niedziela, 30 czerwca 2013

"Matrioszka Rosja i Jastrząb" Maciej Jastrzębski


Rosja to kraj, o którym krążą skraje opinie. Jedni uważają ją za odwiecznego wroga (można odnaleźć w tym ziarnko prawdy). Inni zachwyceni jej kulturą nie dostrzegają ciemnych stron ojczyzny Puszkina. Jakie jest więc w rzeczywistości największe państwo tego świata? Maciej Jastrzębski za motto książki przyjął słowa "Rosji nie da się ogranąć rozumem - w Rosję trzeba wierzyć". Konsekwetnie prowadzi nas od transformacji ustrojowej i polityki, poprzez religie i wierzenia, aż po kulturę.

Autor jest obdarzony dobrym piórem. Nie można mu zarzucić monotonii w przedstawianiu naszego sąsiada. Książkę czyta się jak powieść. Jednocześnie Maciej Jastrzębski poruszył niezwykle dużo problemów, z którymi boryka się Rosja. Ukazał je jednak w taki sposób, że czytelnik nie jest skazany nawet na chwilę nudy. Język (i sama konstrukcja książki) to zdecydowanie mocna strona "Matrioszki Rosji...".

Niewątpliwie udało mi się pogłębić moją wiedzę o naszym wschodnim sąsiedzie. Odrobinę zrozumiałem mentalność Rosjan, ich kulturę, zwyczaje i codzienną życiową filozofię. Książka jest zwyczajnie bogata w treść, co nie znaczy, że nie wciąga i nie przenosi to innego świata. Autor sprytnie "przemyca" w sposób bezbolesny mnóstwo faktów do świadomości czytelnika.

Co mnie irytowało w książce? Maciej Jastrzębski jawi się jako rusofil. Stara się przedstawić Rosję od jak najlepszej strony. Osobiście nie oczekuję kampanii reklamowej, ale szczerej relacji. Sprawy niewyjaśnione między narodami i niewygodne autor przedstawia w bardzo lakoniczy sposób. Nie kusi się o szerszą ocenę i wygładza krytykę Rosji. Morderczy najazd na Gruzję kwituje kilkoma zdaniami. Zajęcie zaś polskiej własności, jaką jest wrak Tu-154 zamyka w stwierdzeniu, że Rosja sprawia pewne problemy.

Język jest najmocniejszą stroną książki. Maciej Jastrzębski niewątpliwie został obdarzony dużym talentem pisarskim, a co najważniejsze potrafi go wykorzystać. Czytelnik na pewno skorzysta z lektury "Matrioszki Rosji...". Książka "oswaja" wschodniego sąsiada i przedstawia jego niezwykle bogatą kulturę. Brakowało mi obiektywizmu. Rosja to nie tylko zadziwiające zabytki czy wielokulturowa Moskwa, ale także morderstwa na przeciwnikach politycznych i krwawe rządy wąskiej oligarchii. Przedstawienie Rosji z pozytywnej strony uważam za błąd. Nie chcę poznawać jakiegokolwiek miejsca z pozytywnego lub negatywnego punktu widzenia. Wolę poznawać miejsca takimi, jakie są naprawdę. Bez oczerniania, ale i bez wybielania.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

7 komentarzy:

  1. O! Chętnie przeczytam, zwłaszcza, że ja również jestem rusofilem :P ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm a Ja znalazłem w tej książce i opis krwawych zbrodni popełnianych w Rosji, także na Polakach, i reresje wobec dziennikarzy, obronców praw człowieka i opozycjonistów. Przesladowania religijne i to, że Czeczeni nigdy nie bedą uważać Rosji za swoją ojczyznę. Dziwi mnie więc, dlaczego recenzent tego nie znalazł. Co do reszty pełna zgoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były oczywiście opisy zbrodni popełnianych w Rosji, ale zostały wygładzone. Prześladowania należy jednoznacznie napiętnować. Tymczasem z książki wyjawia się obraz Rosji jako spokojnego kraju z tradycjami, w których jakieś ekscesy przytrafiają się od czasu do czasu (tak jak wszędzie). A te "ekscesy" to często norma.

      Usuń
  3. ubawiłem się znajomością treści książki przez interlokutora
    miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę przeczytałem (jak każdą recenzowaną na tym blogu) od deski do deski. Wydaje mi się szanowny rozmówco, że trudno jest Ci się pogodzić z faktem, że każdy może mieć własną interpretację danego tekstu. To, co jeden uważa za opis krwawej zbrodni dla innego jest tylko delikatnym wspomnieniem. Możesz uważać, że "Matrioszka Rosja" jest obiektywna. Masz do tego prawo. Nie masz natomiast prawa narzucać swojego zdania innym. Wszystkie opinie o książkach piszę szczerze. Nie zamierzam nic wygładzać. Jeśli 30 czerwca napisałem taką opinię to znaczy, że tak podpowiadały mi rozum i sumienie. Nikt nie musi się z tym zgadzać. Zarzucanie nieznajomości tekstu jest zaś po prostu niesmaczne.

      Usuń
  4. Jak sam "czytelnik" zauważył nikt nie ma prawa nikomu narzucać swojego zdania. Ja wyraziłem swoje "czytelnik" swoje. Problem w tym, że "czytelnik" oburza się na moje a Ja na "czytelnika" nie. Przeż każdy może mieć własne zdanie. Prawda ???
    Raz jeszcze życzę miłego dnia i pozdrawiam. Wiecej optymizmu. A blog bardzo sympatyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oburzam się na Twoje zdanie, ale na aluzję, że nie znam tekstu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...