niedziela, 9 grudnia 2012

"Dary Ducha Świętego i Nowa Pięćdziesiątnica" o. Emilien Tardif, Marino Parodi


Wybrałem tę książkę do recenzji bez przekonania. Spodziewałem się długich i zawiłych wywodów teologicznych. Postać o. Emieliena Tardif'a nie była mi wcześniej znana. Po lekturze całkowicie zmieniłem zdanie. "Dary Ducha Świętego i Nowa Pięćdziesiątnica" jest pisana prostym, przystępnym językiem. Zdecydowaną większość stanowi rozmowa z ojcem Tardif'em.

Książka składa się z dwunastu rozdziałów. Kluczowy, moim zdaniem, do zrozumienia całości jest rozdział pierwszy pt. "Charyzmaty we wczesnym chrześcijaństwie". Znajdziemy tam przypomnienie dotyczące zdarzeń, o których traktuje Ewangelia. Tekst tej części jest bazą do dalszych wywodów. Nie należy zapominać, że pierwszym źródłem do szukania wiedzy o wierze katolickiej jest zawsze Pismo Święte. Dobrze, że autor wychodzi z tego założenia. Żadna pozycja katolicka nie może być uznana za wartościową jeśli jej podstawą nie jest Biblia.

Kolejne rozdziały dotyczą życia i działalności ojca Tardif'a. Książka w przystępny sposób przybliżyła mi tę postać. Po lekturze muszę stwierdzić, że jest ona jedną z najważniejszych postaci współczesnego świata dla chrześcijaństwa (o. Tardif już nie żyje, zmarł w 1999 roku na skutek ataku serca).

W rozdziale dziewiątym przechodzimy do właściwej części książki, czyli rozmowy ojcem Tardif'em. Duchowny mówi m.in. o charyzmatach, cudach Jezusa, uzdrowieniach, "komunikacji z zaświatami" (jest to jeden z charyzmatów cieszących się ostatnio szczególnym zainteresowaniem), nowej ewangelizacji, modlitwie czy współczesnej charyzmatyczce Vassuli Ryden.

W książce znalazłem dwie nieścisłości:
  • Na stronie 111 występuje taki zdanie "Ten, kto zawiera pakt z diabłem lub oddaje mu swoją wolną wolę, zostaje opętany; jeśli nie doszło do takiego aktu woli, nie ma mowy o opętaniu diabelskim ". Z innych źródeł (publikacje książkowe oraz ksiądz egzorcysta) wiem, że opętania może doznać całkowicie niewinna osoba. Wystarczy, że ktoś rzuci na nas klątwę (zdarzają się nawet opętania dzieci, które się jeszcze nie narodziły). 
  • Fragment pytania ze strony 123 "Ojciec Antonio (...) nieprzypadkowo stwierdza, że ludzie mogli uwierzyć w Jezusa dopiero po tym, jak dokonał cudów..." i odpowiedź: "To prawda - gdyby było inaczej (...) ludzie nie mogliby w Niego uwierzyć". Być może to ja czegoś nie rozumiem, ale w Piśmie Świętym napisane jest przecież "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".
Mimo kilku niedociągnięć książka w przystępny sposób wyjaśnia tajemnice naszej wiary. Podejmuje dość trudną tematykę charyzmatów w chrześcijaństwie (nie tylko w Kościele katolickim, ale także w innych wyznaniach). Jako pasjonatowi historii bardzo spodobała mi się pewna anegdotka, którą pozwolę sobie tutaj przytoczyć (myślę, że będzie najlepszym zakończeniem). Córka króla Francji w XVII wieku upomniała pewnego dnia swoją damę dworu "Nie wiesz, że jestem córką króla?". Tamta odpowiedziała jej: "A ty nie wiesz, że ja jestem córką Boga?". 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

4 komentarze:

  1. Dzięki za recenzję książki.

    Odnośnie drugiej nieścisłości, to nie łączyłabym w ten sposób słów z książki i fragmentu Ewangelii. Jezus działał cuda na ziemi i zmartwychwstał - wierzymy, że to się wydarzyło, jednak nie byliśmy świadkami tamtych wydarzeń (nie widzieliśmy). Słowa z Ewangelii bardziej odniosłabym do nas - osób, które żyją już po tych wydarzeniach.

    Myślę, że wspomniane cuda Jezusa były dla jego towarzyszy dowodem Jego Boskiej natury. I właśnie przytoczone przez Ciebie słowa z książki odniosłabym do osób żyjących w czasach Jezusa, którzy uwierzyli w Niego jeszcze przez zmartwychwstaniem - choć oczywiście nie znam całej wypowiedzi Ojca. Może kiedyś uda mi się sięgnąć po tę książkę i sama dokładnie przeczytam. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      Zachęcam do sięgnięcia po książkę.

      Usuń
  2. Jak koleżanka, uważam podobnie gdyż zanim Jezus wyruszył w drogę do Betanii by wskrzesić Łazarza, powiedział: "Łazarz umarł, ale raduję się, że mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli". (J11,14-15)

    Gdy się ukazał swoim uczniom po swoim zmartwychwstaniu powiedział z kolei do niewiernego Tomasza: "Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli."

    W drugim przypadku wypowiedź księdza mogła w oryginale mieć znaczenie również inne:
    "To prawda - gdyby było inaczej (...) ludzie nie mogliby (W SENSIE NIE BYLIBY SKŁONNI) w Niego uwierzyć".
    "Mogli" sugeruje zdolność człowieka niezależną od niego. "nie być skłonnym" zawiera natomiast element wyboru człowieka.
    Jak ktoś uczył się języka angielskiego sam wie że można w tym zakresie popełnić błąd tłumacząc słowa: can, must, have to....

    Niestety z tłumaczeniami zawsze jest to ryzyko, że ciężko jest pewne rzeczy przetłumaczyć wprost, zachowując pierwotne znaczenie.

    Sądzę że nieścisłości nie są związane z pomyłką księdza ale wynikły w tłumaczeniu. Pierwszą nieścisłość można by wytłumaczyć że chciał powiedzieć:
    "Ten, kto zawiera pakt z diabłem lub oddaje mu swoją wolną wolę, zostaje opętany; jeśli nie doszło do takiego aktu woli, nie ma mowy o" TYM BY DIABEŁ SAM MÓGŁ OPĘTAĆ OSOBĘ CHRONIONĄ PRZEZ BOGA I ŻYJĄCĄ W ŁASCE UŚWIĘCAJĄCEJ - (może to miał na myśli).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te tłumaczenia... Być może masz rację i pomyłki wynikają z błędów tłumaczy. Dziękuję za komentarz :) Zachęcam do zapoznania się z moimi pozostałymi recenzjami książek wydawnictwa Esprit.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...