("A imię jego będzie czterdzieści i cztery"). To nie może być przypadek;)

Poniżej przedstawiam kilka przykładowych stron (po kliknięciu zdjęcia dostępne w dużym formacie):






czwartek, 5 grudnia 2013

"Egzorcysta i prorok Boga" s. Angela Musolesi


Sięgnąłem po tę książkę pomny na genialne książki o. Gabriela Amortha. S. Angela Musolesi jest przecież jego przyjaciółką i współpracowniczką. Pomagała mu w redakcji dwóch pozycji wydanych przez Esprit: "Atak Złego" i "Egzorcysta Watykanu". Niestety najnowsza, tym razem już samodzielna, publikacja Tercjarki Zakonu Świętego Franciszka nie trzyma poziomu poprzednich.

S. Angela Musolesi
Z perspektywy całej książki narracja wydaje się dość nużąca. Mimo ciekawych momentów całość nie przedstawia się zbyt dobrze. Przez niektóre rozdziały naprawdę trudno było mi przejść. Tekst, mimo że podejmuje ciekawą tematykę, nie jest porywający. Czytałem około dziesięciu książek poświęconych egzorcyzmom i uwolnieniom. Z przykrością muszę przyznać, że tę czytało mi się najgorzej. We wszystkich poprzednich występowała u mnie nieodparta ciekawość, czego dowiem się z kolejnego rozdziału. W przypadku "Egzorcysty i proroka Boga" moją uwagę zaprzątało raczej to, ile stron zostało do końca lektury...

Oczywiście nie twierdzę, że tematyka jest nieciekawa. Niewątpliwie książka wzbogaciła moją wiedzę. Wszystkie z dotychczas przeczytanych przeze mnie pozycji związanych z egzorcyzmami tylko luźno (o ile w ogóle) dotykały temat posługi wstawienniczej i posługi uwolnienia.

Znaczącą część "Egzorcysty i proroka Boga" zajmują rozważania o. Matteo La Grua (znany włoski egzorcysta, przyjaciel o. Gabriela Amortha) na temat grup charyzmatycznych. Myślę, że mogą okazać się przydatne dla ich członków. Jako że do żadnej nie należę to rady dotyczące wyglądu spotkań bardziej mnie nużyły niż ciekawiły. Cóż, tematyka podejmowana przez s. Angelę Musolesi nie należy zwyczajnie do kręgu moich zainteresowań. Trudno mi więc dlatego jednoznacznie ocenić książkę.

Osobom, które chcą się dowiedzieć podstawowych informacji na temat egzorcyzmów polecam poprzednie książki, których s. Angela Musolesi była współautorką. Żeby docenić "Egzorcystę i proroka Boga" trzeba chyba mieć doświadczenie w jakiejś grupie charyzmatycznej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...