sobota, 30 marca 2013

"Egzorcysta Watykanu"



„Kto chce rzucić urok, idzie do czarownika albo czarownicy i mówi: chcę zaszkodzić tej osobie, chcę rzucić na nią urok, który zada jej to cierpienie, tę chorobę, sprowadzi na nią nieszczęście, spowoduje rozerwanie prawego związku (małżeństwa) albo nawet śmierć. Rzucenie śmiertelnego uroku kosztuje kilka milionów. Podstawą rzucenia uroku jest zawsze chęć zaszkodzenia komuś z pomocą czarownika, który, przyjmując wynagrodzenie, manipuluje złem i zawiera z nim układy”. Wielu po przeczytaniu tych słów śmieje się pewnie lub nie dowierza im. Dlaczego tak się dzieje? Księża rzadko mówią otwarcie o Szatanie i jego działaniach. Obniża się także jakość kształcenia alumnów w seminariach. Obecność Złego nie jest wyraźnie akcentowana. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze coraz bardziej postępująca laicyzacja. Człowiek współczesny (nawet katolik) nie wierzy w istnienie magów, czarowników. Często nawet kapłani nie traktują poważnie posługi egzorcystów. Na szczęście są chlubne wyjątki, do których należy ojciec Gabriele Amorth – oficjalny egzorcysta diecezji rzymskiej. Zaczynając swoją posługę postawił przed sobą dwa cele: doraźną pomoc cierpiącym z powodu działania Złego oraz uświadamianie kapłanom i osobom świeckim mocy Szatana i sposobów walki z nim.

„Egzorcysta Watykanu” to jedna z ważniejszych lektur dla współczesnego katolika. Książka pozwala poznać zagrożenia czyhające na wierzących, o których nawet nam się nie śniło. A jak powszechnie wiadomo lepsza jest najgorsza prawda niż niewiedza. 

Zdecydowaną większość książki stanowi wywiad udzielony przez ojca Gabriele siostrze Angeli Musolesi, tercjarce Zakonu Świętego Franciszka. W rozmowie ksiądz egzorcysta porusza przeróżne tematy. Od uwalniania nawiedzonych domów, skuteczności egzorcyzmów przez telefon i działalności magów, poprzez czarne msze, profanacje eucharystyczne i zdejmowanie uroków, aż po stowarzyszenie egzorcystów i krytykę Nowego Rytuału. 

Dane na temat magów i ich zysków we Włoszech zajmują kilka stron. Liczby są zatrważające!   Pozwalają on uzmysłowić sobie niebezpieczeństwo i ogromny zasięg czarowników. W samym Rzymie działa 1700 magów! To nie koniec budzących grozę fragmentów... Kilka rozdziałów poświęcono satanizmowi i czarnym mszom. Zachęcam do szczególnie uważnego zapoznania się z tą częścią. Nie ukrywam, że lektura tej części przeraża. Co roku mnóstwo dzieci jest wykupywanych z Europy Wschodniej. Dzieci te są składane jako ofiary… 

Ostatnią część tworzy zbiór modlitw. Celem autorów nie było tylko uświadomienie działalności Szatana i przestraszenie czytelników. Siostra Angela Musolesi i ojciec Gabriele Amorth pozostawili pogrążonym w lekturze broń w walce z siłami zła. W rozdziale znajduje się między innymi akt ofiarowania siebie samego Niepokalanemu Sercu Maryi, akt wyrzeczenia się Szatana oraz litania błagalna. 

Ostatnio staranniej dobieram książki, które zamierzam przeczytać. Mam coraz mniej czasu, a jest coraz więcej lektur, z którymi chciałbym się zapoznać. Pozwalam więc sobie tylko na pozycje prezentujące konkretną wartość. „Egzorcysta Watykanu” niewątpliwie należy do grupy książek wybitnych. Postrzegam je jako arcydzieło literatury religijnej. Myślę, że nikt nie przejdzie obok niej obojętnie. A co najważniejsze „Egzorcysta Watykanu” coś po sobie zostawia i jeszcze długo po zakończonej lekturze wpływa korzystnie na nasze życie duchowe. Takich dzieł nam potrzeba. Cieszę się, że wydawnictwo Esprit podjęło się wydania tej publikacji i z niecierpliwością czekam na kolejne książki egzorcysty diecezji rzymskiej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

piątek, 29 marca 2013

No hay problema - poziom średni (B1)


