niedziela, 22 lipca 2012

"Trenuj swój umysł" Terry Horne, Simon Wooton


Niedawno czytałem inną książkę na temat działania naszego umysłu. Myślałem więc, że "Trenuj swój umysł" będzie kolejnym zbiorem nieciekawych, żmudnych ćwiczeń lub podręcznikiem zawierającym "suche" fakty. Jednak po przeczytaniu pierwszych stron zmieniłem zdanie (inna sprawa, że pierwszy rozdział jest najciekawszy...).
Książka podzielona jest na trzy części ("W domu", "W pracy", "W czasie wolnym"), a te z kolei dzielą się na rozdziały (w sumie jest 10 rozdziałów).
Czytając książkę radzę zaopatrzyć się w coś do pisania i kartki, ponieważ znajdziemy w niej tak dużo ciekawych rad, że aż żal byłoby zapomnieć choć kilka z nich.
Najwięcej wyniosłem z części pierwszej. Autor skupia się na diecie. Zanotowałem kilka cennych uwag. Nie miałem pojęcia, że np. płatki nie są dobre na śniadanie :) Pierwszy rozdział ogólnie pomaga nam zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe z korzyścią dla naszego mózgu.
Następnie autor skupia się na emocjach i usprawnianiu pamięci. Tutaj musimy przejść przez odrobinę teorii, aby już w 4 rozdziale przejść do właściwych ćwiczeń. Możemy wykonać test inteligencji oraz dowiedzieć się jak podwyższyć nasze IQ. A wynik można podnieść nawet o 15 punktów zmieniając dietę i odpowiednio podchodząc do egzaminu. Z tego działu wysnułem pewien wniosek (o który się już wielokrotnie wcześniej ocierałem): testy IQ niczego nie sprawdzają! Jeśli ktoś myśli, że może "zmierzyć" nimi swój iloraz inteligencji to jest w wielkim błędzie. Typowe testy są źle skonstruowane i sprawdzają wyuczone rzeczy. Jak choćby palindrom. Przecież to jest przyswojone gdzieś wcześniej pojęcie! Moje wnioski potwierdza także niemiecki uczony Sebastian Leitner (więcej można o tym przeczytać w książce "Naucz się uczyć").
Ale wróćmy do "Trenuj swój umysł". W drugiej części jest trochę liczenia. Znajduje się tam trening myślenia numerycznego oraz trening logiczny.
W części trzeciej możemy wykonać testy na myślenie wizualne i kreatywne (moim zdaniem najtrudniejsze)
Na koniec jest jeszcze kilka rozdziałów o myśleniu na głos oraz trening myślenia werbalnego.
Przejdźmy teraz do błędów (od których nie jest wolna większość publikacji):
  • Na stronie 78 zaczyna się pewna tabela zatytułowana "Jak zminimalizować pięć czynników , które przeszkadzają nam dobrze się czuć?". W pierwszej kolumnie jest przeszkoda, a w drugiej rada jak ją wyeliminować. Przy smutku możemy przeczytać "Nosić żałobę i wspominać". NIe rozumiem tego. Nie wiem czy to celowy zamysł autora czy błąd tłumacza...
  • Str. 281 - ćwiczenie ortograficzne. Obok definicji podana jest pierwsza literka. Punkt 5 brzmi następująco "w niej mak: r". Odpowiedź brzmi (sprawdzona z listą odpowiedzi zamieszczoną na końcu książki) makówka, więc pierwsza litera to m.
  • Str. 214 - autor radzi, aby osoby po 55 roku życia "nie wycofywały się do spokojnego, cichego miejsca - mózg wymaga stymulacji". Czy więc stymulację mózg może odnaleźć tylko w głośnym, zatłoczonym mieście? Ja mam wręcz przeciwne zdanie. Szkoda, że autor nie rozwinął myśli. Być może miał na myśli coś innego.
  • Str. 168 - tutaj znajdują się wręcz komiczne rozważania. Autor sporządził tabelkę. Dotyczy ona randki i tego, kto powinien się spóźnić. Zostały również poszczególnym opcjom przyznane różne punkty (również ujemne). Z wywodu wynika, że lepiej w ogóle nie spotykać się z płcią przeciwną, bo zawsze będzie źle ;D
  • Str. 158 - test "Czy jesteś numerofobem?". Moim zdaniem niektóre pytania są dość kontrowersyjne np. zaznacz czy kiedykolwiek obstawiałeś zakłady. Odpowiedź wpływa na wynik testu. Jeśli nigdy tego nie robiłem przybliża mnie to do "numerofobii". Dziwny jest ten test...
  • Z tego co wiem to równanie fabuła=akcja nie jest prawdziwe. A w jednym ćwiczeniu tak te pojęcia zostały potraktowane. Niestety nie zaznaczyłem strony, więc nie jest w stanie teraz powiedzieć, w którym rozdziale jest ten błąd.
  • Na stronie 302 autor (lub autorzy, jest ich dwóch, więc nie wiem, który co pisał) stawia tezę, że nauka religii nie idzie w parze z rozwojem moralnym. Jako dowód podaje pewien eksperyment (nie będę tutaj przytaczać go w całości). Jako naukowiec twórca tego fragmentu powinien wiedzieć, że dane badanie powinno być wielokrotnie powtarzane i winno się stworzyć grupę kontrolną, aby uznać je za prawdziwe. Tymczasem na podstawie jednej obserwacji autor zakłada, że szkoły wyznaniowe nie kreują moralności.
Wiem, że wypisałem dość dużo wad. Nie jest oczywiście tak, że szukam dziury w całym. Pisząc opinię o książce czuję obowiązek zwrócenia uwagi na wszystkie mankamenty, które udało mi się zauważyć.
W porównaniu z wartością dla naszego życia, która płynie z lektury powyższe wady nie przesądzają o niczym. Ta książka ma dla mnie podwójne znaczenie. Primo: wzmocniłem swoje osłonki mielinowe ;) Secundo: otrzymałem przystępne rady (dotyczące m.in. odżywiania, spotu, muzyki), dzięki którym bardzo szybko mogę zwiększyć możliwości mojego mózgu.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Samo sedno


