sobota, 29 września 2012

Inspirujący wywiad


Mój ulubiony fragment wywiadu (odpowiedni na początek jesieni :)) 

- Depresyjna jesień? A co to jest? Jesień to nowa wiosna. Jesienią wszystko się zaczyna. Zobacz jak świat kipi od dojrzałych, pełnych słodyczy owoców! Brzoskwinie, winogrona, jabłka, gruszki, pomidory, bakłażany, dynie! To ma być smutne? Jeśli jesteś smutny jesienią, to znaczy, że krążysz po życiu po omacku, bo najbardziej jesteś przywiązany do strachu przed nadejściem czegoś nowego. Puść się. Kiedy skoczysz, życie cię poprowadzi.


Właśnie wydałaś kalendarz na rok 2013 - "Rok dobrych myśli" znajduje się tam podobno 365 powodów, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Możesz podać kilka swoich powodów do szczęścia? :)

- Świat jest dobry i to jest pierwszy i najlepszy powód do tego, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Jedyny kłopot leży w tym, że nie każdy potrafi to zobaczyć. A świat jest dobry dla tych, którzy patrzą na niego dobrymi oczami.

Wszystko zależy od twojego sposobu myślenia. Kiedy koncentrujesz się na tym, co jest złe i ułomne, cierpisz z powodu gniewu i smutku. To wymaga tyle samo energii co skupienie swojej uwagi na tym, co jest dobre i pozytywne, tym bardziej, że to, co jest dobre, ma zawsze większą moc od tego, co jest złe. I nie chodzi o to, żeby się bezmyślnie szczerzyć. Chodzi o to, żeby widzieć dobro i kierować się nim na co dzień. To jest właśnie szczęście. Dlatego napisałam kalendarz, gdzie na każdej stronie jest jedna drobna myśl, która ma o tym przypominać.
Na swoim profilu na Facebooku prowadzisz swoistą psychoterapię przez podróżowanie, tak można to nazwać. Chodzi o te żółte karteczki, które zamieszczasz z różnymi złotymi myślami, życiowymi mądrościami, wskazówkami, rysuneczkami. Internauci to lubią, komentują, pod każdą taką karteczką, jest przeciętnie dwa tysiące like'ów i kilkadziesiąt komentarzy, w których ludzie opowiadają o własnych doświadczeniach życiowych, otwierają się, dzielą się często bardzo intymnymi zwierzeniami... Przypomina to trochę terapię w grupie.

- Może chodzi o to, żeby zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie o tym, co jest ważne? W tym pomaga właśnie podróż, chodzi o złapanie dystansu. Zobacz jak łatwo się zatracić w ciągłym pędzie za czymś. Ja jestem ambitna i mam masę marzeń i planów, ale nie chcę być jucznym wołkiem, który bez wytchnienia orze na polu swojego niezaspokojenia. Chcę się cieszyć. Więc staję czasami i krzyczę: Aaaaaaa! Kocham to! Czuję, że żyję. I o tym piszę na moim blogu i na moim profilu na Facebooku.

Chcesz w ten sposób pomóc innym, bo sama przeszłaś krętą drogę? Skąd czerpiesz siłę i jak ładujesz baterie?

- Siłę czerpię z tego, co robię: podróże, dziennikarstwo, pisanie książek, fotografie. Nakręcam się tym, że uda mi się stworzyć coś, z czego jestem zadowolona. Coś takiego, czego sama świadomie pewnie bym nie wymyśliła, ale co przychodzi do mnie w natchnieniu. Niektóre książki same się piszą. Wystarczy usiąść do komputera, skoncentrować się i słowa same powstają pod palcami. Tak samo jest z rysowaniem i malowaniem, tak samo jest z muzyką. Kiedy uda mi się poczuć tę moc i włączyć się w nią, jestem szczęśliwa. I wiem z doświadczenia co można zrobić, żeby sobie w tym pomóc, czyli co zrobić, żeby wesprzeć swoją naturalną siłę i moc. Wymaga to trochę wysiłku, ale jest tego warte! Jakkolwiek to może zabrzmieć w twoich uszach, powiem prawdę, którą sprawdziłam doświadczalnie i jestem jej w stu procentach pewna.

