wtorek, 15 października 2013

"Kurs szczęścia" Beata Pawlikowska


Stali czytelnicy być może pamiętają moją czerwcową recenzję "Księgi kodów podświadomości". Była ona niejednoznaczna. Zwróciłem wtedy uwagę na niewątpliwe zalety książki, ale nie mogłem przymknąć oczu na to, co mnie w niej irytuje. Tym razem nie mam dylematów, jak ocenić najnowszą publikację Beaty Pawlikowskiej. Jest genialna!

Najważniejsze dla mnie jest to, że rzeczywiście wierzę w skuteczność ćwiczeń, które proponuje autorka. Jak tylko będę mieć nowy kalendarz to wpiszę je do harmonogramu tygodniowego. Przedstawione w książce ćwiczenia są bardzo proste. Może w tym właśnie tkwi ich skuteczność! "Księga kodów podświadomości" to właśnie zbiór takich ćwiczeń z wyjaśnieniami. W książce znajdziemy także "tradycyjne rozważania" Beaty Pawlikowskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że to ćwiczenia praktyczne stanowią lwią część tej książki i są jej głównym punktem.

Czytając kolejne rozdziały miałem wrażenie, że autorka kieruje je specjalnie do mnie. Dowodzi to tylko temu, że książka ma rzeczywistą moc zmieniania naszego życia. Pod warunkiem oczywiście, że wykażemy odrobinę własnej inicjatywy i silnej woli. Autorka podkreśla to w wielu rozdziałach. Samo przeczytanie książki nic nie zmieni. Konieczne jest wykonywanie ćwiczeń, które proponuje autorka. Osoby, które kupiły "Kurs szczęścia" (zamiast np. pożyczając go od znajomych) mają ułatwione zadanie, ponieważ Beata Pawlikowska przygotowała w książce specjalne strony do wykonywania zadań.

Książka jest także zwyczajnie sympatyczna dla ludzkiego oka i nastraja pozytywnie. Co którąś stronę wydrukowano na żółtym papierze. Tekst tradycyjnie uzupełniają (chyba już kultowe) rysunki autorki. Całość dopełnia twarda okładka, dzięki czemu książka będzie nam służyć na długo.

Część czytelników zapewne zorientowała się, że zawsze staram się naświetlić książkę z różnych stron. Są jednak pozycje "oporne", które nie poddają się temu. Jedną z nich jest właśnie "Kurs szczęścia". Szczerze przyznaję, że żadnych słabych stron nie znalazłem.

Na pewno powrócę jeszcze na blogu do tej książki. Po wykonaniu większości ćwiczeń opiszę efekty. Już jednak mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że inaczej patrzyłem na świat i moje życie przed lekturą "Kursu szczęścia", a inaczej patrzę teraz. A o to chyba chodzi w literaturze. Oczywiście literaturze najwyższych lotów, do której bez wahania zaliczam najnowszą książkę Beaty Pawlikowskiej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

9 komentarzy:

  1. A to niespodzianka ;) Ja zrezygnowałam z tej książki i mimo wszystko nie żałuję... kiedyś może do niej zajrzę z ciekawości, ale chwilowo muszę odpocząć od Pani Pawlikowskiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak byłem zaskoczony po przeczytaniu całości ;) Pozytywnie mnie zaskoczyła :) Ja już chyba odpocząłem od Pani Pawlikowskiej. Czuję, że jestem gotowy na jej kolejne książki :)

      Usuń
  2. Sięgnę po tę pozycję, jak tylko znajdę w bibliotece.
    Mimo tych wszystkich wtrąceń filozoficznych Pawlikowską dobrze się czyta. W jej wykonaniu nawet opis chorób tropikalnych mnie nie nudził.
    "Planeta dobrych myśli" - godzina spędzona w warszawskim Empiku i po lekturze ;)
    Czy post o kamyczkach został usunięty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Był pisany pod wpływem silnych emocji. Uznałem, że w niektórych fragmentach był niesprawiedliwy.

      Usuń
    2. Wiesz, w tamtym poście miałeś sporo racji. Może tytuł za ostry. Ale...
      Z jednej strony Pawlikowska wielokrotnie pisze o potrzebie oszczędzania papieru, żeby zadrukowywać papier z dwóch stron.
      A w jej książkach tyle powtórzeń. Gdyby z "Poradnika Globtrotera" wykreślić wszystkie powtórzenia książka miałaby o 1/4 mniejszą objętość. A wydana jest na takim pięknym papierze. W innych jej książkach - "Blondynka w podróży" także jest podobnie. Mały ludzik z jednym zdaniem i strona pusta.


      A czytałeś książki Szymona Hołowni? Z chęcią przeczytam Twoją opinię na ich temat.

      Usuń
    3. Trochę mi się wydaje, że zbyt jednostronnie oceniłem wtedy Pawlikowską. Ukazałem tylko, co jest kontrowersyjne w jej osobie i działalności. A niewątpliwie jej książki wniosły wiele dobrego do życia wielu osób (w tym mojego, nawet jeśli nie zawsze zgadzam się z jej poglądami).

      Nie czytałem żadnej książki Hołowni. Siostra niedawno próbowała mnie namówić, ale nie zdecydowałem się na lekturę. Hołownia kojarzy mi się z "otwartym" chrześcijaństwem rodem z Tygodnika Powszechnego. Poza tym dopuszcza on możliwość kompromisu aborcyjnego w obecnej sytuacji w Polsce. Nie wiem, czy widziałaś rozmowę Hołowni z Cejrowskim. Jest na youtube. Polecam.

      Usuń
  3. Czytałam "Kurs szczęścia" i bardzo mi się podobał. Wieczorem dostanę inną książkę z dedykacją od autorki :)) Ale się cieszę. Lubię ją, obie jesteśmy koszaliniankami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ostatnio wysłałem dwie książki ("Blondynkę w Londynie" i "Planetę dobrych myśli") do Beaty Pawlikowskiej i dokładnie 24 grudnia otrzymałem paczkę z autografami :) Miałem bardzo udany prezent świąteczny :)

      Usuń
    2. Gratuluję serdecznie, wspaniale!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...