środa, 26 czerwca 2013

"Księga kodów podświadomości" Beata Pawlikowska


"Księga kodów podświadomości" - z jednej strony zachwyca prostotą i niezwykle trafnymi wnioskami, z drugiej irytuje i wzbudza moją złość. Czy już każda następna książka Beaty Pawlikowskiej będzie wywoływać u mnie skrajne emocje? Mam nadzieję, że nie. "Księgi kodów podświadomości" nie potrafię ocenić jednoznacznie. Moja ocena zmieniała się wraz z lekturą kolejnych rozdziałów. Jedne działały jak balsam dla duszy, inne drażniły.

Czasami miałem wrażenie, że autorka lekceważy możliwości intelektualne czytelnika i uznaje go za osobę, które nie potrafi zapamiętać podstawowych tez zawartych w książce. W efekcie powtarza je kilkanaście razy, co bywa dość nużące. Do znudzenia autorka pisała, że tylko 1% osób wyróżnia się poprawnymi kodami znajdującymi się w podświadomości, a pozostałe 99% musi je zmienić. Rozumiem, co ma na myśli Beata Pawlikowska. Ale czy aż tyle razy musiała to powtarzać?

Nie rozumiem niektórych tez autorki. Przykład? Według Beaty Pawlikowskiej ten, kto uważa, że w PO są oszuści, a homoseksualiści są dziwni kieruje się strachem i znajduje się w stanie wojny... Gdzie tu logika? Niestety nie mogę jej dostrzec... Nie wiem także, co miała na myśli Beata Pawlikowska pisząc, że każda doktryna jest oparta na strachu. Mam wątpliwości, czy autorka rozumie pojęcie doktryny. Istnieją przecież różne rodzaje doktryn. Czy chociażby doktryny religijne czy polityczne są oparte na strachu? Nie sądzę. Beata Pawlikowska nie odróżnia polityków od polityki. Polityka to sztuka rządzenia, planowania i podejmowania działań. Co w niej jest złego? Niemoralne mogą być osoby, które się nią zajmują. Ale czy to dyskwalifikuje całą dziedzinę?

Zupełnie nie zgadzam się również z poglądami autorki na pomoc innym. Beata Pawlikowska wypacza ideę altruizmu, tworząc jakąś nową definicję.

Podczas lektury wielokrotnie wydawało mi się, że Beata Pawlikowska uznaje swój sposób myślenia za najlepszy. Nie dopuszcza myśli, że może się mylić. Książka jest pisana z pozycji znawcy i wszechwiedzącej osoby, co w pewnych momentach było irytujące. Autorce brakuje chyba odrobiny pokory.

Kompletnie nie akceptuję przekleństw w literaturze. Kilka razy pojawiły się w "Księdze kodów podświadomości". Dlaczego? Książka powinna reprezentować pewien poziom językowy. Używanie słownictwa z rynsztoka nie jest najtrafniejszym pomysłem. Generalnie autorka nie używa języka zbyt wysokich lotów. Cechuje go raczej prostota (żeby nie powiedzieć ubogość).

Może początek mojej opinii nie zdradza tego, ale książka ma naprawdę dużo dobrych stron. Nie mogę jednak pomijać wad. Niewątpliwą zaletą jest już sam temat, który porusza autorka. Nie spotkałem się jeszcze z takim podejściem do podświadomości. Bezsprzecznie teorie Beaty Pawlikowskiej są nowatorskie i dużo wnoszą do zrozumienia nas samych.

Cenię książkę za praktyczne rady. Autorka nie ogranicza się tylko do wyłożenia swoich poglądów na temat podświadomości. Proponuje konkretne rozwiązania i ćwiczenia.

Wielokrotnie miałem wrażenie, że Beata Pawlikowska opisując poszczególne sposoby myślenia robi to na moim przykładzie. Dowodzi to tylko temu, że książka nie jest oderwana od rzeczywistości, a przedstawione w niej tezy mają odzwierciedlenie w naszych sposobach myślenia. "Księga kodów podświadomości" w wielu miejscach podnosi na duchu, pomaga zrozumieć swoje zachowanie i zachęca do pozytywnej zmiany. Autorka proponuje nie tylko troskę o fizyczność (propagowanie zdrowego odżywiania czy uprawiania sportu), ale także o duchowość człowieka i jego szczęście. Celem książki jest zachęcenie czytelnika do poszukiwania go w życiu i skłonienie do uwierzenia w to, że jest ono na wyciągnięcie ręki. Jeśli zaś czujemy się osamotnieni, nieszczęśliwi czy przygnębieni to z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że to wina podświadomości. Beata Pawlikowska wyjaśnia jak to zmienić, by wreszcie móc zacząć cieszyć się życiem.