Żeby czuć się dobrze, mieć power do pracy, mieć natchnienie i inspirację, i realizować skutecznie to, co sobie zamierzam: nie piję alkoholu, nie palę papierosów, uprawiam sport, dużo śpię i zdrowo się odżywiam. I ćwiczę pozytywne myślenie.

Śmiejecie się ze mnie? W świecie suplementów diety, mrożonek, piwa i fast foodow? Śmiejcie się. Ja nigdy nie choruję. Wędruję przez dżunglę razem z Indianami. Realizuję wszystko, co sobie wymyślę. Mam mnóstwo nowych pomysłów. A co najważniejsze: jestem szczęśliwa. Jak dla mnie to wystarczający powód, żeby o siebie dbać.

Mówisz o sobie łowca prawdy i łowca przygód...

- Ach, to jest najbardziej niesamowite! Dopóki mieszkałam w Europie, myślałam że coś wiem. Coś o sobie, o świecie, o życiu. Pojechałam do Ameryki Południowej, zaczęłam mieszkać z Indianami i wtedy nagle okazało się, że większość rzeczy, których nauczyłam się dotychczas, to fałsz i kłamstwa. Iluzje, w które nauczyłam się wierzyć, a ponieważ niedostępne mi były żadne alternatywy, uznałam je za prawdę. W dżungli amazońskiej wszystkiego musiałam się nauczyć na nowo.  Spędziłam tam wystarczająco dużo czasu, żeby zrozumieć kilka ważnych rzeczy o sobie i o miejscu, gdzie się wychowałam. Z tamtej perspektywy Europa to najbardziej zakłamane i autodestrukcyjne miejsce, jakie znam. Nie mogę uwierzyć, że żyję w cywilizacji, która usiłuje zabić ludzi, którzy ją tworzą, a jednocześnie udaje, że zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.
Przykład?


- Pierwszy przykład z brzegu: masowo produkowana żywność, która jest pozbawiona wartości odżywczych, wzmocniona chemicznymi dodatkami i konserwantami, i sprzedawana w sklepach po niskich cenach, żeby zachęcić klientów. Dodatki konserwujące, polepszacze, wzmacniacze smaku i koloru obniżają odporność organizmu. Ludzie kupują, jedzą, a potem chorują na raka, cukrzycę, otyłość. Umierają. A ta sama cywilizacja, która dostarcza im tej żywności ogłasza, że jest najlepsza, bo właśnie wynalazła jeszcze jedno lekarstwo – na choroby wywołane żywnością, która powinna być zdrowa, ale nie jest. Biały cukier niszczy układ odpornościowy człowieka i narusza emocje. Zobacz jak łatwo wpadasz w euforię i wkrótce potem w depresję po zjedzeniu czegoś, co zawiera biały cukier.

W Anglii zrobiono eksperyment – przez pewien czas podawano dzieciom w szkole wyłącznie pełnowartościowe posiłki – zupy z warzyw, kasze, ziemniaki, mięso, ryby, owoce. Zakazano słodyczy i fast foodu. Wyniki były zdumiewające – dzieci niespodziewanie były w stanie skupić się na lekcjach, były bardziej zrównoważone i zdrowsze.

Czy to nie jest najbardziej logiczne, co można sobie wyobrazić? Dlaczego w naszym tak rewelacyjnie rozwiniętym świecie nikt nie dba o to, żeby dzieci jadły tylko zdrową żywność?
Wiadomo już, że żywność z  dodatkami cukru, chemii, stabilizatorów, regulatorów i poprawiaczy jest trująca. Wczoraj w angielskiej prasie widziałam zdjęcie szczura z guzem na brzuchu. Był karmiony żywnością modyfikowaną genetycznie – dla eksperymentu.