Kolejna część kursu "No hay problema!" i kolejny sukces. Korzystałem już z wielu kursów, samouczków, podręczników, rozmówek i fiszek do nauki hiszpańskiego. Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że "No hay problema!" jest najlepszy na rynku. Wielokrotnie recenzowałem różne materiały przeznaczone do samodzielnej pracy z językiem hiszpańskim i nie raz wytykałem różne wady. Zawsze w mojej opinii staram się poruszyć zarówno wady, jak i zalety recenzowanej rzeczy. Długo myślałem nad minusami kursu "No hay problema!". Nic jednak nie znalazłem. Wygląda na to, że jest to podręcznik bez wad. Nigdy nie wystawiam ocen, w tym przypadku pokuszę się jednak o nią. W skali dziesięciostopniowej przyznaję oczywiście dziesiątkę. Za jedyne niedociągnięcie można uznać ewentualnie trener wymowy. Prawie zawsze dostaję niezbyt dobrą ocenę, ale może to rzeczywiście moja wina.

Kurs składa się z podręcznika oraz płyty z programem. Książka jest podzielona na 12 lekcji. W każdej lekcji występują stałe części: 2 lub 3 dialogi, słownictwo występujące w dialogach, materiał gramatyczny, nowe słówka oraz ćwiczenia. Najważniejszą częścią kursu jest program. Uważam, że nie warto kupować samego podręcznika. Lepiej kupić wersję z "+".


Zalety kursu:
  1. Życiowe dialogi dotyczące np. zgłoszenia kradzieży, rozmowy na dworcu kolejowym czy atrakcji Barcelony.
  2. Przystępnie wyjaśniona gramatyka.
  3. Odpowiedni dobór słów. Zagadnienia leksykalne zostały starannie dopracowane. Uczymy się najpotrzebniejszych słów na poziomie średnio zaawansowanym.
  4. Bardzo duża liczba ćwiczeń. A jak wiadomo praktyka jest matką sukcesu :)
  5. Ciekawe komentarze kulturowe. 
  6. Klucz do ćwiczeń (niestety, ale nie do każdego podręcznika jest dodawany...).
  7. Podręczne słowniczki: hiszpańsko - polski i polsko - hiszpański.
  8. Przejrzystość.
  9. Ostatnia, ale najważniejsza zaleta: metoda Super Memo po prostu działa. Algorytm powtórek jest zwyczajnie skuteczny i pozwala zapamiętać nauczony materiał z ok. 95 % skutecznością, co przy normalnej nauce jest szczytem marzeń.
Dodatkowo do kursu na poziomie średnio zaawansowanym dodano specjalny kod, który umożliwia pobranie aplikacji z "No hay problema!". Nie mam żadnego urządzenia z tym systemem, więc nie sprawdzałem jak uczy się z programu w takiej formie. Ale myślę, że to niezły pomysł na wykorzystanie czasu spędzanego np. w autobusach.




Poniżej materiał, który obejmuje kurs:
  • na przedstawiony materiał gramatyczny składają się między innymi:
    • czas przyszły niedokonany,
    • czas zaprzeszły,
    • konstrukcja estar+gerundio w różnych czasach,
    • tryb Subjuntivo i jego zastosowanie,
    • schemat zdań warunkowych,
    • czas przyszły,
    • tryb łączący czasu teraźniejszego, w rozkazach, w zdaniach wyrażających cel,
    • mowa zależna, porównanie mowy zależnej i niezależnej dla pytań,
    • wyrażanie rozkazów, poleceń, przyczyny i przyzwolenia,
    • wyrażenia przyimkowe i przyimki,
    • strona bierna,
    • wyrażenia czasowe,
    • liczebniki porządkowe.
  • wśród zagadnień leksykalnych znajdują się:
    • podróżowanie, zwiedzanie, spędzanie wakacji,
    • słownictwo i wyrażenia dotyczące pracy zawodowej oraz rozmowy o pracę,
    • spędzanie wolnego czasu,
    • pisanie listów,
    • życie (mieszkanie, szkolnictwo),
    • prowadzenie rozmowy telefonicznej,
    • zakupy,
    • kultura i ciekawostki Hiszpanii.

