niedziela, 25 czerwca 2017

"Zachód słońca" M. Pawlikowska-Jasnorzewska

 Udało mi się uchwycić ostatnio taki zachód słońca:



"Zachód słońca"


Kto pogubił te pióra różowe na niebie?
Aniołowie kochania, kochania, kochania. -
Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.

Aniołowie miłości pióra pogubili,
niosąc w oddal rozkosze, rozkosze, rozkosze,
różowe pocałunki, nieskończoność chwili
i pełne łez amfory, i róż pełne kosze.

Jedno pióro wionęło nad tym naszym domem,
gdzie w oknie brak złotego, złotego płomienia,
i zawisło nad nami różowym ogromem,
i zawisło nad nami żałością wspomnienia...

Kto pogubił te pióra różowe na niebie?
Aniołowie kochania, kochania, kochania. -
Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania. -

 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


piątek, 16 czerwca 2017

"Oczko. Miniatury (anty)klerykalne" o. Krzysztof Popławski

"Oczko. Miniatury (anty)klerykalne" to zbiór 21 krótkich opowiadań poświęconych księżom zmagającym się z różnymi problemami m.in. alkoholizmem, homoseksualizmem, zakochaniem w kobiecie. Autorem jest dominikanin o. Krzysztof Popławski. I to chyba zasadniczy mankament tej książki... Osoba duchowna nie zawsze potrafi zdystansować się od kościoła (myślę teraz o kościele jako instytucji) i wszystko jest wygładzone, przez co stworzony obraz wydaje się mało rzeczywisty. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony pokazuje życie księży z innej perspektywy, problemy z którymi się zmagają i to że są tylko ludźmi, z drugiej zaś nadmiernie ich usprawiedliwia i nie przedstawia tego, co jest zasadniczym problemem. Wiadomo, że są duchowni, którzy upadają i powstają (jak my wszyscy). Trudno takich potępiać. Są jednak też tacy, którzy z prawdziwym Kościołem mają niewiele wspólnego. Nie trzeba być szczególnie bystrym obserwatorem, żeby zauważyć obłudę większości hierarchów i to, że bardzo daleko im do ideałów ewangelicznych. 

W czasie lektury miałem wrażenie, że duchowni nie powinni zabierać się za pisanie o kościele jako instytucji. Albo starają się nie widzieć pewnych rzeczy i łatwo usprawiedliwiają kolegów po fachu, albo zwyczajnie nie mogą wszystkiego napisać. Jakby to wyglądało gdyby dominikanin napisał, jaki jest rzeczywisty stan duchowieństwa w Polsce? To tak jakby szukać prawdy o kościele, a zwłaszcza o biskupach w "Gościu niedzielnym", który jest wydawany przez kurię diecezjalną i sprzedawany w kościołach (nie tylko, ale większość egzemplarzy pewnie tam jest rozprowadzana). W razie nieprzychylnego artykułu zaraz jeden czy drugi biskup mógłby wycofać tygodnik ze świątyń.

Dziwić może niecodzienna postawa jednego z zakonników - brata Giedymina, który do końca życia pozostał bratem, bo uważał, że nie jest godny kapłaństwa. Autor książki trafnie stwierdza: "a przecież wiedział, ilu niegodnych kapłanów było wokół niego". Szkoda, że ci współcześni nie mają w większości tego typu rozterek... A już opowieść o księdzu przeznaczającym 90% swoich dochodów dla biednych, a 10% dla siebie (odwrócona dziesięcina) to rzecz tak rzadka, że aż wydaje się niemożliwa. Choć wierzę, że i tacy się zdarzają.
- Czy dla jakiejś utopii tylu młodych mężczyzn ubierałoby dziwaczny strój, rezygnowało z założenia rodziny, cieszenia się dziećmi, jedną ukochaną kobietą? Twój Bóg jest kimś wielkim i tajemniczym. Jak on to sprawił, że oni pozostawili to, co wydaje się niezbędne do życia?
Jakkolwiek pięknie to brzmi, to nieco wyidealizowany obraz. Nie każdy chce podjąć odpowiedzialność za rodzinę. Niektórym pasuje wygodne życie, bez zobowiązań. Nie wspomnę już o tym, którzy mają po prostu inną orientację seksualną i kapłaństwo to dla nich przykrywka, a jednocześnie droga do życia bez problemów, z którymi na co dzień zmagają się świeccy.