A co Wy sądzicie o testach IQ? Wykonywaliście kiedyś jakiś? Może chcecie pochwalić się wynikiem? ;)  Staracie się pracować nad ograniczeniami własnego umysłu? Chętnie dowiem się jakie jest Wasze zdanie :)

5 komentarzy:

  1. Ciekawa pozycja - w ogóle lubię poradniki Samo Sedno. Nigdy nie robiłam testu IQ, bo to nie dla mnie. Jak widzę zadania w stylu _ _ | _ | _ _ _ i pytanie co będzie następne -, _ , | czy / to mnie szlag trafia :P

    A co do ograniczeń własnego umysłu to lubię o tym czytać, ale nie zawsze wszystko wprowadzam w życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię publikacje na temat umysłu, chociaż ostatnio nie trafiłem na nic godnego uwagi. No tak pytania tego typu są cholernie irytujące.

      Usuń
  2. Ja również uważam, iż testy IQ o niczym nie świadczą, co prawda wykonałem kiedyś taki http://www.iqtest.dk/main.swf Wynik: 130, ale to nie ma znaczenia. Oglądałem kiedyś dokument w którym autor obalał teze o IQ, i pokazał 8 różnych dysycyplin w których ludzie mogą wykazywać się inteligencją, zaś te dyscypliny nie wpływały na siebie wzajamnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Noszenie żałoby pomagać poradzić sobie z nią. Najgorsze jest zaprzeczanie jej, uciekanie od trudnych emocji. Najzdrowsze jest przecierpienie, by potem móc zostawić przeszłość za sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszenie żałoby po stracie bliskiego uważam za coś naturalnego. A czy mogłoby być inaczej? Ja tego nie mogę sobie wyobrazić. Czy aż trzeba o tym pisać w takich książkach? Cóż, autorzy nie są Polakami, więc może znają inne obyczaje...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...