    Materiał z kursu "No hay problema" przygotowuje do egzaminu TELC B1.
     
supermemo.net: kursy językowe online niemiecki, francuski, hiszpański, włoski oraz kilkanaście innych języków, w tym angielski online  z metodą SuperMemo - jedyną metodą optymalizacji zapamiętywania popartą badaniam naukowymi.

czwartek, 28 marca 2013

Fiszkoteka



Uczę się angielskiego i hiszpańskiego z Fiszkoteką od 4 marca. Korzystam z dwóch kursów: "Podstawowe słownictwo hiszpańskie" i "Słownictwo angielskie do matury podstawowej". Zobowiązałem się co prawda do napisania krótkiej opinii, ale uznałem, że muszę podzielić się wszystkimi moimi uwagami i spostrzeżeniami. Zamierzałem napisać dwa osobne posty o kursach. Po prawie miesiącu nauki uznałem, że nie ma to sensu. Wady i zalety obu kursów są po prostu niemal identyczne.


Wady:

1. Po kliknięciu "dalej" nagranie z poprzedniej fiszki nie wyłącza się. Musimy wysłuchać go do końca.
2. Brak przykładów (przerobiłem już 1/3 kursu z hiszpańskiego i nie zauważyłem żadnego przykładu, w kursie z angielskiego były chyba 2...)
3. Po dodaniu jednego znaku diakrytycznego nie znika okienko z nimi. W efekcie za każdym razem musimy je zamykać.
4. Do wielu fiszek nie ma obrazków. Rozumiem, że trudno jest przedstawić np. wiarę czy nadzieję. Ale przedstawienie pustyni na obrazku nie jest chyba zbyt trudne?
5. Nie można zmienić ikonki nowego kursu. Zawsze jest tylko jakiś szary cień.

6. Wybór niektórych słów w hiszpańskim. Cóż... wydaje mi się, że dla osoby początkującej są ważniejsze słówka niż np. klon.

7. Nie można wyłączyć danego słowa z nauki.
8. Nie można wyłączyć danego dnia z nauki.

Mam pewien pomysł. Może warto byłoby, żeby na każdym koncie na Fiszkotece był licznik czasu spędzonego na nauce? Miło byłoby zobaczyć ile czasu pod koniec miesiąca spędziliśmy ucząc się języka.


Zalety:

1. Dość dobry wybór słów (poza pewnymi wyjątkami...).
2. Metoda jest po prostu skuteczna. Słówka zapadają głęboko w pamięć.
3. Zawsze sami decydujemy, czy znamy jakieś słowo (nawet jeśli coś źle wpiszemy).
4. Ciekawa forma. Wielokrotnie logowałem się na Fiszkotece nawet 5,6 razy dziennie. Serwis po prostu zachęca do nauki.
5. Przejrzystość, dobry układ treści. Nic mnie nie rozprasza podczas nauki.

Często porównywałem Fiszkotekę do Super Memo. Ktoś może zapyta, dlaczego więc po prostu nie korzystam z drugiej platformy? Mam kilka kursów z tego wydawnictwa. No hay problema (czyli kompleksowy kurs A1-A2 z gramatyką itp.) jest świetny, ale kursy słownictwa zupełnie mi nie odpowiadają. Zniechęcają mnie do nauki. Codziennie loguję się na Fiszkotece z przyjemnością. Z Super Memo był to raczej przykry obowiązek. Ale o tym napiszę innym razem. W Fiszkotece na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia. Materiał jednak nieźle wchodzi do głowy. Testuję dwa kursy. Często ucząc się z kursu do angielskiego już chcę pisać słowa po hiszpańsku. Jak widać coś zostaje w pamięci.

Konwersacje - język hiszpański



Fiszki skierowane są teoretycznie do osób od poziomu A2 do B2. Uważam jednak, że najwięcej skorzystają z nich osoby, które ukończyły poziom wyższy podstawowy i zaczynają niższy średnio zaawansowany. Choć myślę, że z powodzeniem mogą korzystać osoby uczące się hiszpańskiego na poziomie A2. Na każdej fiszce oprócz hasła głównego znajduje się także przykład i numer nagrania.

