sobota, 16 listopada 2013

"Tysiąc darów" Ann Voskamp


Tysiąc darów, tysiąc powodów do szczęścia, tysiąc miłych rzeczy, które spotykają nas na co dzień, a nie zauważamy ich - na to wszystko otwiera oczy książka Ann Voskamp. Choć "Tysiąc darów" nie jest wolne od wad to z czystym sumieniem mogę polecić publikację każdemu, kto nie potrafi cieszyć się z tego, co ma i wydaje mu się, że będzie szczęśliwy dopiero wtedy, gdy zrealizuje jakieś marzenie czy osiągnie konkretny cel. 

Inspiracją do napisania książki była propozycja znajomej autorki, aby ta zaczęła pisać listę tysiąca darów. Miały się na niej znaleźć wszystkie rzeczy, z których autorka jest zadowolona i które ją cieszą na co dzień. Ann Voskamp zrealizowała swój cel, ale nie poprzestała spisywać darów na 1000. Robi to do dziś. Dlaczego? Odkryła, że oddala to od niej wszystkie zmartwienia, pozwala spojrzeć z perspektywy na swoje życie i zbliża ją do Boga. 

Ann Voskamp nie zachęca wprost czytelnika do stworzenia własnej listy tysiąca darów. Po przeczytaniu całości czytelnik nie potrzebuje jednak takiej zachęty. Sam widzi, że praktykowanie wdzięczności do Boga i cieszenie się drobnymi rzeczami ma moc zmieniania ludzkiego życia. Pozwala inaczej spojrzeć na przeciwności losu, które nas spotykają.

Niezbyt podobała mi się narracja książki. Jest dość monotonna, fragmentami nawet nużąca. Mam wrażenie, że niektóre tezy autorka wielokrotnie powtarza. Wydaje mi się, że tekst mógłby być o co najmniej połowę krótszy, a nic nie straciłby na wartości. Uważam, że warto było jednak przebrnąć przez te trzysta stron, nawet jeśli czasami miałem ochotę zamknąć książkę i już do nie nigdy nie wracać. Cieszę się, że nie zrobiłem tego. "Tysiąc darów" niewątpliwie zostawiło we mnie jakiś ślad. Czy może być większy komplement dla książki niż to, że zmieniła czytelnika?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...