sobota, 18 maja 2013

"Demokracja limitowana, czyli dlaczego nie lubię III RP" Bronisław Wildstein


Żyjemy w państwie, w którym przekaz medialny zdominowany jest przez stronę liberalno - lewicową. Nazwanie oczywistego kłamstwa po imieniu czy brak aprobaty dla dominującego nurtu już nas niejako wyklucza z życia społecznego. Mainstream próbuje ośmieszyć każdego, kto myśli inaczej. Tolerancja jest środkiem do osiągania partykularnych celów, a zarzut homofobii sprytnym sposobem na ochronę własnych interesów. Niewiele mamy rzeczywiście niezależnych mediów. Dominujące tygodniki opinii przedstawiają rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Przeważająca większość rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych jest zaś tubą nowej lewicy. Nie wszyscy jednak poddają się obowiązującej propagandzie. Są jeszcze osoby, które odważnie mówią o swoich poglądach i nie zgadzają się na istniejący porządek. Do tego szacownego grona należy Bronisław Wildstein. Książka jest wyrazem sprzeciwu wobec szerzonej propagandy i próbą skłonienia do samodzielnego myślenia.

"Demokracja limitowana" nie jest skierowana tylko do osób o światopoglądzie prawicowym. Książka to zaproszenie do dyskusji i przemyślenia swoich przekonań. Autor porusza różne sprawy. Od polityki polsko - ukraińskiej, prawdziwego oblicza Okrągłego Stołu, poprzez Unię Europejską i patriotyzm, aż po rolę historii. Bronisław Wildstein odnosi się do wszystkich najważniejszych problemów obecnej Polski i Europy. Podważa to, co rzekomo jest niepodważalne. Zastanawia się nad tym, o czym w głównym nurcie nie można nawet przez chwilę pomyśleć. Kwestionuje sprawy, które przez główne ośrodki medialne uznawane są za pewniki. Nie jest to panegiryk dla prawicowych partii. Autor broni prawdy i zdrowego rozsądku.

Czytam kolejne rozdziały i coraz bardziej się cieszę. Cieszę się, ponieważ wyobrażam sobie miny osób zajmujących się nachalną propagandą (europejską, prorządową itd.). Książka jest dowodem, że są jeszcze osoby, których szare komórki nie są zainfekowane indoktrynacją nowej lewicy i odważnie o tym mówią.

Książka na pewno ma wydźwięk pesymistyczny. Trudno czasami uwierzyć, jak przekazy medialne różnią się od rzeczywistości. Każdy, kto próbuje się im sprzeciwić rugowany jest na margines. Wystarczy przypiąć mu łatkę antysemity, homofoba lub faszysty, żeby zohydzić go w oczach dużej części odbiorców. Dawniej antysemitą był ten, kto nie lubił Żydów. Dziś jest ten, kogo Żydzi nie lubią. Homofobem zostaje ten, kto nie zgadza się na dominację lobby gejowskiego. Żeby zaś kogoś nazwać faszystą nie potrzebne są żadne przesłanki. Walkę z korupcją można zaś nazwać budowaniem państwa policyjnego.

"Demokracja limitowana" pozostawia jednak nadzieję. Nadzieję na to, że bezgranicznie ufający propagandzie obudzą się i wreszcie zaczną myśleć. Zachęcam do kupowania książki jako prezent dla innych (także tych inaczej myślących). Możemy przysłużyć się w otworzeniu komuś oczu na rzeczywistość, co będzie pozytywnie skutkować nie tylko dla tej osoby, ale i całego społeczeństwa. A osób takich nie brakuje. Dla wielu autorytetami jawią się być osoby pokroju Magdaleny Środy czy Jana Hartmana. Elementarne zasady logiki przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Pamięć o historii, naszych przodkach i chlubnych kartach naszego narodu znakowane są "bogoojczyźnianą papką".

W "Demokracji limitowanej" nic był nie zmienił. Przyjmuję ją taką, jaka jest (a jest niewątpliwie wartościową książką, do której wraca się wielokrotnie). Lektura nie należy może do łatwych. Wymaga dużej koncentracji i własnych przemyśleń, ale na pewno pozwoli trzeźwo spojrzeć na otaczającą rzeczywistość, otworzy oczy na rozszerzającą się propagandę (tym, którzy jeszcze jej nie widzą) i zachęci do krytycznego spojrzenia na media, Unię Europejską, prawo czy demokrację. Strzeżcie się lewacy! Koniec waszych działań może nie jest bliski, ale każdy, kto zechce poświęcić czas na lekturę "Demokracji limitowanej" nie będzie już was z pewnością tak gorąco popierać. Nie twierdzę, że wszyscy od razu zmienią swój punkt widzenia na wszystkie sprawy poruszane w publikacji. Książka na pewno uczyni jednak nie jedną wyrwę w lewicowych ideologiach i skłoni do przemyśleń, jak to rzeczywiście jest z tą oligarchią w demokracji.




Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

1 komentarz:

  1. Ta książka jest obrazem faktu. Te ksiazkę czyta sie jednym tchem. Tego typu publikacji jest brak w Polsce. Najnowsza historia szczatkowo podawana w mediach, a nawet szkołach opiera się na półprawdach, przez co trudno zauważyć związki przyczynowo-skutkowe zdarzeń w naszym kraju. Bronisław Wildstein to wszystko przedstawił. Chwała mu za to. Miałem okazję widzieć i posłuchać tego autora w Poznaniu w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. Jak On sam starał przemówić do słuchaczy, iż bardziej czuje się pisarzem niż publicystą uważam, ze w istocie tak jest. Język ksiazki jest godny utalentowanego pisarza. Chętnie wybrałbym się na spotkanie z tym pisarzem raz jeszcze. Bronisław Wildstein ma prawo w pełni oceniać i PRL i III RP gdyż sam wiele przeżył i udowodnił swoją niezłomność (sprawa Pyjasa. Państwo Polskie powinno być dumne, że istnieje taki pisarz jak Pan Bronisław. Otworzył mi oczy na wiele aspektów, gdyż telewizja i prasa zrobiły z mojego mózgu papkę. Ta ksiazka pozwoliła mi nie tylko poznać fakty ale też ich powody a tego własnie brakuje w oficjalnym nurcie publicystyki. Brawo Panie Bronisławie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...