Zawartość:
- 300 kartoników
- etui
- płyta z wersją dźwiękową fiszek
- instrukcja nauki
- oferta wydawnictwa
- przekładka „opanowany materiał”


Materiał podzielono na 13 kategorii:

  1.  Kontakty towarzyskie.
  2. Rozpoczynanie i kończenie rozmowy.
  3. Pytanie o informację, uzyskiwanie i udzielanie informacji.
  4. Relacjonowanie wydarzeń. 
  5.  Składanie, akceptowanie i odrzucanie ofert.
  6. Negocjowanie, przyznawanie racji i brak zgody.
  7. Udzielanie rad.
  8. Prośba o powtórzenie.
  9. Porównania.
  10. Wybór i preferencje.
  11. Opinie.
  12. Wypełniacze.
  13. Wyrażenia łączące. 

Zalety:

  1.  Przejrzystość.
  2. Ciekawa szata graficzna. 
  3.  Dodatki: płyta CD, przydatne etui.
  4. Dobór słownictwa.

Jeśli chodzi o wady to znalazłem tylko jedną. Memobox ma tylko 4 przegródki. Powtarzam to do znudzenia, ale jedna przegródka mniej do ogromna strata w procesie powtarzania. 

Więcej wad nie znalazłem. "Konwersacje" są naprawdę bardzo dobrze przygotowane. Materiał jest ciekawy, a co najważniejsze nauka z nim jest po prostu skuteczna. A to jest najistotniejsze w procesie uczenia. Twórcy fiszek skorzystali z metody niemieckiego uczonego Sebastiana Leitnera, który żył w XX wieku. Polecam wszystkim jego książkę "Naucz się uczyć" wydaną również przez wydawnictwo Cztery Głowy.

Myślę, że wymienione przeze mnie zalety nie potrzebują żadnego komentarza. Kartoniki są przejrzyste, dodatki przydatne (szczególnie etui), a dobór słownictwa niezły. Podoba mi się także szata graficzna. Jakże różni się kolorowy memobox od czarno - białych ćwiczeń ze szkoły. Cena również jest przystępna. Za przyjemność nauki z "Konwersacjami" hiszpańskimi zapłacimy 30 zł.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:


"Poznaj Hiszpanię"



Po raz pierwszy miałem przyjemność zapoznania się z fiszkami z serii „Język i fakty”. Jej celem jest przybliżenie uczącym się języka (w tym przypadku hiszpańskiego) kultury danego kraju. Fiszki „Poznaj Hiszpanię” skierowane są do osób na poziomie średnio zaawansowanym.

W pudełku znajdziemy 100 fiszek, kartonik z instrukcją, dwie kartonowe przekładki „NAUKA” i „UMIEM” oraz ofertę wydawnictwa. Został dołączony także kartonik z kodem, który umożliwia pobranie plików MP3 z nagraniami. Cieszę się, że wydawnictwo myśli również o kształceniu umiejętności rozumienia ze słuchu i poprawnej wymowie. 

Fiszki dotyczą przeróżnych informacji dotyczących Hiszpanii. Od położenia geograficznego, najważniejszych rzek i gór, opisu herbu, poprzez wymienienie dawnych kolonii hiszpańskich, aż po najsłynniejszych śpiewaków operowych. 

Materiał można podzielić na kilka kategorii:
  1. Geografia Hiszpanii (góry, rzeki, półwyspy, sąsiedzi itd.).
  2. Ustrój (herb, flaga, królestwo).
  3. Informacje statystyczne (ludność całego państwa, mieszkańcy Madrytu, religie). 
  4.  Historia (konkwista, kolonie, wojna domowa w Hiszpanii). 
  5.  Najważniejsze postacie (rzeźbiarze, malarze, pisarze, poeci). 
  6.  Informacje o katolicyzmie w Hiszpanii (obchody Wielkiego Tygodnia, Wigilii).
  7. Tradycyjne dania. 
Wiedza zawarta w serii „Języki i fakty” nie jest obligatoryjna do poznania hiszpańskiego na poziomie średnio zaawansowanym. Myślę jednak, że warto zapoznać się ze zgromadzonym materiałem. Pozwoli on nie tylko zorientować się w kulturze Hiszpanii, ale stanowi także ciekawe urozmaicenie nauki. Po wyuczeniu końcówek kolejnego czasu dobrze jest wziąć 10 fiszek z pudełka „Poznaj Hiszpanię” i zrobić sobie rozwijającą przerwę. 

