czwartek, 5 września 2013

"Samoa" Martyna Wojciechowska


Stwierdzenie, że zawiodłem się okrutnie na książce nie oddaje mojego rzeczywistego stanu po przeczytaniu "Samoa" Martyny Wojciechowskiej. Dotychczas uważałem, że autorka zajmuje się przygotowywaniem programów telewizyjnych, literaturą podróżniczą i ukazywaniem życia kobiet (zwłaszcza znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej) w dalekich krajach. Okazało się, że ma jednak ważniejsze zadania i istotniejsze cele. W najnowszej książce rzetelnie przygotowaną relację zastąpiły ody na cześć dewiacji mających miejsce na niewielkiej wyspie znajdującej się w Oceanii.

Nowością w przypadku "Samoa" jest to, że główny bohater to mężczyzna. Mimo to książka ukazała się w serii "Kobieta na krańcu świata". Kuriozum! A jak to tłumaczy autorka? Mężczyzna, który uważa się za kobietę według niej de facto nią jest. Logika Martyny Wojciechowskiej... A co jeśli ktoś się z tym nie zgadza? To znaczy, że brakuje mu tolerancji i dorastał w ciemnogrodzie.

Uderza też to, że autorka nie potrafi przyznać się do swoich przekonań religijnych. Zapytana, czy jest katoliczką odpowiada wymijająco, że w Polsce bardzo wielu ludzi wierzy w Boga. Czy naprawdę potrzeba tyle odwagi, że powiedzieć o wyznawanym światopoglądzie? Dla niektórych jest to jak widać ciężar nie do udźwignięcia.

Dotychczas uważałem Martynę Wojciechowską za osobę niezwykle wrażliwą na ludzkie problemy. W końcu zjeździła pół świata z kamerą, aby polskim widzom pokazać nieszczęście kobiet mieszkających na drugiej półkuli. Zawsze wyczuwałem, że szczerze im współczuwa. Tym razem albo pokazała swoje prawdziwe oblicze, albo beznamiętnie poddała się obowiązującej poprawności politycznej. Sam nie wiem, co jest dla mnie trudniejsze do zrozumienia. Martyna Wojciechowska nawet nie próbuje pomóc mężczyznom mającym problemy ze swoją osobowością. A o kim mowa? O zjawisku fa'afafine. Są to mężczyźni, którzy uważają się za kobiety zamknięte w męskim ciele. Nie należy mylić ich z transseksualistami. Nie dopuszczają oni bowiem operacji próbujących "zmieniać płeć".

Zdecydowanie odradzam lekturę tej pozycji. "Samoa" to książka o zabarwieniu ideologicznym. Właściwie niewiele ma wspólnego z podróżowaniem i poznawaniem obcych kultur. Raczej wpaja konkretne sposoby myślenia i próbuje wykorzeniać zdroworozsądkowe myślenie. O tempora, o mores! - aż chce się wykrzyczeć kończąc tę książkę.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:


7 komentarzy:

  1. Czytałem kilka książek pani Martyny i powiem, że nawet mi się podobały. "Samoę" miałem w planach, ale skoro mówisz, że nie warto to raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz przeczytać coś z nowości podróżniczych to polecam "Meksyk" Martyny Wojciechowskiej.

      Usuń
  2. A ta książka sprawia,że Martyna przestała być wrażliwa na problemy ludzi? Jaki jest twój argument popierający tę tezę? Żaden. I wcale nie dostrzegam u niej braku logiki, mówiąc szczerze widzę go u ciebie, ponieważ twój blog również jest bardzo zabarwiony ideologicznie i religijnie. Nie dopuszczasz do siebie w ogóle opcji,że ktoś może mieć inne poglądy. Moja racja jest najmojsza? Recenzję uważam za wielce nieprzydatną i o ile subiektywizm faktycznie w recenzjach jest rzeczą powszechną, o tyle odradzanie książki ze względu na to,że masz odmienne poglądy jest bardzo nieprofesjonalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Tak, ta książka ukazuje, że Martyna Wojciechowska jest niewrażliwa na problemy ludzi. Ktoś (w tym wypadku fa'afafine) ma problemy z własną osobowością, a ona zamiast porozmawiać z nimi czy zaoferować jakąkolwiek pomoc woli wymądrzać się na temat tolerancji (a raczej jej rzekomego braku).
      2. "I wcale nie dostrzegam u niej braku logiki, mówiąc szczerze widzę go u ciebie, ponieważ twój blog również jest bardzo zabarwiony ideologicznie i religijnie". Dostrzegasz brak logiki w moim blogu, ponieważ jest rzekomo zabarwiony ideologicznie i religijnie? Czyli Twoim zdaniem "zabarwienie religijne" (cokolwiek by to znaczyło) jest nielogiczne? Zaskakujący wniosek...
      3. "o tyle odradzanie książki ze względu na to,że masz odmienne poglądy jest bardzo nieprofesjonalne" A co miałem zrobić po przeczytaniu tej książki? Zachwalać, bo to "dzieło" Martyny? Pisać ody pochwalne na jej cześć, ponieważ wydało je akurat to wydawnictwo? Nie widzę innego rozwiązania w takich sytuacjach niż napisanie szczerej opinii.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. A ja się zgadzam z Anonimem.

    Tak na marginesie, Samoa czuje się kobietą i nie zmieni to żadna rozmowa - ,, a ona zamiast porozmawiać z nimi czy zaoferować jakąkolwiek pomoc woli wymądrzać się na temat tolerancji'' - według ciebie rozmowa sprawi, że poczuje się mężczyzną?, serio?

    ,,albo beznamiętnie poddała się obowiązującej poprawności politycznej.'' czemu? a może to nie jest żadna poprawność polityczna tylko po prostu Martyna akceptuję ją taką jaką jest?

    Mam przyjaciela geja, to co? w takim razie tokiem twojego myślenia jestem nie wrażliwa, bo nie nie porozmawia(łam) o jego ''problemie'' (którego ja w zasadzie nie widzę)

    PS. Tak przy okazji nie mam nic do twojej wiary. po prostu wyraziłam swoja opinie :)

    - Kinga W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo duża część homoseksualistów dźwiga codziennie ogromny ciężar. Nie zgadzają się ze swoim pociągiem do tej samej płci. Próbują walczyć z tym, upadają, dalej próbują walczyć itd. Ich życie to nieustanna walka z problemem, który na nich spadł w postaci homoseksualizmu. Tylko tej grupy nie widać w mediach. W mainstream'ie można zobaczyć tylko tych, którzy paradują po ulicach dużych miast z absurdalnymi żądaniami. Ta druga grupa homoseksualistów nigdy nie podpisałaby się pod tymi postulatami. Zwyczajnie wstydzą się swojej przypadłości i chcą ją pokonać. W niektórych gazetach/niektórych portalach internetowych można poczytać świadectwa tej drugiej grupy. Co ciekawe, jest dużo osób, które wyszły z homoseksualizmu i dzielą się swoją radością. Ale większość tych osób nie zauważa. Pomoc dla nich jest znikoma. Jest w Polsce chyba tylko jeden ośrodek pomagający wyjść z homoseksualizmu, ale jest nieustannie atakowany.

      " Samoa czuje się kobietą"
      Nie do końca rozumiem to zdanie. Samoa to wyspa. Jaki to ma związek z tematem? ;)

      "którego ja w zasadzie nie widzę"
      Życzę więcej wrażliwości :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...