W mądrej cywilizacji ludzie dbają o swoje zdrowie. W naszej cywilizacji – zatruwają się codziennie tym, co kupują w sklepach. Bo 90% produktów żywnościowych w zwykłych sklepach zawiera szkodliwe dodatki. Nie wiem dlaczego tak jest, nie jestem w stanie tego zrozumieć i nie jestem w stanie się z tym pogodzić.

Kiedy zaczęłam czytać etykiety, byłam w szoku. Prawie wszystko, co można kupić w zwyczajnym sklepie, zawiera dodatek jednej (lub kilku) szkodliwych substancji, takich jak kwas cytrynowy, syrop glukozowo-fruktozowy, biały cukier, glutaminian sodu, aspartam, sorbitol. Wiesz co syrop glukozowo-fruktozowy robi w twoim organizmie? Przestawia metabolizm w taki sposób, żeby wszystko zamieniał na tłuszcz. Dlatego ludzie tyją. Jak to możliwe, ze w naszej cywilizacji coś takiego jest powszechne i zgodne z prawem? Gdzie jest minister zdrowia?

W "Złotych Myślach Blondynki" piszesz: "Każdy sam musi być myśliwym swojego przeznaczenia/ Wytropić sen, złowić złotą rybę i schwytać dzieło kosmicznej doskonałości"..."

- Być wolnym. Odnaleźć swoją wolność i przeznaczenie. Nie dać się wtłoczyć w schemat, nie myśleć tego, co myślą inni, tylko mieć odwagę myśleć i żyć po swojemu. Kiedy odkrywasz swoją pasję i dajesz się jej porwać, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Możesz chodzić w dziurawych butach, ale będziesz szczęśliwym człowiekiem, bo będziesz czuł, ze twoje życie ma sens.

Gdzie indziej czytam taką Twoją przypowieść: "O tym skąd się bierze jesienna depresja i dlaczego trzeba być w życiu dobrym rolnikiem".... No właśnie, jaki masz sposób na depresyjną jesień, jaka strawa dla ducha i ciała?

- Depresyjna jesień? A co to jest? Jesień to nowa wiosna. Jesienią wszystko się zaczyna. Zobacz jak świat kipi od dojrzałych, pełnych słodyczy owoców! Brzoskwinie, winogrona, jabłka, gruszki, pomidory, bakłażany, dynie! To ma być smutne? Jeśli jesteś smutny jesienią, to znaczy, że krążysz po życiu po omacku, bo najbardziej jesteś przywiązany do strachu przed nadejściem czegoś nowego. Puść się. Kiedy skoczysz, życie cię poprowadzi.
Właśnie wróciłaś z Portugalii. Za co kochasz Portugalię? Podobno urzekł Cię zamek Ferdynanda II w Sintrze, tak mówiłaś w radio.


- Wszystko mi się podobało! Sardynki z grilla i szalony wiatr na Cabo do Roca, czyli najdalej na zachód wysuniętym skrawku kontynentalnej Europy. Zamek w Sintrze i starówka, gdzie wąskie zaułki wydają się tak samo zagubione, jak turyści, którzy po nich krążą. Marzę o tym, żeby tam wrócić.

Wydałaś ostatnio kurs języka portugalskiego z cyklu "Blondynka na językach".


- Ukazały się właśnie dwa nowe języki w tym cyklu: rosyjski i portugalski. To jest metoda, którą wymyśliłam, kiedy wszystkie istniejące kursy zniechęciły mnie do nauki. Czułam, że obce języki są coraz bardziej obce i że nie jestem w stanie ich oswoić. I wtedy wpadłam na pomysł, żeby uczyć się tylko tego, co było mi naprawdę potrzebne. Nie muszę wiedzieć jak się nazywa czas przeszły, żeby go używać. Nie potrzebuję wykuwać zasad gramatyki. Najważniejsze jest to, żeby budować prawidłowe zdania i ćwiczyć mówienie. I tak jest skonstruowany mój kurs. Żadnej gramatyki, żadnych odmian i wykuwania. Wystarczy słuchać, powtarzać i na głos mówić, żeby instynktownie zapamiętać w jaki sposób jest zbudowane zdanie. To jest jak logiczne puzzle, samo się układa.