Stosunek jakości do ceny przedstawia się bardzo dobrze. Za całość zapłacimy 8 zł. Nie jest to więc wygórowana kwota. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Treecards "World and Travel" + treebox



Na początku jestem winny czytelnikom wyjaśnienie, co to za cudo te treecards. Określiłbym je jako fiszki w wersji premium. Na każdym kartoniku jest ciekawy i zabawny rysunek. Co kilka fiszek znajdziemy kartonik z podsumowaniem nauczonego materiału w formie przeróżnych zadań np. uzupełnianie brakujących liter, wypełnianie luk, łączenie wyrażeń w pary. Po skończonym rozdziale mamy zaplanowaną powtórkę w formie krzyżówki. Dodatkowe kartoniki z powtórzeniami urozmaicają naukę i czynią ją ciekawszą. Za to właśnie cenię treecards. Nie pozwalają one na nudę podczas nauki.

Na awersie kartonika znajdują się: hasło główne, obrazek, przykładowe zdanie w języku polskim, numer odpowiadającego nagrania oraz ewentualne wyjaśnienia. Rewers zawiera natomiast to samo, ale w języku angielskim.

A co to jest treebox? Wersja deluxe zwykłego memoboxu. Bardzo dobrym pomysłem było dodanie zamknięcia do pudełka. Kartoteki wydanej przez Cztery Głowy (tej niebieskiej) nie mogę nigdzie zabrać ze sobą, bo po prostu wszystko mi się wysypie i pomiesza. W treebox-ie znajdziemy również treepocket (plastikowe etui na kartoniki) i treeguide (czyli przewodnik po metodzie proponowanej przez wydawnictwo). Do czego można się przyczepić? Treebox ma tylko cztery przegródki*. Na opakowaniu jest odwołanie do Sebastiana Leitnera. Wydawcy zapomnieli jednak, że jego kartoteka zawsze miała 5 przegródek. Jedna przegródka mniej to jedno powtórzenie setek słów mniej. A powtórki są przecież kluczowe w tej metodzie. Z powodu tej wady nie mogę ocenić, które pudełko na fiszki jest lepsze. Każde ma swoje wady i zalety.

W środku znajdziemy również kod do pobrania nagrań MP3. Dobrze, że wydawnictwo pomyślało o ćwiczeniu prawidłowej wymowy.

"World and Travel" zawierają materiał z poziomu A2. Korzystając z fiszek nie dopatrzyłem się żadnych większych (mniejszych też sobie nie przypominam) wad. Pozostaje mi więc z niecierpliwością czekać na dalsze treecards, ale z wyższego poziomu zaawansowania. Szkoda, że wydawnictwo ogranicza się tylko do języka angielskiego. Chętnie uczyłbym się w ten sposób np. hiszpańskiego.

Cena treebox-u wynosi 19 zł, czyli jest bardzo wygórowana. Zastanawiam się za co płaci klient prawie 20 zł? Za trochę kartonu i kawałek plastiku, z które zrobione jest etui? Świat staje na głowie... Jeśli chodzi o same kartoniki to osobom z niższym budżetem polecam fiszki z serii "Słownictwo". Za 1000 kartoników z memoboxem zapłacimy 50 zł. Zebranie natomiast wszystkich części treecards to koszt rzędu 120 zł. Moim zdaniem nie warto wydawać tyle pieniędzy.

Treecards oceniam jako bardzo dobry przejaw wykorzystywania do nauki różnych zmysłów. Pomysł jest trafiony, ale cena nieadekwatna do wartości, którą wyniesiemy z produktu. Jeśli jednak ktoś ma pieniądze to gorąco polecam. Uczyłem się już z wielu fiszek i najprawdopodobniej treecards są najlepsze na rynku.

Pudełko zawiera 250 kart.

* Dostałem od wydawnictwa taką wiadomość: "Treebox ma 4 przegródki, ponieważ fiszki mają obrazki ułatwiające zapamiętywanie. Dzięki temu testy produktu nie wykazywały "zapominania" już przy 4 przegródkach". W przypadku fiszek obrazkowych mój zarzut nie jest więc uzasadniony.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:


"Najważniejsze sentencje i zwroty" - łacina


Łacina stanowi dziś niedoceniany język. Podnoszony jest argument, że jest to język martwy (a to nieprawda, chociażby dlatego, że jest to oficjalny język Kościoła, wszystkie oficjalne dokumenty wydawane są przez Stolicę Apostolską w tym języku). Nauka  łaciny pomaga w przyswajaniu języków romańskich. Wystarczy zajrzeć do dwóch różnych słowników, żeby przekonać się, że nauka łaciny naprawdę przydaje się w opanowaniu słownictwa np. z hiszpańskiego. 