Obraz biskupa z jednej z opowieści mógłby posłużyć jako przeciwwaga do nieco wyidealizowanych historii, ale niestety to również upudrowano, żeby nie było zbyt ostro. Biskup pozostawia proboszcza, który przychodzi z problemem samego, nie ma czasu na szczerą rozmowę i nie przychyla się do jego prośby, aby przenieść go na rok do zakonu kontemplacyjnego. Tyle że wszystko przedstawiono w taki sposób, że czytelnik automatycznie usprawiedliwia pasterza brakiem czasu i nadmierną liczbą obowiązków. Swoją drogą przypadek księdza prowadzącego podwójne życie nie jest reprezentatywny dla całej grupy. Owszem, są tacy, którzy mają wyrzuty sumienia, widzą że coś jest nie tak, ale nie brak takich, którzy z kapłaństwa uczynili sobie wygodny sposób na życie.

Kilka historii było naprawdę ciekawych. Choćby ta potwierdzająca, że dusze czyśćcowe same czasami domagają się modlitwy oraz ta traktująca o niezwykłej mocy świętych (choć w tej na pierwszy plan wysuwa się zderzenie wiary prostej kobiety z niewiarą proboszcza). Kilka z kolei naprawdę smutnych, tragicznych, ale niosących pocieszenie - śmierć młodego chłopaka kilka lat przed ślubami wieczystymi czy odejście małej dziewczynki i emocje towarzyszące kapłanowi, który był kapelanem w szpitalu, w którym umierała.

Ta historia mimo że może przedstawiona jako zabawna anegdota wydaje się prawdziwa co do stylu życia wielu księży:
Biskup rozejrzał się po pokoju i rzekł:
- Proszę księdza, można powiedzieć, że mamy tutaj wszystko: wino, kobiety i śpiew. Trzeba z czegoś zrezygnować. 
Ksiądz odpalił:
- To ja, ekscelencjo, rezygnuję ze śpiewu.
Wrażenia z lektury pisałem na bieżąco. Czasami tak jest lepiej. Traci się oczywiście ogląd na całość, ale można zapisać pojawiające się emocje i myśli, które później trudno uchwycić. Dopiero dziewiętnasta opowieść przyniosła więcej realizmu - ksiądz, który ujawnił pedofila w sutannie spotyka się z sankcjami ze strony biskupa i ostracyzmem ze strony współbraci w kapłaństwie. Niestety mimo to "Oczku..." jako całości brakuje obiektywizmu. Obraz duchowieństwa, który wyłania się z książki jest ulukrowany.

czwartek, 8 czerwca 2017

"Szariat dla niemuzułmanów" Bill Warner

"Szariat dla muzułmanów" to bardzo krótkie opracowanie Billa Warnera - amerykańskiego doktora fizyki i matematyki, który od czterdziestu lat zajmuje się także religiami i ich wpływem na losy świata. Książkę wydało Centrum Studiów nad Politycznym Islamem ( CSPI). Autor na zaledwie 70 stronach przedstawił założenia szariatu najważniejsze z puntu widzenia niemuzułmanów. Zgrupował je w jedenastu rozdziałach (m.in. "Niewolnictwo", "Dżihad", "Prawo rodzinne"). 

Znaczną część tekstu zajmują cytaty. Praktycznie każdemu stwierdzeniu Warnera towarzyszy odwołanie do źródła. Nawet gdyby ktoś miał wątpliwości co do tłumaczenia z "Szariatu dla muzułmanów" może porównać z innym wydaniem. Choć nie wszystko jest dostępne w języku polskim. Z Koranem nie ma problemu, ale z hadisami już tak. Na pewno w niektórych przypadkach, jeśli nie w większości, trzeba byłoby korzystać z wersji anglojęzycznej. 