Opowiedz o swoich niedawnych podróżach, w październiku ukaże się "Blondynka na Bali".

- To jest książka opowiadająca pierwszą część mojej samotnej wyprawy do Indonezji. Spędziłam tam miesiąc, podróżując lokalnymi środkami transportu, śpiąc w hotelach z karaluchami i myszami, jedząc w przydrożnych warunkach i na ulicy, czyli tak jak lubię najbardziej. Wtedy czuję, że naprawdę smakuję podróż i poznaję świat. Druga część, czyli “Blondynka na Jawie” ukaże się w maju.

A moje najbliższe plany podróżnicze? W listopadzie jak zawsze lecę do dżungli w Brazylii. W grudniu lecę do Indii, a w połowie stycznia wyjeżdżam na dwa miesiące do Ameryki Południowej. To będzie moja samotna wyprawa. Tylko ja ze sobą. Wtedy najlepiej się siebie poznaje.

piątek, 28 września 2012

"Superskuteczne strategie opanowania języków obcych" Ewa Zaremba


Długo zbierałem się do przeczytania tej książki. Oczekiwałem, że będzie to tylko zbiór utartych frazesów typu: na naukę nigdy nie jest za późno, dojrzały wiek to bardzo dobry moment do opanowania języka obcego itp. Książka jest jednak niebanalna. Porusza bardzo wiele tematów. Od przygotowania do nauki (otoczenie, dieta) przez właściwą naukę (czyli przyswajanie nowych informacji) aż po powtórki, które są równie ważne jak poprzedni etap.

Książka stanowi dialog dwóch osób: autorki i jej koleżanki. Dyskutują one na wiele, bardzo różnych tematów np. silna wola, motywacja, niekorzystne przekonania.

Tekst urozmaicony jest ćwiczeniami skierowanymi do czytelnika. Dzięki im publikacja "Superskuteczne strategie opanowania języków obcych" nie będzie kolejną przeczytaną książką, którą odłożymy na półkę, nie wykorzystując wiedzy w niej zawartej. Razem z autorką stworzymy m.in. swój indywidualny plan nauki dostosowany do naszych możliwości, zainteresowań i typu inteligencji.

Najciekawszy (dla mnie) rozdział nosi tytuł "Ujarzmić czas". Ewa Zaremba przekonuje (i to skutecznie!), że np. korki są sprzymierzeńcem naszej nauki :)

Nie polecam wypożyczania tej książki z biblioteki. Zawiera on tak dużo ważnych treści, że jednokrotne przeczytanie nie wystarczy. Dużo lepszym pomysłem jest jej zakup. Wtedy możemy do woli zakreślać najciekawsze fragmenty czy przylepiać kolorowe karteczki. Dzięki temu jak najwięcej wyniesiemy z lektury. Przeczytałem tylko raz tę książkę, ale na pewno będę do niej wracać.

Teraz napiszę o tym, co mi się nie podoba. Nie mogę nic zarzucić autorce. Na prawdę w sposób skuteczny i ciekawy przekazała sporą dawkę wiedzy. Nie podoba mi się tylko wydanie. Na okładkach (zarówno przedniej jak i tylnej) jest tyle napisów i obrazków, że nie wiadomo na czym skupić wzrok. Optycznie książka nie zachęca do przeczytania. Ale to już nie jest wina Ewy Zaremby. Tym zajmuje się strona techniczna.