Materiał podzielony jest na 22 grupy tematyczne m.in. natura, państwo, religia, przyjaźń.  Zostały wybrane najpopularniejsze sentencje. Raczej nic nie powinno nas zaskoczyć. Jeśli chodzi o zwroty to w „Najważniejszych sentencjach i zwortach” znajdziemy te najczęściej przytaczane, najczęściej używane i te, do których często są odwołania w literaturze.  Zdecydowaną większość stanowią wyrażenia (150 kartoników).

Uważam, że każda osoba, która chce mieć ogólną wiedzę o świecie powinna znać przynajmniej odrobinę łacińskiego słownictwa. Z  pomocą przychodzą fiszki wydawnictwa Edgard. Cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się na wydanie takiego produktu. Łacina nie jest przecież zbyt popularnym językiem. 

A dlaczego akurat fiszki? Ktoś powie, że można przecież inaczej uczyć się sentencji. Należy się jednak zastanowić, ile nam zostanie w głowie z takiej nauki. Odpowiednia nauka z kartoteką pozwala na zapamiętywanie z 95 % skutecznością. 

Zastanawiam się tylko nad starannością osób zajmujących się stworzeniem „Najważniejszych sentencji i zwrotów”. Nie znam tak dobrze łaciny, żeby wyłapać wszystkie błędy. A jeden udało się się znaleźć już podczas pierwszego przejrzenia kartoników. Mam na myśli sentencję „Dulce est laudari a laudato viro”. Przetłumaczono to jako „Słodko jest być chwalonym przez chwalonego męża”. Prawidłowo powinno być „Słodko jest (lub mile jest) być chwalonym przez pochwalonego męża”.

Zawartość pudełka:                                                
- 500 fiszek
- 3 kolorowe przekładki: „Do nauki”, „Umiem”, „Uczę się”
- 40 fiszek in blanco do uzupełnienia

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

czwartek, 14 marca 2013

O podróżowaniu

Podróż jest stanem stopniowego uwalniania duszy.

Rozpoczyna się oddaleniem od miejsca, gdzie codzienność wymaga kontrolowania myśli, racjonalnego podejmowania decyzji, przewidywania konsekwencji i używania odpowiednich słów.

Przez pierwsze trzy dni świadomość ulega wyciszeniu i coraz mniejsza staje się gotowość reagowania na żądania zewnętrznego świata. Rośnie natomiast potrzeba zaspokojenia własnych wewnętrznych oczekiwań, które bardzo długo leżały przysypane i przyduszone codziennością.

Wtedy rozpoczyna się też wyprawa w głąb własnej duszy.

Nie trzeba już zmuszać własnych myśli do koncentrowania się na jakiejkolwiek „bardzo ważnej sprawie”. Myśli same odnajdują właściwy kierunek i jeśli im tylko pozwolisz, zabiorą cię na fascynującą wyprawę do wnętrza twojej duszy.

Uwielbiam ten stan.

Wtedy same rozwiązują się problemy, przychodzą nowe pomysły i pojawia się szeroki horyzont, na którym wyraźnie widać co jest naprawdę ważne, a co błahe i nie warto się tym więcej zajmować.

Dusza uwolniona od ciężaru codziennych obowiązków zaczyna fruwać i ciągnie cię za sobą do krainy bardzo szczęśliwych myśli.

[Beata Pawlikowska]

środa, 13 marca 2013

"Mapy myśli" Marcin Matuszewski


Kolejne podejście do mapy myśli. Które to już? Sam nie wiem. Czytałem o tej metodzie notowania w internecie. Nie zostałem przekonany. Przeczytałem książkę Tony'ego Buzana. Również nie zostałem przekonany (tak przy okazji "Mapy twoich myśli" to całkiem zabawna pozycja, uśmiech na twarzy wzbudzała zwłaszcza kłótnia przy pomocy map myśli). Czy przekonałem się do map myśli po lekturze książki Marcina Matuszewskiego i Radosława Lasko? Jeszcze nie wiem, ale na pewno podejdę po raz kolejny do nich. Mimo, że zarzekałem się, że nigdy więcej. Publikacja skutecznie zachęciła mnie do podjęcia kolejnej próby,