Zaciekawiły mnie i to bardzo porównania statystyczne. Na pewno wybranie wszystkich fragmentów odnoszących się do danego zagadnienia i zgrupowanie ich zajęło sporo czasu, ale za to mamy ważne informacje podane na talerzu. Autor skupił się nie tylko na Koranie, ale także hadisach (opowieści przytaczające czyny lub wypowiedzi Mahometa) i sirze (narracja o życiu proroka, biografia Mahometa). Nie spodziewałem się, że może być tam łącznie większy odsetek tekstów antysemickich niż w "Mein Kampf" Hitlera:


Nieufność budzi we mnie tylko jedna informacja - dane dotyczące rzekomych ofiar dżihadu na przestrzeni 1400 lat. Podano co prawda odniesienie do innej książki tego samego autora, ale warto byłoby przytoczyć sposób wyliczenia. Trudno przyjąć mi tę statystykę na wiarę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że bardzo trudne jest oddzielenie wojen podejmowanych z przyczyn religijnych od tych politycznych.  

Niestety poprzestano tylko na wyliczeniu.

Lektura książki nie zajmie więcej niż godzina, maksymalnie półtorej. Jak najbardziej polecam. "Szariat dla niemuzułmanów" pozwala uporządkować w głowie główne założenia islamskiej doktryny politycznej i co najważniejsze opiera się na źródłach. Temat przecież jak najbardziej aktualny. Na koniec bardzo ciekawa grafika ilustrująca rozwój islamu. Przez pierwsze trzynaście lat Mahomet nawracał na nową religię średnio 10 osób rocznie... Dopiero użycie miecza zmieniło ten stan:

piątek, 2 czerwca 2017

Książki wydawnictwa "W drodze" za darmo!

Na stronie wydawnictwa "W drodze" pojawiła się ankieta dotycząca wydawanego przez nich miesięcznika. Autorzy deklarują, że wypełnienie zajmie 10 minut. Mnie zajęło około 5. W zamian każdy, kto odpowie na wszystkie pytania otrzymuje wybrany e-book. Co istotne, wybiera się nie jeden spośród trzech czy pięciu, ale kilkudziesięciu pozycji. Wśród nich nowości dopiero co wydane, a także klasyka np. "Księga mądrości przedwiecznej". Można pomóc w udoskonaleniu miesięcznika, a jednocześnie zyskać ciekawą książkę. Podaję zatem link: https://4p.info.pl/projects/54c62561f6e84c8a81304f4c7c27cf41/_current.cawi?nc=0.13325196499205993?address_id=

O jednej z książek, którą można wybrać pisałem dwa lata temu: Księga mądrości przedwiecznej.

poniedziałek, 29 maja 2017

"Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy"

Bardzo możliwe, że to zgodnie z tytułem jeden z ostatnich, a może i ostatni dłuższy wywiad z Benedyktem. Przeprowadził go Peter Seewald - niemiecki dziennikarz, towarzyszący jako publicysta przez dwadzieścia lat najpierw kard. Ratzingerowi, a później papieżowi Benedyktowi. I tutaj pojawia się problem. Seewald zadaje w dużej mierze oczywiste pytania, powstrzymuje się przed trudniejszymi i nie dopytuje, gdy Benedykt odpowiada okrężnie. Ktoś zupełnie nowy zapewne nie uzyskałby zgody na przeprowadzenie tak obszernej rozmowy, ale z pewnością byłaby ona bardziej wartościowa (choć nie twierdzę, że teraz zupełnie nie jest). 