Malutki minus za formę nie odbiera oczywiście nic treści. Ostatnio nie miałem szczęścia do książek traktujących o rozwoju osobistym. Na szczęście "Superskuteczne strategie opanowania języków obcych" przełamały bessę :)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

niedziela, 23 września 2012

Zabawna opowieść



Opowieść znaleziona na stronie Wojciecha Cejrowskiego. Kiedy czytałem ją po raz pierwszy rozbawiła mnie do łez :)

Zasłyszane: mydło

Autentyczna korespondencja pracowników pewnego londyńskiego hotelu z gościem tego hotelu. Hotel opublikował te teksty w jednej z
ogólnokrajowych gazet.
Szanowna Pani Pokojówko,
Proszę nie zostawiać w mojej łazience tych małych hotelowych mydełek,
ponieważ przywiozłem ze sobą własne duże mydło kąpielowe dial. Proszę też zabrać 6 nieotwartych mydełek z półki pod apteczką i 3 z mydelniczki pod prysznicem, ponieważ mi zawadzają. Dziękuję.

S. Berman
Szanowny Gościu z pokoju 635,
Nie jestem tą pokojówką, która zwykle sprząta Pański pokój. Ona ma wolne i wróci jutro, czyli w czwartek. Tak jak Pan prosił, zabrałam 3 mydełka spod prysznica. Zdjęłam 6 mydełek z półki i położyłam na
pudełku z chusteczkami, na wypadek gdyby Pan zmienił zdanie. Na półce leżą teraz tylko 3 mydełka, które zostawiłam dzisiaj, bo mam polecenie, by zostawiać codziennie 3 sztuki w każdym pokoju. Mam nadzieję, że jest Pan zadowolony.
Dotty
Szanowna Pani Pokojówko,
Mam nadzieję, że tym razem zwracam się do Pani, która zwykle sprząta mój pokój. Najwidoczniej Dotty nie powiedziała Pani o moim liściku dotyczącym mydełek. Kiedy dziś wieczorem wróciłem do pokoju, zobaczyłem, że położyła Pani 3 kolejne małe camay na półce pod apteczką. Zamierzam pozostać w tym hotelu jeszcze przez dwa tygodnie i zabrałem ze sobą własne kąpielowe mydło dial, nie będę zatem potrzebował tych 6 małych camay, które leżą na wspomnianej półce i przeszkadzają mi przy goleniu, myciu zębów i tak dalej.
Proszę je zabrać.

S. Berman
Szanowny Panie,
W ostatnią środę miałam wolny dzień i zastępująca mnie pokojówka
zostawiła u Pana 3 hotelowe mydełka, bo mamy polecenie od kierownika, by tak zawsze robić. Zabrałam 6 mydełek, które zawadzały Panu na półce, i przełożyłam je do mydelniczki, gdzie trzymał Pan swoje mydło dial, a dial położyłam w apteczce, aby było Panu wygodniej. Nie ruszałam 3 mydełek, które zawsze wkładamy do apteczki dla nowych gości i co do których nie zgłaszał Pan obiekcji, kiedy wprowadzał się Pan w poniedziałek. Jeśli mogę jeszcze czymś Panu służyć, proszę dać mi znać.
Pańska pokojówka Kathy
Szanowny Panie,
Zastępca dyrektora, pan Kensedder, poinformował mnie dziś rano, że
dzwonił Pan do niego wieczorem i skarżył się na pracę pokojówki. Przydzieliłam Panu inną osobę. Mam nadzieję, że przyjmie Pan moje
przeprosiny za wszelkie kłopoty. Gdyby miał Pan jeszcze jakieś uwagi,
bardzo proszę skontaktować się ze mną, bym mogła sama poczynić odpowiednie kroki. Będę wdzięczna, jeśli zadzwoni Pan wprost do mnie między godziną 8 a 17, numer wewnętrzny 1108.
Elaine Carmen, administrator
Szanowna Pani Administrator,
Nie mogę się z Panią skontaktować telefonicznie, ponieważ opuszczam hotel o 7.45 i wracam dopiero o 17.30 lub 18.00. Właśnie dlatego wczoraj wieczorem dzwoniłem do pana Kenseddera. Pani już wtedy nie było. Prosiłem pana Kenseddera tylko o to, żeby zrobił coś z tymi mydełkami. Nowa pokojówka przydzielona mi przez Panią myślała chyba, że dopiero się wprowadziłem, bo zostawiła u mnie kolejne 3 mydełka w apteczce, poza tymi 3, które zawsze kładzie na półce. W ciągu ostatnich 5 dni zebrałem już 24 mydełka. Czy to się kiedyś skończy?