"Mapy myśli" składają się z dwóch części. W pierwszej autorzy wyjaśniają czym są mapy myśli oraz ukazują korzyści płynące z ich stosowania. Wszystkie argumenty już znałem wcześniej, więc trudno jest mi się odnieść do nich. Bardzo dobrze wyjaśniono proces uczenia i krzywa zapominania. Pierwsza część jest teoretyczna. W drugiej przechodzimy do praktyki. Na podstawie mapy myśli dotyczącej wakacji autor krok po kroku przeprowadza nas przez nowy sposób notowania. Wszystko zostało dokładnie opisane. Myślę, że nikt nie powinien mieć żadnych problemów. Książka jest krótka i zwięzła. Zaliczam to do plusów. "Mapy myśli" ma być poradnikiem, który pozwoli nam zaoszczędzić mnóstwo czasu (notowanie za pomocą mapy myśli to oszczędność ok. 50-90% czasu, nauka przy ich pomocy ok. 90%). Dobrze więc, że jego lektura nie trwa długo. Instrukcje są jasne i przejrzyste.

Książka zwraca uwagę nie tylko ze względu na zawartość, ale także na "opakowanie". Okładka w rzeczywistości prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciu. Rysunki są bardzo dobrej jakości. Układ tekstu jest optycznie dobrze rozplanowany.

Co mnie irytowało w książce? Nachalne reklamowanie swojej strony przez autorów. Rozumiem, że Marcin Matuszewski i Radosław Lasko chcieli ją wypromować. Nie mam nic przeciwko temu. Można jednak było zamieścić adres strony na początku lub końcu książki. A tak otrzymujemy kryptoreklamę w pięciu czy sześciu miejscach.

Cena książki jest moim zdaniem zbyt wysoka. Miękka okładka i 144 strony, a koszt o 32,90 zł. Rozumiem, że wszystko drożeje, ale żeby aż tak? Jeszcze kilka lat temu taka książka nie kosztowałaby więcej niż 25 zł. Mimo wszystko nie będą to pieniądze zmarnowane. Pozycja na pewno pozwoli zapoznać się nam z  mapami myśli, nie zanudzi nas i zmotywuje do stosowania nowej metody notowania.

Na koniec moje dwa ulubione cytaty zamieszczone w książce:
Im więcej się uczysz, tym lepiej pamiętasz, im więcej pamiętasz, tym lepiej się uczysz.
Ludzie sukcesu odnoszą sukcesy przede wszystkim dlatego, że są nastawieni na samokształcenie (Artur Wojciechowski). 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:










wtorek, 12 marca 2013

O silnej woli


Silna wola to cecha, którą każdy człowiek posiada, lecz niekoniecznie używa. Jest jak muskuł na przedramieniu. U większości ludzi wygląda jak miękki flaczek, ale u niektórych zamienia się w pulsujący, pełen siły biceps. Silna wola wszystko ułatwia. Umożliwia dotrzymanie słowa danemu samemu sobie, zdobycie upragnionej sylwetki, czyli schudnięcie albo utycie – co kto woli, zrealizowanie największych i mniejszych marzeń. Daje radość, poczucie spełnienia i szacunek do samego siebie. Jest podstawą do budowania lepszego życia.
I wcale nie jest trudna do zdobycia.
Każdy z nas przychodzi na świat z potencjalnie świetnym materiałem. Charakter jest jak mięsień, który trzeba regularnie trenować, żeby był silny i wytrzymały. Osobowość też jest rodzajem mięśnia, który można ukształtować za pomocą treningu sposobu myślenia, reakcji i zachowań. Jedyna trudność polega na tym, że nie istnieją ogólnie dostępne siłownie osobowości i charakteru, każdy więc musi być sam dla siebie trenerem i trenującym.

Z mojego doświadczenia wynika, że regularny trening czyni cuda. Dotyczy to każdej możliwej siłowni świata. Najbardziej tajemniczym elementem regularnych ćwiczeń jest to, że jeśli narzuci się organizmowi pewien konsekwentny rytm, to pewnym czasie on przyzwyczai się do tego i sam zacznie pomagać w osiągnięciu określonego celu. 

[Beata Pawlikowska]
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...