Książka składa się z trzech części: "Dzwony Rzymu", "Historia sługi" i "Papież Jezusa", krótkiej noty biograficznej oraz artykułu Benedykta "Neopoganie i Kościół" zamieszczonego w aneksie. Wywiad-rzeka rządzi się swoimi prawami, więc nie należy oczekiwać przedstawienia w pełni osoby Ratzingera. Pierwszym dwóm częściom nie można nic zarzucić. Dziennikarz zadał wiele pytań, które pozwoliły przybliżyć postać przyszłego papieża. Niektóre z nich wydają się nawet zbyt specjalistyczne. Seewald przywoływał różnych duchownych, którzy bądź mieli wpływ na Ratzingera, bądź też były w pewnym okresie jakieś problemy z ich ortodoksyjnością. Dla mnie w większości pozostają nieznani i niespecjalnie interesują mnie ich poglądy. 

Problem pojawia się w części trzeciej. Temat abdykacji, który przecież wstrząsnął Kościołem, został potraktowany po macoszemu. Dziennikarz niby pyta o przyczyny abdykacji, ale odpowiedź Benedykta w oczywisty sposób nie przedstawia w pełni wszystkich powodów. Benedykt rozwodzi się nad tym, że lekarz zabronił mu latać samolotem na długie dystanse i nie mógłby uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży w Rio. Tak jakby udział w ŚDM był sensem papieskiej posługi... Nie wydaje się to poważną odpowiedzią. Z pewnością Benedykt nie wyjawiłby całej prawdy, ale Seewald mógł jednak dopytać o to. 

Pojawiają się trudniejsze tematy przedstawiające ciemne oblicze Kościoła jako instytucji. Niestety tym razem również dziennikarz nie pociągnął rozmówcy za język. Wspomniano o rozważaniach kard. Ratzingera przygotowanych na drogę krzyżową w 2005 roku, kiedy mówił o "brudzie w Kościele". Zahaczono o temat homoseksualnego lobby i skandalu Vatileaks, ale to wszystko. Czasami aż ciężko zrozumieć, dlaczego w danym momencie Seewald nie zadał dodatkowego pytania. Choćby rozmawiając o dopuszczeniu możliwości odprawiania Mszy w tzw. rycie trydenckim. Dlaczego nie zapytano Benedykta z jakiego powodu nigdy nie zdecydował się na celebrację publiczną "starej" Mszy skoro tak ją ceni? 

Szczerze mówiąc wywiad mnie trochę zawiódł. Czytało mi się go przyjemnie ze względu na sympatię do Benedykta. 

piątek, 26 maja 2017

Wnętrza pałacu w Kozłówce + niecodzienna wystawa czasowa

Tym razem zachęcam do obejrzenia wnętrz pałacu Zamoyskich w Kozłówce. Wszystkie zdjęcia robione na szybko, bo dosłownie tworzyły się zatory w czasie Nocy Muzeów.

Poniżej salony (w tym słynny czerwony) i sypialnie.








Na zdjęciu po prawej załapał się fragment kompozycji kwiatowej. Praktycznie wszystkie pomieszczenia są nimi ozdobione. Tak też było w czasach świetności Kozłówki.


Biblioteka i lampion oświetlający klatkę schodową.


Po lewej stronie portret ks. Konstantego Zamoyskiego, a po prawej wanna z pałacowej łaźni.


Kafle w piecach pałacowych nie powtarzają się (z kilkoma wyjątkami). Dwa ze wzorów książę Konstanty stłukł, aby nikt nie miał takiego samego pieca jak on. Dziś w zabytkowych piecach znajdują się elektryczne. Nie są jednak wystarczające. Pomieszczenia są duże i mają 4,5 m wysokości. Dlatego używa się też konwektorów. Samo ogrzewanie pałacu to koszt 2 milionów rocznie.