S. Berman
Szanowny Panie,
Pańska pokojówka Kathy została pouczona, by nie zostawiać mydełek w Pańskim pokoju. Kazałam jej też usunąć te, które już tam były. Jeśli
jeszcze mogę czymś Panu służyć, proszę do mnie zadzwonić: numer wewnętrzny 1108, od 8 do 17.
Elaine Carmen, administrator
Szanowny Panie Dyrektorze,
Znikło moje duże mydło dial. Z mojego pokoju zabrano wszystkie mydła,
łącznie z moim własnym. Wczoraj wróciłem późno i musiałem wezwać posłańca, żeby mi przyniósł 4 małe kostki cashmere bouquet.

S. Berman
Szanowny Panie,
Poinformowałem naszą administratorkę, pani ą Elaine Carmen, o Pańskim problemie z mydłami. Nie rozumiem, dlaczego w Pańskim pokoju nie było mydła, wydałem przecież wyraźne polecenie, by każda pokojówka przy każdym sprzątaniu zostawiała w każdym pokoju 3 kostki mydła. Natychmiast poczynimy w tej sprawie odpowiednie kroki. Proszę przyjąć moje przeprosiny za kłopoty, które sprawiliśmy.
Martin L. Kensedder, zastępca dyrektora
Szanowna Pani Administrator,
Kto, do diabła, zostawił w moim pokoju 54 mydełka camay? Wróciłem wczoraj wieczorem i leżały u mnie 54 sztuki. Nie chcę 54 małych kostek camay. Chcę moje jedno jedyne, cholerne, wielkie mydło dial. Czy Pani rozumie, że mam tu 54 kostki mydła? Chcę tylko moje duże dial. Proszę mi zwrócić moje kąpielowe mydło dial.

S. Berman
Szanowny Panie,
Skarżył się Pan, że ma Pan w pokoju za dużo mydła, więc poleciłam je
sprzątnąć. Następnie poskarżył się Pan panu Kensedderowi, że mydło znikło, więc osobiście przyniosłam je z powrotem 24 kostki camay plus jeszcze 3, które powinien Pan otrzymywać codziennie (sic!). Nic nie wiem o 4 kostkach cashmere bouquet. Najwyraźniej Pańska pokojówka Kathy nie wiedziała, że przyniosłam te mydła, więc także zostawiła 24 sztuki camay plus standardowe 3. Nie wiem, skąd się Pan dowiedział, że goście tego hotelu otrzymują duże kąpielowe mydła dial. Udało mi się znaleźć duże ivory, które położyłam w Pańskim pokoju.
Elaine Carmen, administrator
Szanowna Pani Administrator,
Dziś tylko krótka notatka o stanie mydełek w moim pokoju. Obecnie mam:
- na półce pod apteczką 18 kostek camay w 4 słupkach po 4 sztuki plus 1
słupek z 2 sztukami,
- na pojemniku na chusteczki 11 kostek camay w 2 słupkach po 4 sztuki plus 1 słupek z 3 sztukami,
- na toaletce w sypialni 1 słupek z 3 kostkami cashmere bouquet, 1 słupek z 4 dużymi kostkami ivory, do tego 8 kostek camay w 2 słupkach po 4 sztuki,
- w apteczce w łazience 14 kostek camay w 3 słupkach po 4 sztuki plus 1
słupek z 2 sztukami,
- w mydelniczce pod prysznicem 6 kostek camay, bardzo rozmiękłych,
- na północno-wschodnim rogu wanny: 1 kostka cashmere bouquet, mało używana,
- na północno-zachodnim rogu wanny: 6 kostek camay w 2 słupkach po 3
sztuki.