Z "Księgi kodów podświadomości" można dużo wynieść pod warunkiem, że patrzy się na nią przez palce. Dobrze jest ignorować to, co nas irytuje i skupiać się na tych radach, które rzeczywiście mogą przynieść nam coś dobrego. Książka jako całość nie jest idealna. Niewątpliwie zawiera jednak dużo prawdy i może być bardzo pożyteczna w zmienianiu naszego życia.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:

7 komentarzy:

  1. Mnie ostatnio irytuje pani Beata. Uwielbiam jej książki podróżnicze, ale w tej chwili wszędzie jej pełno. Książki do nauki języków, fiszki, kalendarz, płyta z muzyką, ostatnio patrzyła na mnie z jakiejś gazety nawet. Boję się, że zaraz mi wyskoczy z lodówki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile "W dżungli podświadomości" czytało się naprawdę dobrze i miło wspominam ten tytuł, o tyle do tej w książki w ogóle mnie nie ciągnie. Jest duża szansa, że w ogóle po nią nie sięgnę. Zupełnie tak jak Sundhine mam jej dość, bo jest po prostu wszędzie. No ile można.. niby mówi, że pogoń za pieniędzmi jest be, ale wygląda na to, że sama robi bardzo wiele, żeby cyferki na jej koncie się kręciły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazuje swoje prawdziwe oblicze... Ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że to o czym tak często mówi to tylko maska, a w rzeczywistości jest inna...

      Usuń
    2. Też właśnie odnoszę takie wrażenie a nic mnie tak nie zraża do ludzi jak coś takiego...
      Mam nadzieję, że Pani Beata się, że tak to ujmę ogarnie i pokaże dlaczego rzeczywiście to robi, niech pokaże, że to wszystko jest jej pasją, bo ostatnimi czasy wygląda, jakby działała tylko pod publiczkę, byle zarobić więcej i więcej...

      Usuń
  3. O ile dobrze kojarzę, Pawlikowska planuje wydanie jeszcze 4 poradników o zmianie życia? To już chyba "lekka" przesada...
    Kiedyś też ją lubiłam, gdy kojarzyła się tylko z podróżami i byciem dziennikarką. Teraz, niestety, jest jej pełno wszędzie, książki są coraz bardziej słabiutkie, a autorka pozuje na alfę i omegę, jakiegoś duchowego guru i najwyraźniej uważa, że zna się na wszystkim i zawsze ma rację ^^

    Kokosanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć ;)

      Pawlikowska planuje wydanie (na razie) 3 poradników o zmianie życia. Ale to nie wszystko. W planach ma nawet książkę o żywieniu!

      Usuń
  4. Tych kodów raczej nie kupię. po przeczytaniu w dżungli podświadomości stwierdzam, że równie dobrze można by uciąć 1/3 książki i wcale by na tym nie straciła. za dużo powtarzania, rozstrząsania. poza tym idea afirmacji nie jest nowa, już bylo wszystko na ten temat [louis l.hay chyba jest pionierką w stanach i jej książki były wydawane dobre kilkanaście lat temu albo i więcej...], poza tym nauka i badania poddają w wątpliwość ich skuteczność, badania wykazały, że afirmacje działają wręcz odwrotnie. Założę się, że w książce o odżywianiu znowu powróci nieśmiertelny temat bulimii i anoreksji. Może dla kogoś kto pierwszy raz spotyka się z książka Pawlikowskiej, jest to ciekawe, ale dla kogoś kto zna już pewne historie na pamięć? Muszę też dołożyć cegiełkę niezadowolenia z kursów z CD którymi byłam na początku zachwycona. Niestety zawierają błędy. Również książki podróżnicze nie są wolne od błędów, jedną z nich przeanalizował pod tym kontem pewien gość, była spora wrzawa na stronie Beaty wówczas. Swoją drogą ile książek wydała w tym roku Beata? Mam wrażenie że kuje żelazo póki gorące i stara się jak najwięcej wycisnąć z tego zainteresowania, które się w okół niej zrobiło.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...