"Leninów" niestety nie mam uwiecznionych na fotografiach. Tak wyszło. W Galerii Sztuki Socrealizmu zrobiłem tylko dwa zdjęcia:



I na sam koniec wystawa czasowa - szkło uranowe w podczerwieni:



poniedziałek, 22 maja 2017

Muzeum Zamoyskich w Kozłówce


Od dłuższego czasu planowałem wybrać się na Targi Książki do Warszawy. Niestety z racji wielu zajęć musiałem zrezygnować z tego wyjazdu. Trafił mi się za to inny - do Kozłówki. Byłem tam ostatni raz około 10 lat temu. Tym razem moja wizyta zbiegła się z Nocą Muzeów. Inicjatywa bardzo ciekawa, ale coś za coś. Panie w strojach z epoki, darmowe bilety wstępu, konkurs, no i oczywiście dłuższe godziny otwarcia (do 22) to niewątpliwe plusy. Niestety są też minusy - brak przewodników (nie dziwię się oczywiście temu, bo przy takiej liczbie odwiedzających ostatnia grupa może weszłaby o 5 rano, a może i nie) oraz tłumy i to takie tłumy, że w muzeum tworzyły się korki. Trudno było przejść z jednej sali do drugiej. Chociaż z drugiej strony tłumy w muzeum są pocieszające. 

W Kozłówce mieści się Muzeum Zamoyskich. Pałac, wybudowany w latach 1736-1742, został zaprojektowany przez Józefa Fontanę. Od 1799 roku należał do rodziny Zamoyskich. Swoją świetność przeżywał za czasów Konstantego Zamoyskiego, który założył tam w 1903 roku ordynację. Pałac pozostawał własnością rodziny aż do 1944 roku. Później przeszedł na własność państwa, a od 1979 roku jest siedzibą muzeum. W 2005 roku ruszył proces wytoczony przez rodzinę Zamoyskich, którzy domagali się zwrotu pałacu, parku i jego wyposażenia. Spór zakończył się ugodą w 2008 roku. Zamoyscy zrzekli się wszelkich roszczeń do całego majątku w zamian za 17 mln złotych. Mogą także co roku przez dwa miesiące przebywać nieodpłatnie w specjalnie urządzonym apartamencie. 

We wnętrzach zachował się autentyczny wystrój z przełomu XIX i XX wieku. Zwiedzać można także kaplicę pałacową wzorowaną na wersalskiej, Galerię Sztuki Socrealizmu, powozownię oraz pospacerować w ogrodzie w stylu francuskiego baroku. Dodam jeszcze, że Kozłówka znajduje się około 26 km na północ od Lublina. Gdyby ktoś odwiedzał Lubelszczyznę, to jest to jedno z ciekawszych miejsc, do których warto zajrzeć. 

Dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji być w Kozłówce przygotowałem fotorelację. Zdjęć mam sporo, więc podzielę je na dwie części. Dziś pokażę ogród oraz pałac z zewnątrz, a wnętrza następnym razem. Niektóre fotografie są może niezbyt dobrej jakości, ale były robione o dość później porze.


Wejście do siedziby Zamoyskich strzeże zdobiona brama z herbem i zawołaniem rodu odnoszącym się do Floriana Szarego - legendarnego przodka Zamoyskich, który miał zostać przebity trzema włóczniami podczas bitwy pod Płowcami i zgodnie z podaniami leżąc pod drzewem podtrzymywał wypływające jelita. Zauważony przez Władysława Łokietka i zapytany, czy bolą go rany odpowiedział, że mniej go bolą niż zły sąsiad. Król obdarował go nadaniem ziemskim i herbem Jelita z zawołaniem "To mniey boli".




Przed pałacem nasadzenia geometryczne nasadzenia w stylu francuskim, które są jednak tylko zapowiedzią tego, co znajduje się za pałacem.


W centrum zegar słoneczny wpisany na listę zabytków.


Między rabatami spacerują pawie.


Wieże ciśnień dobudowane przez Konstantego Zamoyskiego. W każdej znajdował się zbiornik z wodą.



Fronton pałacu. Na tympanonie po raz kolejny pojawia się herb Zamoyskich.


Pałac od strony ogrodu.




Wszędzie geometria.


Fontanna otwierająca główną aleję w ogrodzie.


Zakątek z pergolami.


Widok na pałac po zmierzchu.


Panorama ogrodu.


 Kaplica pałacowa wzorowana na wersalskiej.


I jej sklepienie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...