Proszę poprosić Kathy, by przy każdym sprzątaniu dopilnowała, żeby słupki były równo ułożone i odkurzone. Proszę ją także poinformować, że słupki, w których jest więcej niż 4 kostki, mają tendencję do przewracania się. Pozwolę sobie zasugerować, że parapet w mojej łazience nie jest wykorzystywany i że znakomicie nadaje się do składowania kolejnych dostaw.
I jeszcze jedno: kupiłem sobie kostkę kąpielowego mydła dial, którą będę przechowywał w hotelowym sejfie, by uniknąć dalszych nieporozumień.

S. Berman


PS. Opowieść pochodzi ze strony cejrowski.com 
Autor wyraża zgodę na kopiowanie w całości jego tekstów. 

poniedziałek, 17 września 2012

"No hay problema" - recenzja

Poziom: A1-A2
Zawartość: książka, płyty (z programem SuperMemo)
Program nauki:
Diálogos - dialogi i czytanki, pokazujące znaczenie wyrazów i wyrażeń w kontekście oraz uczące prawidłowego użycia w rozmowie, ponad 9 godzin nagrań wykonanych przez lektorów hiszpańskich i ćwiczenia wymowy
Nuevas palabras y locuciones - listy nowego słownictwa do trwałego zapamiętania
Gramática - komentarze gramatyczne
Comentarios - komentarze językowe i kulturowe
Ejercicios - ćwiczenia leksykalne i gramatyczne przygotowane specjalnie do samodzielnej nauki
Diccionario - podręczny słownik obejmujący słownictwo całego kursu.
Zakres gramatyczny:
  • alfabet hiszpański,
  • zaimki osobowe, wskazujące, pytajne, dzierżawcze, nieokreślone, określone,
  • liczba pojedyncza i mnoga rzeczownika,
  • liczebniki główne,
  • przymiotniki, stopniowanie przymiotników,
  • okoliczniki miejsca, czasu,
  • czasowniki regularne I, II i III koniugacji, nieregularne, częściowo nieregularne,
  • czas przeszły niedokonany i dokonany prosty i złożony,
  • zdania wykrzyknikowe
  • tryb rozkazujący.
Zagadnienia leksykalne (przykłady):
  • nazwy państw, miast, narodowości, podróżowanie,
  • przedstawianie siebie, swojej rodziny i znajomych,
  • opisywanie zjawisk atmosferycznych,
  • podawanie godziny i daty,
  • czynności dnia codziennego,
  • podstawowe zagadnienia dotyczące zdrowia,
  • spędzanie czasu wolnego.

Kurs składa się z 12 bardzo obszernych lekcji. Na początku zawsze są trzy dialogi (z nagraniem dźwiękowym oraz tłumaczeniem). Następnie jest lista nowych słówek, które w nich wystąpiły. Dalej są ćwiczenia gramatyczne, a na końcu słownictwo. Każda lekcja opatrzona jest kilkunastoma ćwiczeniami różnego typu. Wymienię tylko kilka: odpowiedź ustna na zadane pytania, ćwiczenia do nagrań, łączenie antonimów.

Dotychczas przerobiłem 62,9% kursu. Jestem bardzo zadowolony. Do tej pory miałem problem z powtórkami. Nawet korzystając fiszek migałem się od nich. Teraz mam jeden obowiązek mniej. Program sam ustala mi harmonogram optymalnych powtórek. Mogę oczywiście wyłączyć z niego niektóre dni. Robię to tylko w przypadkach wyjątkowych np. święta.
Nareszcie czuję, że moja nauka idzie w dobrym kierunku i przynosi duże efekty. Mogę już dość dużo powiedzieć.


Jedynym mankamentem jest gramatyka. Na początku była tłumaczona bardzo dobrze. Teraz jest trochę gorzej. Nie jest to jednak dużą przeszkodą. Nikt chyba nie korzysta tylko z jednego źródła. Myślę, że jako dopełnienie świetnie sprawdzi się książka tłumacząca gramatykę wydawnictwa Buchmann. Napiszę o niej w innym poście.

Zaskoczyło mnie tempo opanowywania materiału. Nie sądziłem, że potrafię uczyć się aż tak szybko! Ta metoda naprawdę działa. Mimo pewnych niedociągnięć uważam ten kurs za najlepsze źródło do samodzielnej nauki.

Kurs możemy kupić w dwóch wersjach: na platformie supermemo.pl albo wersji tradycyjnej (książka i płyty). Ja jestem posiadaczem tej drugiej. Podręcznik naprawdę mi się przydaje, ponieważ często uczę się a autobusie. Opanowuję wtedy słownictwo, a w domu włączam komputer i wykonuję tylko ćwiczenia.


Wystarczy powiększyć obrazki, żeby zobaczyć kilka przykładowych stron z podręcznika :)




Za egzemplarz do recenzji dziękuję:


Zachęcam do wyrażania swoich opinii i zadawania pytań :) Postaram się w miarę możliwości na nie odpowiedzieć i rozwiać wszelkie wątpliwości :)

supermemo.net: kursy językowe online: niemiecki, francuski, hiszpański, włoski oraz kilkanaście innych języków, w tym angielski online  z metodą SuperMemo  - jedyną metodą optymalizacji zapamiętywania popartą badaniam naukowymi.

niedziela, 9 września 2012

"Talent nie istnieje" Artur Król



Autor książki
Czy autor przekonał mnie do tezy zawartej w tytule? Niestety nie. Artur Król przytacza szereg przykładów, których celem jest udowodnienie, że talent to tylko mit. Mozart skomponował swój pierwszy utwór uznawany za arcydzieło ("Koncert fortepianowy nr 9") w wieku 21 lat. Czyli dokładnie po 18 latach pracy! Łatwo więc zauważyć, że mistrzostwo zostało okupione tysiącami godzin nieciekawych i monotonnych ćwiczeń.
Mam jednak swój kontrprzykład. Pewien święty (nie mogę go sobie przypomnieć w tej chwili) znał na pamięć CAŁE Pismo Święte. Nikt nie zdoła mi wmówić, że to rezultat żmudnego powtarzania. Ten święty nigdy nie próbował uczyć się na pamięć Pisma Świętego. Oczywiście je czytał. Ale to tylko tyle. Czy poprzez samo czytanie można zapamiętać tekst o takiej objętości...? Odpowiedź nasuwa się sama.
Nie każdy może zostać takaże artystą. Każdy ma swoją barwę głosu i nigdy tego nie przeskoczy. Nawet po 50 lat spędzonych przed mikrofonem alt nie zmieni się w tenor.
Czy oznacza to, że książka jest nieprzydatna? Nie. Wyjaśnia ona jedną bardzo ważną zasadę.            Po 10 000 godzin celowego ćwiczenia każdy może zostać ekspertem! Niezależnie od tego czy ma talent.
Nie zamierzam jednak realizować to zadania. Poziom ekspercki w żadnej wykonywanej przeze mnie czynności nie jest mi obecnie  potrzebny.
Warto zwrócić na bardzo ładną okładkę. Kolor niebieski przyciąga wzrok i zachęca do czytania.
W poszczególnych rozdziałach możemy odnaleźć ćwiczenia wraz z miejscem na ich wykonanie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...